Zakup długów wystawionych na sprzedaż opłaca się nie tylko windykatorom, którzy żyją z ich odzyskiwania, ale również przedsiębiorcom, mającym zobowiązania wobec zadłużonych podmiotów.
![PROSTE I DOZWOLONE: Firmy, które wiedzą o możliwości zapłaty swoich zobowiązań długami kontrahenta, chętnie ją wykorzystują. — To prosty sposób na redukcję zobowiązań — twierdzi Paweł Grzęda, radca prawny, associated w SSW Spaczyński, Szczepaniak i Wspólnicy. [FOT. ARC] PROSTE I DOZWOLONE: Firmy, które wiedzą o możliwości zapłaty swoich zobowiązań długami kontrahenta, chętnie ją wykorzystują. — To prosty sposób na redukcję zobowiązań — twierdzi Paweł Grzęda, radca prawny, associated w SSW Spaczyński, Szczepaniak i Wspólnicy. [FOT. ARC]](http://images.pb.pl/filtered/b8b3d019-af3c-4728-bbf6-b1e8951dfb60/c2197900-4fdf-5ab7-a6ef-a8b07ea19308_w_830.jpg)
Jak to działa
Kupionym długiem można te zobowiązania zredukować. Wystarczy dowiedzieć się, komu nasz kontrahent nie zapłacił i czy wierzyciel skłonny jest swoją wierzytelność sprzedać. Obecnie taka wiedza jest dużo łatwiejsza do uzyskania niż jeszcze kilka lat temu. Na rynku działa wiele giełd wierzytelności, na których firmy chętnie wystawiają długi na sprzedaż. To dla nich dobry sposób na mobilizację dłużnika, który doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że w każdej chwili inni kontrahenci mogą się dowiedzieć, że jest niewypłacalny, albo... pewnego dnia zapłacić mu jego własnym długiem. Kiedy już dług uda się nabyć, można czuć się zwolnionym z zapłaty własnych zobowiązań wobec kontrahenta, do kwoty, na którą nabyta wierzytelność opiewa, plus odsetki, które z jej tytułu się należą. Wszystko jest zgodne z prawem — i zakup, i kompensata.
— Jak wynika z art. 509 § 1 k.c. wierzyciel może bez zgody dłużnika przenieść wierzytelność na osobę trzecią, chyba że sprzeciwiałoby się to ustawie, zastrzeżeniu umownemu albo właściwości zobowiązania — mówi Paweł Grzęda, radca prawny, associated w SSW Spaczyński, Szczepaniak i Wspólnicy.
— Natomiast art. 498 kodeksu cywilnego mówi o możliwości dokonania przez nabywcę długu potrącenia, potocznie zwanego kompensatą — twierdzi Marek Gajek, adwokat w kancelarii Gajek i Wspólnicy.
Jednorodne zobowiązania
W wyniku potrącenia wierzytelności umarzają się nawzajem do wysokości niższej z nich. Przy tym potrącenie nie wymaga akceptacji dłużnika. Trzeba mu tylko złożyć oświadczenie.
— Powinno ono jednoznacznie precyzować wolę potrącenia, konkretyzować własną wierzytelność i jej zakres przedstawiony do potrącenia z wierzytelnością drugiej strony, wskazywać przesłanki jej powstania, wymagalności i wysokości — tłumaczy Marek Gajek. Jednym z warunków, który musi zostać spełniony, żeby taka kompensata była możliwa, jest tzw. jednorodność umarzanych zobowiązań.
— Potrącenie jest dopuszczalne, jeżeli przedmiotem obu wierzytelności są pieniądze albo rzeczy tej samej jakości oznaczone tylko co do gatunku. Zasadą jest więc potrącanie tzw. świadczeń jednorodnych. Oczywiście najczęściej będziemy mieli do czynienia z pieniędzmi. Świadczenia w różnych walutach nie tracą waloru jednorodności i mogą zostać potrącone — wyjaśnia Marek Gajek.
Ponadto obie wierzytelności muszą być wymagalne i musi istnieć możliwość ich dochodzenia przed sądem albo innym organem państwowym.
Taniej kupić, drożej skompensować
Warto też pamiętać, że nie każdy dług można kupić. Przed dokonaniem transakcji trzeba szczególnie zwrócić uwagę, czy w umowie, którą zawarł wierzyciel z dłużnikiem, nie wprowadzono zakazu dokonywania cesji. Do tego nie można zapominać, że razem z długiem na nowego właściciela przechodzą wszystkie problemy z nim związane.
Z możliwości zapłaty długiem raczej nie skorzystają przedsiębiorcy, którym zależy na dobrych relacjach z kontrahentem. Kompensata zamiast tradycyjnej zapłaty nie będzie temu sprzyjać. Nawet jeśli na takiej transakcji przedsiębiorca może zarobić — a może. Dług zwykle kupuje się bowiem taniej, niż wynosi jego nominalna wartość, a kompensatę można zrobić do pełnej wysokości, w dodatku z doliczeniem należnych odsetek z tytułu tego długu.
— Z naszych danych wynika, że w przypadku zakupu wierzytelności w celu kompensaty zobowiązań ceny dochodzą do 90-95 proc. wartości długu nominalnego — mówi Piotr Wajszczak, współwłaściciel Dlugi.info, internetowej giełdy wierzytelności. Jego zdaniem, zdarzają się sytuacje, kiedy kompensata jest jedyną deską ratunku.
— Szczególnie w czasie dużych problemów branży budowlanej bywało, że firmy, które miały poważne kłopoty finansowe, ratowały się takimi transakcjami. W najtrudniejszej sytuacji byli mali podwykonawcy, bo to im w ostatniej kolejności płacono. Dowiadywali się więc, gdzie ich dłużnik wykonywał prace, i próbowali się dogadać z głównym inwestorem tych inwestycji, żeby mu sprzedać swoje długi. Inwestor tym sposobem mógł podwykonawcy, który był dłużnikiem firm, które się do niego zgłosiły, za własne zobowiązania zapłacić ich długami, a przy okazji na tym zarobić. Natomiast mniejsi przedsiębiorcy odzyskiwali przynajmniej większą część swoich należności dzięki sprzedaży długów, co wielu z nich umożliwiało dalsze funkcjonowanie — twierdzi Piotr Wajszczak.
Proste rozwiązanie
Jego zdaniem, przedsiębiorcy w potrzebie szybko uczą się tego sposobu. Generalnie jednak kompensata jest dość rzadko wykorzystywaną metodą płatności, szczególnie wśród małych firm, które są najmniej świadome podobnych możliwości.
— Szacujemy, że około 10 proc. kupujących długi na giełdzie robi to w celu kompensaty zobowiązań — mówi Piotr Wajszczak. Prawnicy uważają jednak, że kompensata zobowiązań długami to powszechne zjawisko.
— Taki obrót wierzytelnościami jest powszechną praktyką gospodarczą, bo pozwala na stosunkowo łatwą redukcję zobowiązań — twierdzi Paweł Grzęda.