
Inwestorzy wpadli w panikę na fali spekulacji o możliwych zagrożeniach wynikających z nowej odmiany wirusa, pozbywając się akcji i zbijając indeksy. Nie inaczej było w Stanach Zjednoczonych, gdzie mierzony prestiżowym wskaźnikiem Dow Jones IA tzw. Black Friday okazał się najgorszym na giełdzie od ponad 70 lat. Niepokój i nerwowość na parkiecie tak wzrosły, że tzw. indeks strachu wspiął się na najwyższy poziom od 20 września.
Na zamknięciu skróconej sesji indeks DJ IA zniżkowął o ponad 905 pkt (2,53 proc.), z kolei S&P400 tracił 2,27 proc. a technologiczny Nasdaq 2,23 proc.
Piątkowa sesja była najgorszą od wielu miesięcy a spadkowej stawce przewodziły akcje spółek, które mogą najmocniej odczuć konieczność wprowadzenia nowych restrykcji takie jak linie lotnicze, touroperatorzy czy nawet reprezentujące tradycyjne sektory odzyskujące pole po niedawnym ponownym otwarciu gospodarek.
Spadki dotknęły niemal cały rynek. Bronił się jedynie sektor zdrowotny wspierany wzrostem wycen czołowych koncernów farmaceutycznych, głównie tych, które stoją za szczepionkami przeciw Covid-19. Szczególnie dobrze prezentowały się walory Pfizera i Moderny.
Dostało się m.in. bankom, które ostatnio przewodziły zwyżkom. Zmiana nastawienia inwestorów wobec akcji spółek finansowych była wynikiem kolejnej volty w oczekiwaniach związanych z terminem rozpoczęcia podwyżek stóp procentowych. Ostatnie wydarzenia sugerują, że podwyżka znów oddali się w czasie, bo ważniejsze może okazać się utrzymanie wsparcia dla gospodarki przez Fed.
Część obserwatorów rynku ocenia, że piątkowa korekta wydaje się mocno przesadzona w swojej skali. Strach był na wyrost bo brakuje potwierdzenia ryzyka jakie niesie ze sobą nowy wariant wirusa. Do tego obraz rynku był zaciemniony zdecydowanie niższym niż normalnie wolumenem obrotów z uwagi na skrócony czas sesji i pozostanie wielu graczy poza rynkiem po czwartkowym Święcie Dziękczynienia.
Drastyczna przecena stała się też udziałem ropy. Surowiec momentami tracił ponad 13 proc. na wartości, notując największą przecenę w tym roku i schodząc do najniższych poziomów od września.
Drożało z kolei złoto, do którego inwestorzy zwracają się w okresach poważniejszych zawirowań na rynkach. Skala zwyżki była jednak nadspodziewanie nieduża mając na uwadze głębokość korekty na innych rynkach.