
Spadki wyceny kontraktów są dosyć znaczące co podkreśla skalę niepewności i obaw na rynku. Około godziny 13:30 kontrakty na indeks Dow Jones IA zniżkowały o 0,98 proc. Futures na S&P500 traciły 0,81 proc. zaś na Nasdaq spadały o 0,44 proc.
Stephane Bancel, kierujący koncernem Moderna, producenta jeden ze szczepionek przeciwko Covid-19 stwierdził, że obecne szczepionki będą miały znacznie niższą efektywność wobec wariantu koronawirusa Omikron. Stworzenie nowego specyfiku, który radziłby sobie z Omikronem może z kolei zając miesiące. To wywołano wśród niektórych inwestorów strach i poważne obawy, związane nie tylko z kwestiami zdrowotnymi, ale również z ewentualną koniecznością wprowadzenia nowych lockdownów co grozi zduszeniem i tak już wrażliwego dotychczasowego ożywienia.
Ponownie w niełasce graczy znalazły się walory spółek, które najboleśniej mogą odczuć wprowadzenie nowych restrykcji i obostrzeń, jak choćby linii lotniczych czy operatorów turystycznych.
Niepokój jaki zdominował handel dodatkowo został podbity spadkiem rentowności papierów skarbowych (w przypadku 10-latek poniżej 1,5 proc.) co z miejsca przełożyło się na zniżkę kursów akcji czołowych amerykańskich pożyczkodawców. Na wartości tracą udziały m.in. Bank of America przewodząc stawce najmocniej przecenianych banków.
Na północ, choć w mocno ograniczonym stopniu, idą z kolei udziały spółek, które najbardziej korzystają na wszelkich blokadach, jak choćby Netflix czy Zoom.
Pod kreską toczy się też handel ropą, która listopad zaliczy do najgorszych miesięcy w tym roku. Zwyżka jest z kolei udziałem złota.
Przy takim stanie napięcia trudno oczekiwać, by którekolwiek dane makro jakie zostaną opublikowane we wtorek miały jakiś większy wpływ na przebieg sesji. Wśród zaplanowanych warto wspomnieć o indeksie cen domów S&P/Case-Shiller oraz indeksie Chicago PMI, a także wskaźniku zaufania konsumentów opracowywanym przez Conference Board.
Być może większy „wkład” w przebieg wtorkowej sesji będą miały wystąpienia Jerome Powella, szefa Fed i dwóch innych czołowych przedstawicieli władz monetarnych, Johna Williamsa i Richarda Clarida.