Korekty w trakcie sesji są potrzebne, by utrzymać trend

Piotr Kuczyński
opublikowano: 2003-08-19 00:00

Piątkowa reakcja na „black out” sporo powiedziała o nastrojach inwestorów amerykańskich. Handel był jednak bardzo ograniczony, więc nie można być całkowicie pewnym wniosków. Na wielu obszarach nadal występowały kłopoty z zasilaniem, nie wszyscy dotarli na swoje miejsca pracy, były trudności ze składaniem zleceń, więc wolumen był niewiele wyższy od połowy średniej z ostatnich sesji. Inwestorzy byli tak zdezorientowani, że nawet nie zareagowano na całkiem przyzwoity wzrost dynamiki produkcji przemysłowej.

Wczoraj pojawiło się kolejne wyjaśnienie awarii w USA i Kanadzie. Już prawie wszyscy uwierzyli w zapewnienia administracji amerykańskiej (szczególnie wiarogodnej po sprawie irackiej broni masowego rażenia), która twierdzi, że ta katastrofa nie była sprawką terrorystów. Piątkowa reakcja, mimo niezwykle małego wolumenu, pokazała przede wszystkim, że nawet takie wydarzenie nie wywołuje spadku indeksów. Inwestorzy powinni wyciągnąć wniosek, że jeśli kursy nie mogą spaść, to muszą wzrosnąć. Poza tym, przy bardziej normalnym wolumenie powinni zareagować na piątkowe, dobre dane makro. Powstało pytanie: czy rentowność obligacji mocno wzrośnie (tak jak powinno się stać już w piątek), czy może rynek obligacji pozostanie spokojny. Zakładam, że pozostanie spokojny, bo ataki terrorystyczne w Iraku (szczególnie ten na ropociąg) powinny przyciągnąć inwestorów do obligacji, a to paradoksalnie pomogłoby również inwestorom na rynku akcji. Oczywiście w dłuższym terminie te ataki i droga ropa to bardzo zła informacja dla gospodarki światowej. Wczoraj bardziej prawdopodobny był wzrost indeksów w USA, a to mogło doprowadzić do przełamania oporu na DJIA i na niemieckim XETRA DAX.

Dziś przed sesją w USA wpływ na rynek powinny mieć wyniki kwartalne Home Depot, a po sesji Hewlett-Packard. Przed południem wpływ na rynek powinny mieć również dane makro z Eurolandu. O 11.00 dowiemy się, jak zmienił się w sierpniu indeks nastroju niemieckiego uniwersytetu ZEW (prognozowany jest wzrost z 41,9 do 47 pkt). O 12.00 dotrze na rynek raport o lipcowej dynamice produkcji przemysłowej w Eurolandzie (prognoza +0,2 proc. m/m i +0,7 proc. r/r). W USA o 14.30 podane zostaną informacje o lipcowej sytuacji na rynku nieruchomości. Prognozy mówią, że ilość pozwoleń na budowę domów spadnie o 0,9 proc., a ilość rozpoczętych budów o 0,7 proc. Nie przypuszczam, by te dane miały wpływ na rynek. Dużo bardziej istotny będzie, jak się okazało, przełożony z piątku sierpniowy indeks nastroju Uniwersytetu Michigan (15.45). Prognoza mówi, że wzrośnie do 91,5 pkt.

Nasz rynek w czwartek zachował się znakomicie. Zakładałem, że w pierwszej części sesji przeważać będzie jeszcze przedświąteczna sprzedaż, a dopiero pod koniec zwycięży popyt. Popyt jednak panował od początku do końca sesji. Fakt, że nie wszystkie spółki zachowywały się dobrze, ale w hossie tak się właśnie dzieje, że pałeczka lidera przekazywana jest z grupy do grupy, a poprzedni liderzy odpoczywają. Gdyby rynek miał realizować scenariusz opisany w komentarzu tygodniowym, to powinno dojść do mocnego pokonania oporu na 1464 pkt na WIG20 (w czwartek tylko naruszony), a potem do wyraźnego pokonania oporu intra-day na poziomie 1485 pkt, najlepiej z pokonaniem 1500 pkt, by nikt już nie miał wątpliwości.

Takie zachowanie rynku byłoby logiczne, ale zamiast tego wczoraj pojawiła się, równie niespodziewana jak czwartkowy atak popytu, realizacja zysków i wraz z nią niepewność. Powrót pod opór techniczny jest zazwyczaj sygnałem sprzedaży, ale na razie nie przejmowałbym się tym i czekał na rozwój sytuacji. Szczególnie, że w drugiej połowie sesji popyt zdecydowanie przeważał, a indeksy wzrosły. Takie za-chowanie rynku jest lepsze od euforii, która z całą pewnością zapraszałaby do dłuższej korekty.