Kooperanci cierpią, bo PKP Cargo ostro tnie

Eugeniusz twaróg
opublikowano: 19-01-2009, 00:00

Przewoźnik zrzuca nadmierny ładunek kosztów, bo rynkowi jest coraz bardziej pod górkę.Cierpią m.in. giełdowe Łapy.

Przewoźnik zrzuca nadmierny ładunek kosztów, bo rynkowi jest coraz bardziej pod górkę.Cierpią m.in. giełdowe Łapy.

Jeszcze rok temu był to program naprawczy, potem antykryzysowy. Teraz jest to już plan ratunkowy. PKP Cargo znalazły się w niewesołej sytuacji, jak cały rynek przewozów towarowych, który coraz szybciej traci ładunki. Na początku tego roku pisaliśmy, że zarząd spółki przekonuje związkowców, iż przewoźnik może stracić płynność, jeśli nie uda się w 2009 r. zaoszczędzić 485 mln zł. To może nie wystarczyć.

— Prognozy te były oparte na pesymistycznym scenariuszu dla rynku przewozów towarowych. Gdyby przez cały 2009 r. utrzymały się wyniki uzyskane przez spółkę w listopadzie i grudniu 2008, scenariusz byłby optymistyczny — mówi Wojciech Balczun, prezes PKP Cargo.

Więcej pesymizmu

Korzystniejsza prognoza zakładała spadek przewozów o 7 proc., ale zjazd może być ostrzejszy. Prezes już zakontraktował na ten rok przewozy na ponad 100 mln ton. Spółka wozi rocznie średnio 130 mln ton. Co z resztą?

— Jeśli do kontraktów dodać umowy, które zwykle zawieramy w ciągu roku, można ten wynik uznać za optymistyczny, tym bardziej że rok temu w styczniu kontraktacji prawie nie było. Dochodzą jednak sygnały od klientów, że mogą nie dotrzymać wielkości deklarowanych ładunków — mówi prezes.

Jeden z kontrahentów, który ma trzyletni kontrakt i wcześniej zamawiał co miesiąc prawie 7 tys. wagonów, dzisiaj bierze tylko co dziesiąty.

— Huty praktycznie stanęły, kopalnie składują węgiel na hałdach, inwestycje drogowe jeszcze nie ruszyły — wylicza Wojciech Balczun.

Zasady oszczędności

Wobec marnych nadziei na poprawę przychodów PKP Cargo ostro biorą się za koszty. Cięcia zaczęły się jeszcze w 2008 r., co dało spółce 200 mln zł oszczędności. Przewoźnik przykrócił m.in. wydatki na zewnętrzne remonty, co mocno odczuły firmy żyjące z naprawy wagonów, w tym głównie giełdowe ZNTK Łapy, które swój model biznesowy w dużej mierze oparły na nadziejach pokładanych w PKP Cargo. W tym roku może być jeszcze gorzej. Przewoźnik, który ma własne zaplecze remontowe, chce robić naprawy, przeglądy i modernizacje na własną rękę. Planuje wzmocnienie spó-łek remontowych. Trafi do nich część 38-tysięcznej załogi. Przemieszczenia pracowników mają być bowiem jednym ze sposobów na ograniczanie kosztów osobowych. Bo cięcia nie ominą też pracowników. Zarząd wziął pensje pod lupę i wyszło na to, że wypłaty w PKP Cargo obrosły w rozmaite dodatki i bywa, że liczba bonusów dochodzi do 20. Teraz przyszedł czas zaciskania pasa.

W ostatni dzień 2008 r. zarząd PKP Cargo przyjął pakiet uchwał o ograniczeniu kosztów, m.in. administracji, zarządzania nieruchomościami, remontów, eksploatacji i pracowniczych. Oszczędności te spółka szacuje w tym roku nawet na 200 mln zł rocznie. Do zbilansowania kosztów konieczne jednak będą dalsze cięcia. Prezes mówi, że zwolnienia są nieuniknione.

— Mam nadzieję, że wspólnie ze związkami uda się wypracować możliwie najlepsze rozwiązania. Restrukturyzacja zatrudnienia nie sprowadza się wyłącznie do prostych zwolnień. Będziemy poszukiwali innych sposobów ograniczenia społecznych skutków tego procesu, m.in. poprzez przejścia pracowników do zaplecza techniczno-naprawczego czy odejścia na emeryturę — mówi Wojciech Balczun.

47

mln zł Takie były przychody ZNTK Łapy po trzech kwartałach 2008 r. Z tego 37 mln zł spółka zarobiła na kontraktach

z PKP Cargo.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu