Fala przejęć przez Polskę już przeszła — tak wynika z analiz wywiadowni gospodarczej Bisnode Polska. W 2011 r. doszło do 612 transakcji, w zeszłym — tylko 263.
— Kryzys był dobrym czasem na akwizycje, a od trzech lat ich liczba systematycznie spada. Ubiegłoroczny wynik jest porównywalny do tego sprzed 2008 r. Polski rynek fuzji i przejęć był dotychczas polem działania raczej dużych podmiotów. Dysponując kapitałem mogły wykupić nie tylko bezpośrednich konkurentów, lecz również rozwijające się małe firmy. Od pewnego czasu sytuacja się zmienia. Dziś rynek M&A coraz częściej dotyczy również przedsiębiorstw o niższych obrotach — do 100 mln zł rocznie — mówi Tomasz Starzyk z Bisnode Polska.
Niechciana budowlanka
Najwięcej przejęć, 104, w ostatnich pięciu latach doszło wśród firm, które zajmują się — według Polskiej Klasyfikacji Działalności — wynajmem i zarządzaniem nieruchomościami. W tej branży spore zmiany przyniosła deregulacja zawodu pośrednika i zarządcy, a wcześniej — trudne lata 2009-11 w branży mieszkaniowej, z której głównie żyją. W samej budowlance doszło do 72 przejęć. Spółki z tej branży długo królowały w rankingach upadłości i do niedawna borykały się z brakiem zleceń. Od dwóch lat jest lepiej: pomogła najpierw koniunktura w budownictwie kubaturowym, a teraz nadzieja na szybkie rozstrzyganie przetargów infrastrukturalnych.
— To jednak nie oznacza, że inwestorzy mają ochotę na przejęcia. Wiadomość o tym, że na polskim rynku budowlanym nie da się zarobić, jest już w świecie szeroko znana. Mimo że spółki budowlane gromadzą duże portfele zamówień, nie spodziewam się w najbliższym czasie dużych przejęć, bo w otoczeniu biznesowym nie poprawiło się nic w tych obszarach, które doprowadziły do katastrofy sprzed kilku lat — twierdzi Rafał Bałdys, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.
Legislacyjny motywator
W ciągu ostatnich dwóch lat mocno przyspieszyły przejęcia na rynku aptecznym. W 2011 r. branża zajmowała piąte miejsce pod względem ich liczby, a w latach 2013- 14 była już numerem jeden. Okazuje się, że nic nie zachęca do konsolidacji tak jak… problemy. W 2012 r. weszła w życie ustawa refundacyjna, która mocno uderzyła w apteki - skurczyła się marża, co odbiło się na wynikach sprzedaży. Część właścicieli, szczególnie pojedynczych aptek, zdecydowało się na zamknięcie interesu, inni zaczęli się rozglądać za inwestorami.
— Wraz z wejściem w życie nowego prawa obniżone zostały marże na leki refundowane, a skurczenie marży hurtowej spowodowało pogorszenie oferty hurtowni dla aptek. Nie pomógł również zakaz reklamy — mówi Marcin Piskorski, prezes Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET.
Eksperci spodziewają się, że branża apteczna nadal będzie nosić koszulkę konsolidacyjnego lidera. Powód? Rynek nadal jest bardzo rozdrobniony — ponad połowa placówek z ponad 14 tys. to apteki indywidualne. By przetrwać, będą musiały trafić do większej grupy.
Z dużej chmury
Obiektem przejęć były też hurtownie, i to one powinny być w czołówce w kolejnych latach.
— Nie jesteśmy nawet w połowie drogi ku skonsolidowanemu rynkowi. W Polsce wciąż działa wiele małych, coraz częściej nierentownych, hurtowni, których funkcjonowanie w najbliższych latach nie będzie już miało racji bytu. To kwestia rosnącej konkurencji i malejącej rentowności oraz konieczności dostępu do finansowania i profesjonalnego zarządzania w tych trudnych warunkach rynkowych — uważa Krzysztof Tokarz, prezes Specjału, konsolidującego rynek hurtowy.
Co roku czas wielkiej konsolidacji ogłasza branża spożywcza. I rokrocznie do większej liczby przejęć nie dochodzi. Małe i średnie firmy, w większości rodzinne, wyceniają się za wysoko — uważają potencjalni przejmujący. Potencjalni przejmowani — że duzi chcą ich połknąć za śmieszne pieniądze. Wywiadownia Bisnode podliczyła, że od 2010 r. wśród producentów wyrobów mleczarskich doszło do 13 przejęć, producentów mięsa — siedmiu, a jego przetwórców — sześciu.
3 PYTANIA DO RYSZARDA WOJTKOWSKIEGO, PARTNERA W RESOURCE PARTNERS
Alternatywa wobec banków
1 Gdzie należy spodziewać się najwięcej przejęć?
Liczba fuzji i przejęć będzie rosła wśród małych i średnich firm rodzinnych, zwłaszcza w szeroko rozumianym sektorze dóbr konsumpcyjnych.
