Kontrakty gazowe należy renegocjować

Józef Sobolewski
opublikowano: 2001-12-05 00:00

Prywatyzacja Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa drogą wyłącznie oferty publicznej nie jest najlepszym rozwiązaniem. Maksymalnie rozproszony akcjonariat umożliwia pozostawanie przy władzy zarządom z nadania politycznego. Do czasu wykrystalizowania się właścicieli czy grup właścicieli — w wyniku obrotu akcjami na giełdzie — jest to przykład prawdziwego kapitalizmu politycznego. Zarząd służy przede wszystkim tym siłom, które go ustanowiły. Mamy w Polsce wystarczająco dużo negatywnych tego przykładów.

Przed prywatyzacją PGNiG powinno zostać zrestrukturyzowane. Prywatyzacja tej rozbudowanej firmy w całości będzie zastąpieniem monopolu państwowego przez prywatny. O wadach monopolu nie ma sensu przekonywać. Jeśli zaś chodzi o prywatyzację, to podstawowym jej celem jest ustanowienie właściciela, dla którego najważniejszy będzie zysk wypracowywany przez przedsiębiorstwo. Biorąc pod uwagę polskie realia, lepsza okazuje się sprzedaż inwestorom strategicznym, najlepszy zaś jest model mieszany, w którym inwestor strategiczny kupuje część akcji, wraz z możliwością zarządzania firmą, a reszta sprzedawana jest w ofercie publicznej. Bardzo istotne jest, aby polskie przedsiębiorstwa o charakterze infrastrukturalnym, których akcje są bezpiecznymi papierami, mogły być kupowane przez otwarte fundusze emerytalne.

Restrukturyzacja przez podział czy też wydzielenie spółek wydobywczych i dystrybucyjnych oraz pozostawienie PGNiG jako spółki przesyłowej jest rozwiązaniem dobrym. Oczywiście jeśli stanie się to faktem, ponieważ proces restrukturyzacji trwa już prawie rok i jego końca nie widać. Nowy minister skarbu wstrzymał i tak wlekącą się procedurę, zatem spółki gazownicze istnieją tylko na papierze. Należy jak najszybciej dokończyć restrukturyzację sektora i rozpocząć prywatyzację. Jedynie w przypadku PGNiG jako spółki przesyłowej i magazynowej, mającej charakter infrastrukturalny, wskazane jest posiadanie przez rząd narzędzi umożliwiających wpływ na jej działanie, takich jak na przykład złota akcja.

Należy renegocjować kontrakty na dostawy gazu zarówno z Rosji, jak i z Norwegii. Najpierw jednak trzeba stworzyć strategię rozwoju sektora gazu ziemnego w Polsce i opracować wynikające z tej strategii realistyczne prognozy zapotrzebowania na gaz. Jeśli tego nie zrobimy, to już niedługo możemy mieć przewagę podaży nad popytem. Kontrakt z Rosją należy renegocjować i połączyć akceptację zasady „take or pay” z możliwością reeksportu lub wprowadzenia znaczącego współczynnika elastyczności dostaw. Kontrakt z Norwegią należy wstrzymać lub wręcz się z niego wycofać. Natomiast kontrakt z Danią trzeba silnie uzależnić od współpracy opartej na Baltic Pipe, który powinien zostać przekształcony w interconnector i stworzyć możliwość powstania lokalnego rynku gazu w obszarze Morza Bałtyckiego.

Państwo nie powinno inwestować w gazociąg, ale co najwyżej, poprzez politykę gwarancji, wspomagać taką inwestycję. Dywersyfikacja źródeł dostaw gazu nie jest rolą rządu. Rząd się do tego miesza, ponieważ PGNiG ciągle jeszcze jest spółką Skarbu Państwa, a ponadto był to wdzięczny temat w kampanii wyborczej. Obecny rząd powinien uporządkować sprawę kontraktów długoterminowych i resztę pozostawić przedsiębiorstwom sektora.

Połączenie Bernau-Szczecin w znaczeniu finansowym byłoby przykładem inwestycji alternatywnej, nie finansowanej z budżetu, natomiast w procesie dywersyfikacji źródeł dostaw nie jest ono żadną alternatywą. Ma służyć Bartimpexowi do dostarczania gazu rosyjskiego z Bernau do Polic, przy wykorzystaniu zasady dostępu stron trzecich — TPA (Third Part Access). Oczywiście, że straci na tym PGNiG, gdyż Police to prawie 5 proc. krajowego zużycia. To, że Bartimpex na tym zyska — jest oczywiste, ponieważ podmioty gospodarcze istnieją właśnie po to, aby generowały zysk.

Zasadniczo połączenia Baltic Pipe oraz Bernau- -Szczecin mają różne zadania podstawowe, jednakże zmiana sposobu funkcjonowania gazociągu bałtyckiego na interconnector może spowodować wręcz synergię ich funkcji. W kierunku południowym mógłby być sprowadzany gaz duński lub, jeśli ktoś zechce go kupić, gaz norweski poprzez łącznik do Europipe II i system duński do systemu PGNiG. Z Bernau w kierunku północnym gaz rosyjski poprzez interconnector mógłby być przesyłany do Szwecji.

Autor jest dyrektorem ds. rozwoju biznesu w EDS-Poland (Electronic Data Systems)