Kontrowersyjna ścieżka ministerstwa skarbu

Beata Tomaszkiewicz
opublikowano: 2004-01-21 00:00

Czy doradca dla PKO BP powinien być wybrany z wolnej ręki? Argumentów za i przeciw nie brakuje.

Do 13 lutego Urząd Zamówień Publicznych (UZP) ma czas na odpowiedź Ministerstwu Skarbu Państwa, czy zgadza się, by resort wybrał doradcę przy prywatyzacji PKO BP z wolnej ręki.

— O zgodę można ubiegać się w kilku przypadkach, np. gdy przetarg nie może być rozstrzygnięty, bo jego warunki spełnia tylko jeden z oferentów — mówi Anna Wichna-Olczak, rzecznik UZP.

To nie pierwszy taki wniosek MSP. Od 2000 r. resort robił to już 281 razy! Jaka tym razem będzie odpowiedź UZP? Nie wiadomo.

Samobój MSP

W tym przypadku sprawa budzi duże zainteresowanie rynku.

— Przy wyborze z wolnej ręki MSP może zrezygnować z porównywania ofert i po prostu zaprosić do rokowań tylko jednego doradcę. W dodatku takiej decyzji nie mogą oprotestować pozostali zainteresowani. Obawy środowiska budzą więc kryteria, jakimi będzie kierował się resort — mówi proszący o anonimowość przedstawiciel jednej z firm doradczych.

Na rynku panuje zgodność, że MSP samo sobie strzeliło gola.

— Resort, zapraszając do składania ofert na doradcę, trzykrotnie postawił warunki, których nie mogły spełnić firmy doradcze. Zawsze więc zgłoszonym ofertom mógł zarzucić błędy. Kolejne przetargi także mogłyby pozostać nierozstrzygnięte. Dlatego MSP próbuje innej drogi — komentuje Marek Gól, prezes CSFB.

Dodaje, że doradca musi być wybrany do marca, jeśli ktoś myśli jeszcze o wprowadzeniu akcji PKO BP do obrotu publicznego w 2004 r.

— Wydaje się, że MSP, występując do UZP o wybór z wolnej ręki, chce przyspieszyć proces pozyskania doradcy. Mamy nadzieję, że resort zgłosi się o ponowienie oferty przynajmniej do tych firm, które do tej pory startowały w przetargach — mówi Dariusz Olszewski, prezes TDI.

Mętlik ze specyfikacją

Podkreśla, że część ofert złożonych resortowi skarbu była dobra, ale wymogi formalne albo były niejasne, albo nie do spełnienia przez uczestników. Przykład? Ze specyfikacji nie wynikało wcześniej, że audytor musi być częścią konsorcjum składającego ofertę, a nie jego podwykonawcą. Nie było też wiadomo, że oferta powinna zawierać informacje o sytuacji finansowej oferenta, a były to powody odrzucenia dokumentów przetargowych.

— Jeśli prospekt emisyjny PKO BP złożony zostanie w KPWiG we wrześniu, to upublicznienie spółki w tym roku będzie realne — mówi Dariusz Olszewski.

Okiem eksperta

Możliwość teoretyczna

Wprowadzenie akcji PKO BP do obrotu publicznego jeszcze w tym roku teoretycznie jest technicznie wykonalne. Jednak w praktyce może być to bardzo trudne. Napisanie prospektu emisyjnego w przypadku tak dużej spółki zajmie kilka miesięcy, a przecież doradca MSP w tym procesie będzie jeszcze musiał wskazać różne ścieżki prywatyzacji. Dlatego jeśli akcje banku mają wejść na GPW jeszcze w tym roku, MSP musi wybrać doradcę najpóźniej w lutym lub marcu.

Piotr Samojlik dyrektor zarządzający Corporate Finance CA IB Financial Advisers

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface