Na około dwie godziny przed uruchomieniem handlu na rynku kasowym futures na indeks Dow Jones IA rosły o 0,48 proc. Te na szerszy indeks S&P500 zwyżkowały o 0,56 proc. Najmocniej drożały te na technologiczny Nasdaq 100, które szybowały o 0,61proc.
Pozwala to mieć nadzieję na zmniejszenie strat jakie są udziałem indeksów w całym wrześniu i kwartale.
Czwartkową sesję parkiety w Stanach Zjednoczonych zakończyły relatywnie sporymi wzrostami, choć początek notowań nie zapowiadał udanego finiszu. Pomogło zejście z wieloletnich szczytów rentowności obligacji, choć i tak pozostają one na bardzo wysokich pułapach promując ten rodzaj aktywów kosztem o wiele bardziej ryzykowanych i nieprzewidywalnych akcji.
Pozwoliło to jednak na powrót zainteresowania inwestorów akcjami spółek wzrostowych, w tym tzw. megacap, czyli o gigantycznych kapitalizacjach z Apple, Microsoft, Tesla, Alphabet i Amazon na czele.
Wsparciem dla kupujących akcje są też najnowsze doniesienia o inflacji w czołowych gospodarkach, które wskazują na utrzymanie spadkowego trendu, a to z kolei daje nadzieje na złagodzenie nastawienia banków centralnych.
W piątek z amerykańskiej gospodarki dotrze kolejna porcja ważnych danych makroekonomicznych. Przede wszystkim poznamy raport o sierpniowych wydatkach i dochodów Amerykanów, a w nim megaważny odczyt inflacyjny bacznie analizowany przez Fed, czyli wskaźnik cen wydatków konsumenckich (PCE). Liczony ogółem indeks ma – według prognoz – odnotować wyższą dynamikę wzrostu niż w lipcu o odpowiednio 0,5 w ujęciu miesięcznym i 3,5 proc. w ujęciu rocznym. Z kolei bazowy CPI ma wyhamować do 0,2 i 3,9 proc.
Oprócz tego światło dzienne ujrzy odczyt dotyczący indeksu Chicago PMI, obrazujący aktywność wytwórczą w tym regionie przemysłowym Stanów Zjednoczonych oraz raport Uniwersytetu Michigan o nastrojach wśród inwestorów wraz z ich oczekiwaniami odnośnie inflacji.
Wpływ – choć raczej niewielki na decyzje podejmowane przez inwestorów może mieć też wystąpienie Johna Williamsa, szefa nowojorskiego oddziału Fed.

