Kontakty z inwestorami wymagają kuracji

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2014-04-23 00:00

Relacje inwestorskie są piętą achillesową wielu spółek. Chodzi nie tylko o wyszukane formy kontaktu, ale także o równy dostęp do informacji

Działania z zakresu relacji inwestorskich (RI) podejmowane przez spółki notowane na polskim rynku kapitałowym mają z reguły charakter doraźny i tym samym nie uwzględniają korzyści, jakie daje działanie konsekwentne i długoterminowe — wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie Ministerstwa Skarbu Państwa we współpracy z Nobili Partners.

Do udziału w badaniu zaproszono 950 spółek, których papiery udziałowe lub dłużne są notowane na rynku głównym warszawskiej giełdy, NewConnect i Catalyst. Ostatecznie zdecydowało się na to 230. Zdaniem autorów badania, można przy tym zaryzykować tezę, że sytuacja u emitentów, którzy odmówili odpowiedzi, może wyglądać gorzej niż u tych, którzy w badaniu wzięli udział. Spółki, które w zakresie RI coś robią i tym samym mają się czym pochwalić, są bowiem bardziej skłonne do udziału w takich badaniach.

Bez planowania

Nawet jednak te, które zdecydowały się wypełnić ankietę, w większości nie mają przemyślanej i wdrożonej strategii RI, rozumianej jako zaplanowanie celów i działań. Posiadanie takiej strategii zatwierdzonej przez zarząd zadeklarowało 17 proc. spółek, ale tylko 15,7 proc. stwierdziło, że swoją codzienną pracę w zakresie kontaktów z inwestorami opiera na jakimś spisanym dokumencie. Trudno się przy tym doszukać związku między stażem giełdowym a posiadaniem strategii RI. Z 48 spółek o stażu giełdowym przekraczającym 10 lat do jej opracowania przyznały się trzy, z 39, które zadebiutowały na rynku w ciągu ostatniego roku — pięć.

Także wielkość obrotów i miejsce notowań pozostają bez związku z posiadaniem strategii RI. Wśród przyczyn jej braku wskazywano jej nieobowiązkowość i brak związku ze skuteczną realizacją działań z zakresu RI.

Ustawowe minimum

Z badania wynika, że podstawową formą kontaktów z interesariuszamijest dla spółek samo wypełnianie obowiązków informacyjnych związanych z obecnością na giełdzie. Jako działanie z zakresu RI podejmowane w ostatnim roku wskazało je 99,6 proc. spółek. Sęk w tym, że z odpowiedzi na niektóre pytania wynika, że spółki mają dość rozbieżne zdania co do tego, co muszą, co powinny i co mogą komunikować. Publikację wyników finansowych z podziałem na segmenty działalności za obowiązkową i nieobowiązkową uważa np. niemal po połowie spółek. Natomiast informowanieo warunkach współpracy z głównymi klientami jako obowiązek traktuje 8,7 proc. — dokładnie tyle samo twierdzi, że zabraniają tego przepisy.

Ciekawy przyczynek do rozważań o równym dostępie do informacji stanowią też prezentacje dla inwestorów. W 72,2 proc. spółek wybranym inwestorom (np. uczestniczących w spotkaniach) są przekazywane specjalne prezentacje. Jednak aż 43,9 proc. spółek deklaruje, że nie udostępnia prezentacji wszystkim, poprzez publikację na stronie internetowej lub w formie raportu bieżącego.

Podobnie jest z prezentacjami przygotowywanymi przy okazji publikacji wyników okresowych. Przygotowuje je 59,6 proc. spółek, ale spośród tych, które to robią, 46 proc. nie publikuje ich na stronach internetowych. Tymczasem aż 77,4 proc. emitentów deklaruje posiadanie regulacji wewnętrznych zapewniających powszechny i równy dostęp do informacji.

Giełdowa alternatywa

Traktowanie relacji inwestorskich i w ogóle inwestorów po macoszemu ma swoją przyczynę w traktowaniu rynku giełdowego tylko jako jednorazowego źródła kapitału — dla zdecydowanej większości spółek pierwsza oferta publiczna jest jednocześnie ostatnią. Ponieważ więc giełda nie jest częścią długofalowej strategii, nie ma też potrzeby, by częścią strategii było utrzymanie kontaktów z inwestorami.

„Postawa części spółek wskazuje na tymczasowość potrzeb i chęć zdobycia kapitału, a następnie separowania się od rynku” — wynika z badania.

— Czy inwestorzy są traktowani jako jednorazowi dawcy kapitału? Przez wiele spółek niestety tak. Nie ma jednego winnego tego stanu rzeczy, ale na pewno spore znaczenie miało to, że wiele spółek nie potraktowało pierwszej oferty publicznej jako elementu strategii. Potrzebowały pieniędzy na jakąś inwestycję, miały do wyboru inwestora, kredyt bankowy i giełdę. Jest jednak silna grupa co najmniej kilkudziesięciu spółek, dla których giełda jest elementem długoterminowej strategii finansowania. One podchodzą z dużą starannością do prowadzenia relacji inwestorskich z wszystkimi grupami inwestorów — komentuje Piotr Biernacki, prezes Nobili Partners.