Konsument w Europie Środkowej nadal się boi

Ignacy Morawski
opublikowano: 2021-06-29 20:00

Europejski konsument wygląda na bardzo zadowolonego i skorego do zakupów. Mówiąc „europejski”, trzeba jednak dostrzec zaskakujący rozziew. O ile w Europie Zachodniej ludzie są generalnie w nastrojach lepszych niż przed kryzysem, w Europie Środkowej wciąż w zdecydowanie gorszych.

Te różnice w sentymencie widoczne są też w realnych decyzjach zakupowych – poziom obrotów w handlu detalicznym w porównaniu z grudniem 2019 r. jest w Europie Zachodniej wyższy niż w Środkowej. Można postawić kilka hipotez odnośnie tego rozziewu.

Nastroje konsumentów poznajemy dzięki publikacjom miesięcznych badań ankietowych, prowadzonych przez urzędy statystyczne i Komisję Europejską. Jak widać na wykresach, średni poziom nastrojów (mierzony jako różnica między odsetkami ankietowanych nastawionych optymistycznie i pesymistycznie) w Europie Zachodniej w czerwcu był o 9 pkt wyższy niż w miesiącu referencyjnym, czyli w grudniu 2019 r. Z kolei w Europie Środkowej nastroje są gorsze o 7 pkt niż przed kryzysem. Różnice w obrotach w handlu detalicznym nie są aż tak duże, ale też widoczne - na korzyść Europy Zachodniej.

Skąd te różnice?

Po pierwsze - może być to zwykły szum, jakiego zawsze jest pełno w danych ankietowych. Do porównań tego typu danych trzeba podchodzić ostrożnie. Zakładając jednak, że wielkość rozziewu między nastrojami musi wynikać też z jakichś realnych zjawisk, powodów trzeba szukać dalej.

Po drugie - przyczyna rmoże leżeć w dotkliwości pandemii COVID-19. Europa Środkowa została nią dotknięta bardziej niż Zachodnia, co widać m.in. po wyższych wskaźnikach nadmiarowych zgonów (liczba zgonów powyżej średniej historycznej). Na przykład w szczycie wiosennej fali w Polsce i Czechach umierało o 70 proc. osób więcej niż normalnie o tej porze roku, podczas gdy we Francji i Niemczech zgonów było o ok. 10-15 proc. więcej niż zwykle. Te różnice mogą przekładać się na odmienne postrzeganie zdolności krajów do radzenia sobie z ryzykiem pandemicznym, które wciąż utrzymuje się na podwyższonym poziomie.

Po trzecie - na większy pesymizm konsumentów w naszym regionie może wpływać inflacja. Ceny w Europie Środkowej rosną szybciej niż w Zachodniej, m.in. z powodu deprecjacji walut lokalnych i bardzo niskiego bezrobocia (które generuje wysoki wzrost płac). Wprawdzie w naszym regionie szybciej rosną też realne wynagrodzenia, co powinno być czynnikiem podbijającym nastroje, ale możliwe, że płace oddziałują już słabiej na konsumentów niż ceny – bo do wzrostu płac są przyzwyczajeni, a o inflacji trochę przez ostatnią dekadę zapomnieli.

Po czwarte - możliwe, że w nastrojach konsumentów widoczna jest wielkość pomocy publicznej dla firm i gospodarstw domowych. Jej skala w relacji do PKB była w Europie Środkowej wyraźnie niższa (średnio 5,8 proc. PKB środków budżetowych, nie licząc automatycznych stabilizatorów koniunktury i wsparcia płynnościowego) niż w Zachodniej (średnio 7,9 proc. PKB). Tak przynajmniej wynika z Monitora Fiskalnego Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Na te wyjaśnienie wskazywałyby również dane o obrotach handlu detalicznego, które sugerują, że zachodnioeuropejski konsument miał do dyspozycji więcej środków finansowych w czasie kryzysu niż przeciętny konsument w naszym regionie.

Ważne pytanie brzmi, co z tych wszystkich rozważań wynika? Dla Europy Środkowej konsument zachodnioeuropejski jest niemal równie ważny jak lokalny, ponieważ model rozwojowy krajów tego regionu opiera się w dużej mierze na eksporcie. Jeżeli Niemcy, Francuzi czy Belgowie chcą kupować towary, to świetnie, ponieważ wiele z nich, a także części do nich oraz usług wspierających sprzedaż jest wytwarzana w naszym regionie.

Jednocześnie wciąż relatywnie słabe wskaźniki nastrojów konsumentów w Europie Środkowej są przykrym obrazem pokryzysowych blizn. Świadczą, moim zdaniem, o tym, że kryzys mógł mocno nadwyrężyć zaufanie obywateli do rządów i systemu, w którym żyją. Pandemia zredukowała poczucie stabilności otaczającego nas świata bardziej niż w krajach rozwiniętych. Obym się mylił. Zobaczymy, co pokażą kolejne dane.