Dodała, że zarówno ona jak i przedstawiciele OZZL chcą wspólnie naprawić system opieki zdrowotnej. "Przed nami twarde męskie negocjacje ,jak go naprawić. Ale ja się cieszę, że moi koledzy okazali się odpowiedzialnymi lekarzami, a nie tylko związkowcami" - powiedziała. Dodała, że obie strony chcą powiedzieć pacjentom, że "od pierwszego stycznia lekarze będą na stanowiskach pracy".
Szef związku Krzysztof Bukiel podkreślił natomiast,
że związek wierzy w dobre intencje ministerstwa i jest otwarty na propozycje.
Zastrzegł jednak, że nie zrezygnuje z postulatów płacowych. Jak mówił wcześniej,
warunkiem zgody Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL) na wydłużenie
czasu pracy jest pensja w wysokości trzech średnich krajowych dla lekarza
specjalisty. (PAP)