Sprzedaż detaliczna rosła w grudniu w stabilnym tempie, mimo że fala podwyżek cen osłabiła realne dochody konsumentów. Konsumenci mają jeszcze najwyraźniej chęci do wydawania. Ten rok będzie jednak trudniejszy. Coraz bardziej stroma jest przewidywana ścieżka stóp procentowych, których wzrost istotnie zmniejszy potencjał zakupowy. Wysoka będzie inflacja, a niski realny wzrost wynagrodzeń.
Sprzedaż detaliczna wzrosła w grudniu o 8 proc. r/r (w cenach stałych) wobec wzrostu o 12,1 proc. w listopadzie. Dane były lekko gorsze od oczekiwań, ale wciąż bardzo dobre. Sądzę, że we wrześniu każdy by w ciemno kupił takie wyniki gospodarki, wiedząc, jak wysoka fala inflacji nadchodzi.

Lekkie spowolnienie wynika w dużej mierze z efektów bazy odniesienia związanej z falowaniem pandemii. Jak widać na załączonym wykresie, poziom sprzedaży z miesiąca na miesiąc rośnie w dość stabilnym tempie, zbliżonym do trendu historycznego. W grudniu sprzedaż wzrosła o 0,2 proc. miesiąc do miesiąca (mój szacunek i korekta sezonowa) wobec wzrostu o 1,2 proc. w listopadzie.
Na plus dla konsumpcji towarów działa ujemna realna stopa procentowa, która sprawia, że ludzie redukują stopę oszczędzania i większą część dochodu przeznaczają na bieżące wydatki. Na minus działa zaś spowolnienie realnych wynagrodzeń, które są „zjadane” przez inflację. Te dwa efekty się bilansują i sprawiają, że sprzedaż utrzymuje się na stabilnej, wzrostowej ścieżce.
W strukturze sprzedaży widać kilka ciekawych zjawisk. Bardzo głębokie jest załamanie handlu motoryzacyjnego, co oczywiście wynika z braku dostępnych samochodów w salonach dealerów. Zaskakująco słabo wyglądała w grudniu także sprzedaż sprzętu RTV/AGD i mebli. Czyżby był to pierwszy sygnał, że słabe nastroje konsumentów przekładają się na niższą skłonność do zakupów tzw. towarów dyskrecjonalnych? Przypomnę, co pisałem kilka dni temu o indeksie nastrojów konsumentów, który zanurkował do najniższego poziomu od jesieni 2020 r.: „Warto pamiętać, że nastroje konsumentów mają przede wszystkim wpływ na popyt na te produkty, które nie należą do kategorii pierwszej potrzeby. Ne jest to raczej żywność, transport, energia, odzież, farmaceutyki itd. Mogą to być samochody, meble, sprzęt RTV/AGD, wycieczki do ciepłych krajów czy droższe restauracje”.
Jednocześnie wciąż dość mocna była w grudniu sprzedaż w sklepach odzieżowych (wszystkie te dane są oczyszczone z efektów sezonowych). Solidne są też wyniki sprzedaży w sklepach z kosmetykami, farmaceutykami i sprzętem medycznym.
Ten rok dla sprzedaży detalicznej i konsumpcji będzie już zapewne słabszy niż miniony. Gwałtowny wzrost stóp procentowych obniży dochody możliwe do przeznaczenia na konsumpcję o ok. 2-3 proc. Prognozy dotyczące ścieżki stóp są cały czas rewidowane w górę. W piątek Adam Glapiński, prezes Narodowego Banku Polskiego, powiedział, że podwyżki kosztu pieniądza będą prawdopodobnie wyższe od oczekiwań rynkowych – czyli główna stopa NBP może dojść nawet w okolice 5 proc. (obecnie wynosi 2,25 proc.).
Niższy będzie też realny wzrost wynagrodzeń – bardzo możliwe, że niewiele wyższy od zera, co nie zdarzyło się od 2013 r. Jedynym ratunkiem dla konsumpcji w takiej sytuacji będą cięcia podatków dochodowych w ramach zmian zwanych Polskim Ładem, które mają pozostawić w kieszeniach konsumentów łącznie ok. 2 proc. więcej dochodów (w porównaniu do scenariusza bez cięć podatków).
Chęci do wydawania w 2022 r. konsumenci będą mieć dużo mniej niż pod koniec 2021 r.