Rosyjscy inspektorzy skontrolowali w pierwszym rzucie kilkanaście zakładów więcej niż planowano. Druga tura ma ruszyć w październiku. Na pewno?
Zakończyła się pierwsza tura inspekcji zakładów mięsnych przez rosyjską kontrolę weterynaryjną. Objęła kilkanaście firm więcej niż wstępnie zakładano. Na pierwszej liście widniało 58 zakładów, głównie zintegrowanych (ubojni wraz z rozbiorem mięsa oraz przetwórni). Kilka wykruszyło się jeszcze przed rosyjską wizytacją.
Kiedy wyniki
— Ostatecznie inspekcja objęła 54 firmy i dodatkowo kilkanaście zakładów mięsa czerwonego oraz chłodni składowych. Wyniki kontroli otrzymamy z Moskwy we wrześniu — mówi Jacek Leonkiewicz, radca głównego lekarza weterynarii.
Siedmiu przedstawicieli Federacji Rosyjskiej stworzyło siedem grup, w skład których weszli także powiatowi lekarze weterynarii i przedstawiciele centrali w Warszawie. Każda grupa podążając własną trasą odwiedzała jeden zakład dziennie.
Druga tura niepewna
Przedsiębiorcy niepokoją się, czy druga tura wystartuje. Na wstępnej liście do rosyjskich kontroli aplikowało blisko 180 podmiotów. Potem ich liczba stopniała.
— Z uzgodnień ze stroną rosyjską wynika, że druga tura powinna wystartować w październiku — informuje Jacek Leonkiewicz.
Nie wiadomo jednak, czy nie jest to zagranie taktyczne, bo werdykt w sprawie możliwości eksportu na rynek rosyjski miał zapaść do końca września. Poza tym Moskwa nie jest zbytnio zainteresowana importem gotowych wyrobów, które sprowadza z Ameryki Południowej.
Rynek wschodni jest jednym z kluczowych dla polskich firm z branży mięsnej. W 2003 r. polskie spółki wysłały towar do Rosji za 84 mln USD. Ten rok zaczął się dość pechowo. Po pierwszym kwartale na Wschód trafiło mięso za 12,9 mln USD, choć wcześniej prognozowano, że obrót sięgnie 23,4 mln USD. Od czerwca eksport niemal zamarł ze względu na brak certyfikatów.