Kontrowersyjna innowacja

Marta Markiewicz
27-10-2009, 13:26

Dystrybucja bezpośrednia leków to rewolucja na rynku hurtowym. O jej losach zdecydują nadzór farmaceutyczny.

Od niespełna pół roku rynek farmaceutyczny obserwuje model bezpośredniego zaopatrzenia aptek (DTP- direct to pharmacy) stworzony przez firmę farmaceutyczną AstraZeneca. Nowe rozwiązanie skróciło łańcuch dystrybucji przez wyeliminowanie pośrednika w obrocie — hurtowni farmaceutycznych — a firmie dało pełną kontrolę nad lekiem. Według Stanisława Kasprzyka z firmy analitycznej IMS Health, wprowadzenie DTP było jedną z fundamentalnych zmian na rynku dystrybucji farmaceutycznej.

— W trzecim kwartale 2009 r. do pierwszej piątki hurtowników należało ponad 81 proc. rynku. To wpłynęło na politykę dystrybucyjną firm farmaceutycznych. Producenci nie widzą już potrzeby współpracy ze wszystkimi podmiotami zaangażowanymi w dystrybucję hurtową. Konsolidacja sprzyja zawężeniu grupy kontrahentów — tłumaczy Stanisław Kasprzyk.

Ekonomia i pacjent

— Zmieniliśmy system dystrybucji na bezpośredni, bo w klasycznym łańcuchu dystrybucyjnym zdarzały się długotrwałe braki leków na polskim rynku. Przyjęta przez pośredników polityka sprawiała, że nie mieliśmy żadnej kontroli nad naszymi preparatami, podczas gdy prawo czyniło nas odpowiedzialnymi za sprzedawane leki — wyjaśnia Jerzy Garlicki, dyrektor generalny AstraZeneca.

Szacuje, że brak tych preparatów zagroził życiu 20-30 proc. leczonych nimi pacjentów.

— Natomiast firma traciła klienta na korzyść wytwórcy konkurencyjnego produktu — dodaje Jerzy Garlicki.

Szef Astra Zeneca nie chce ujawnić, jaką sumę producent wyasygnował na stworzenie modelu dystrybucji bezpośredniej leków. Przyznaje jednak, że nie był to tani proces. Po trwającym kilka miesięcy przetargu AstraZeneca zdecydowała, że tylko trzy hurtownie — Prosper, Torfarm i Polska Grupa Farmaceutyczna staną się operatorami logistycznymi jej produktów.

W ocenie Stanisława Kasprzyka taka aktywność producentów na rynku dystrybucji farmaceutyków wynika nie tylko z chęci zabezpieczenia dobra pacjenta, ale również z czynników ekonomicznych.

— W czasie spowolnienia gospodarczego każdy podmiot będzie szukał możliwości poprawy marży, lepszej kontroli łańcucha dystrybucji, a co za tym idzie wpływu na handel równoległy — tłumaczy analityk IMS Health.

Rynek oburzony

Hurtownicy i aptekarze nie kryli oburzenia w związku z wprowadzonym systemem.

— Sprzedaż bezpośrednia nie jest niczym nowym w dystrybucji dlatego nie kwestionujemy jej zasadności. Dotychczas była jednak zarezerwowana wyłącznie dla rynków strategicznych lub marek ekskluzywnych. W przypadku leków, zwłaszcza tych ratujących życie, to rozwiązanie niebezpieczne dla pacjentów — wyjaśniał na konferencji branżowej Andrzej Smyk, prezes Organizacji Polskich Dystrybutorów Farmaceutycznych OPDF, która skupia pięć lokalnych hurtowni: łęczycki Hurtap, warszawską Intrę, lubelski Lubfarm, Medicare z Katowic i Preskę z Wrocławia.

Według szefa OPDF w najgorszej sytuacji są chorzy z regionów, do których Torfarm, Prosper i PGF nie docierają wystarczająco szybko.

— Po wprowadzeniu w życie dystrybucji bezpośredniej czas oczekiwania pacjentów z odległych miejscowości na Suwalszczyźnie, czy w Bieszczadach znacznie się wydłużył. A wszystko przez to, że apteki nie zaopatruje już lokalny hurtownik — ubolewał Andrzej Smyk.

Co dalej?

Rozwiązanie AstraZeneca nie przypadło do gustu również środowisku farmaceutów. Jego argumenty, to obawa przed gorszymi warunkami dostaw czy koniecznością rozpoczęcia współpracy z nowymi hurtowniami. Ostatecznie sprawa dystrybucji bezpośredniej trafiła pod osąd Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego. W decyzji z dnia 9 października Zofia Ulz, szefowa nadzoru farmaceutycznego, nakazała AstraZeneca dostosowanie prowadzonej działalności do wymogów art. 24 ust. 3c ustawy Prawo Farmaceutyczne. Tym samym producent został zobowiązany do zaspokojenia zapotrzebowania na leki nie tylko aptek, ale również przedsiębiorców zajmujących się obrotem hurtowym.

— Dyrektywa unijna jasno określa, że leki muszą być dostępne przede wszystkim dla pacjentów. Natomiast z interpretacji polskich przepisów wynika, że powinny być dostępne dla wszystkich podmiotów prowadzących sprzedaż hurtową leków. Nie rozumiemy tej rozbieżności, dlatego wysłaliśmy w tej sprawie pytania do minister Zofii Ulz — komentuje Jerzy Garlicki.

Wiktor Napióra, szef łęczyckiej hurtowni farmaceutycznej Hurtap, która nie uczestniczyła w systemie, nie ukrywa, że cieszy go decyzja GIF. Irytuje się jednak, gdyż mimo rygoru natychmiastowej wykonalności AstraZeneca nadal nie realizuje zamówień składanych przez jego hurtownię. Sytuacja okazuje się patowa, ponieważ nadzór nie sprecyzował w swej decyzji, jakie kroki powinna podjąć AstraZeneca — czy powrócić do poprzedniego łańcucha dystrybucyjnego, czy rozszerzyć listę podmiotów uczestniczących w DTP.

— Producent tłumaczy się w piśmie, jakie nam przesłał, że analizuje postanowienia nadzoru farmaceutycznego i w związku z tym nie może realizować składanych przez nas zamówień — mówi prezes Hurtapu.
Nieuchronne zmiany

Według ekspertów IMS Health ewolucja rynku hurtowego będzie nadal postępować.

— Obecnie największą bolączką jest częste powtarzanie "przecież tak było". Trzeba jednak zdać sobie sprawę z tego, że dystrybucja leków już wkroczyła w okres istotnych zmian. Dlatego ważne jest poszukiwanie nowych możliwości, odpowiedzi na wyzwania rynku — ocenia Stanisław Kasprzyk.

W takiej sytuacji konieczna jest kreatywność, a nie przywiązanie do tego, co było.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Markiewicz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Kontrowersyjna innowacja