2 Dlaczego akurat tutaj?
Pierwszy powód to sukcesja. W Polsce mamy najmniejszą w UE skłonność dzieci do przejmowania od rodziców odpowiedzialności za firmy. Może wynika to z faktu, że jeśli firma nie znajduje się w rękach rodziny od pokoleń, to mniejsza jest presja na podtrzymanie tradycji, a może po prostu młode pokolenie widziało, jakim wysiłkiem okupiony był sukces rodziców. Drugi powód to zmiany w handlu. Coraz bardziej kurczy się handel tradycyjny, który pozwalał funkcjonować małym firmom regionalnym. By przetrwać, muszą dzisiaj mocno inwestować w moce produkcyjne, aby móc obsłużyć bardzo wymagających i stale rosnących klientów, co stanowi wyzwanie finansowe, logistyczne i zarządcze, często przekraczające możliwości pojedynczych podmiotów. Kolejnym powodem jest rozwój marek własnych sieci. Polskie firmy, współpracując z sieciami i dyskontami, często zbudowały skalę i kompetencje, które pozwalają im aktywnie wchodzić na obce rynki, zwłaszcza w UE. Stwarza to możliwości szybkiego rozwoju i zapotrzebowanie na zewnętrzny kapitał.
3 Jak to jest z tym dostępem do kapitału w przypadku mniejszych podmiotów?
Firmy nauczyły się już, że finansowanie rozwoju długiem bankowym jest trudne, zwłaszcza dla małych i średnich firm, a ponadto obarczone olbrzymim ryzykiem, także dla majątku osobistego właścicieli. Banki mocno zapracowały sobie na wizerunek nieelastycznego i wręcz nieprzyjaznego partnera, który ma narzędzia do egzekwowania swoich mocno rozbudowanych praw i nie waha się z nich korzystać. Jeśli szukamy partnera nie tylko na dobre, ale także na złe dni — to coraz częściej dla polskich przedsiębiorców atrakcyjną alternatywą są inwestorzy finansowi.
3 PYTANIA DO RYSZARDA WOJTKOWSKIEGO, PARTNERA W RESOURCE PARTNERS
Alternatywa wobec banków
1 Gdzie należy spodziewać się najwięcej przejęć?
Liczba fuzji i przejęć będzie rosła wśród małych i średnich firm rodzinnych, zwłaszcza w szeroko rozumianym sektorze dóbr konsumpcyjnych.
2 Dlaczego akurat tutaj?
Pierwszy powód to sukcesja. W Polsce mamy najmniejszą w UE skłonność dzieci do przejmowania od rodziców odpowiedzialności za firmy. Może wynika to z faktu, że jeśli firma nie znajduje się w rękach rodziny od pokoleń, to mniejsza jest presja na podtrzymanie tradycji, a może po prostu młode pokolenie widziało, jakim wysiłkiem okupiony był sukces rodziców. Drugi powód to zmiany w handlu. Coraz bardziej kurczy się handel tradycyjny, który pozwalał funkcjonować małym firmom regionalnym. By przetrwać, muszą dzisiaj mocno inwestować w moce produkcyjne, aby móc obsłużyć bardzo wymagających i stale rosnących klientów, co stanowi wyzwanie finansowe, logistyczne i zarządcze, często przekraczające możliwości pojedynczych podmiotów. Kolejnym powodem jest rozwój marek własnych sieci. Polskie firmy, współpracując z sieciami i dyskontami, często zbudowały skalę i kompetencje, które pozwalają im aktywnie wchodzić na obce rynki, zwłaszcza w UE. Stwarza to możliwości szybkiego rozwoju i zapotrzebowanie na zewnętrzny kapitał.
3 Jak to jest z tym dostępem do kapitału w przypadku mniejszych podmiotów?
Firmy nauczyły się już, że finansowanie rozwoju długiem bankowym jest trudne, zwłaszcza dla małych i średnich firm, a ponadto obarczone olbrzymim ryzykiem, także dla majątku osobistego właścicieli. Banki mocno zapracowały sobie na wizerunek nieelastycznego i wręcz nieprzyjaznego partnera, który ma narzędzia do egzekwowania swoich mocno rozbudowanych praw i nie waha się z nich korzystać. Jeśli szukamy partnera nie tylko na dobre, ale także na złe dni — to coraz częściej dla polskich przedsiębiorców atrakcyjną alternatywą są inwestorzy finansowi.
OKIEM EKSPERTA
Prognozy na 2015 r.
PIOTR GRAUER, ekspert firmy doradczej KPMG
W tym roku niesłabnącym zainteresowaniem powinna cieszyć się branża ochrony zdrowia, która jest na celowniku zarówno funduszy private equity, jak i coraz częściej inwestorów strategicznych. Możemy oczekiwać kontynuacji konsolidacji sektora usług finansowych i ubezpieczeniowych, związanej przede wszystkim ze sprzedażą przez kolejne zagraniczne podmioty swoich spółek córek. Powinna również rosnąć liczba transakcji na rynku dóbr konsumpcyjnych, gdzie wiele firm należących do osób prywatnych coraz częściej boryka się z problemem sukcesji i będzie szukać nowych właścicieli.
OKIEM EKSPERTA
Prognozy na 2015 r.
PIOTR GRAUER, ekspert firmy doradczej KPMG
W tym roku niesłabnącym zainteresowaniem powinna cieszyć się branża ochrony zdrowia, która jest na celowniku zarówno funduszy private equity, jak i coraz częściej inwestorów strategicznych. Możemy oczekiwać kontynuacji konsolidacji sektora usług finansowych i ubezpieczeniowych, związanej przede wszystkim ze sprzedażą przez kolejne zagraniczne podmioty swoich spółek córek. Powinna również rosnąć liczba transakcji na rynku dóbr konsumpcyjnych, gdzie wiele firm należących do osób prywatnych coraz częściej boryka się z problemem sukcesji i będzie szukać nowych właścicieli.



