Korporacje pracują na pół gwizdka

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2010-08-27 09:31

Najsłabiej zasoby ludzkie wykorzystuje sektor energetyczno-wodny. Najbardziej wydajne jest budownictwo.

Jedna czwarta dużych firm w Polsce zmaga się z poważnym przerostem zatrudnienia — wynika z badania przeprowadzonego przez TNS OBOP dla PKPP Lewiatan i Deloitte. Korporacje zapowiadają zwolnienia pracowników, jeśli koniunktura szybko się nie poprawi i zamówienia nie zaczną płynąć szerszym strumieniem.

Co czwarta duża firma cierpi na przerost zatrudnienia.
Co czwarta duża firma cierpi na przerost zatrudnienia.
None
None

Połowa na wakacjach

Wyniki badania pokazują, że ponad jedna trzecia dużych firm (ponad 37 proc.) wykorzystuje w pełni posiadane zasoby ludzkie — czyli pracownicy nie są w stanie obsłużyć już większej liczby zleceń.

— To są firmy w najlepszej sytuacji, to głównie po nich można spodziewać się wzrostu zatrudnienia. W każdej chwili mogą potrzebować nowych pracowników — tłumaczy Małgorzata Krzysztoszek, główna ekonomistka PKPP Lewiatan.

Podobny jest odsetek firm (również ponad 37 proc.), które wykorzystują swoje zasoby ludzkie w 76-99 proc. Wydajność personelu nie jest tu więc doprowadzona do maksimum, ale rezerwa nie jest zbyt duża.

— W tych firmach również sytuacja jest dość dobra. Jest to grupa potencjalnych pracodawców. Jeśli poczują wzrost popytu, mogą szukać kandydatów do pracy — twierdzi Małgorzata Krzysztoszek.

Pozostałe badane podmioty (25 proc.) to firmy, którym zależy na utrzymaniu zatrudnienia, mimo że mocno spadły im zamówienia. Przedsiębiorstwa te wykorzystują nie więcej niż 75 proc. kapitału ludzkiego. Czyli teoretycznie mogłyby zwolnić co czwartego pracownika, unikając przy tym jakiejkolwiek straty po stronie przychodów. W 13 proc. dużych przedsiębiorstw wykorzystywana jest najwyżej połowa zasobów ludzkich (czyli mogłyby zwolnić połowę pracowników).

Budowlanka przodem

— Na szczęście większość firm dobrze wykorzystuje swój potencjał ludzki, ale jest też spora grupa firm, które mają z tym kłopot. Mogą mieć problem, żeby w dłuższej perspektywie utrzymać obecny stan zatrudnienia. Są to firmy, które w każdej chwili mogą stać się źródłem napływu na rynek pracy wielu bezrobotnych, często dobrze wykwalifikowanych specjalis-tów — zaznacza Małgorzata Krzysztoszek.

Największy przerost zatrudnienia występuje w sektorze wytwarzania i zaopatrywania w energię, gaz i wodę — prawie połowa firm (43 proc.) ma wykorzystanie zasobów ludzkich na poziomie niższym niż 76 proc. Najlepiej pod tym względem wypada natomiast budownictwo — poważny przerost zatrudnienia ma w tym sektorze co siódma firma (15 proc.).

— Widać, że w sektorze przedsiębiorstw nie ma potencjału do szybkiego wzrostu zatrudnienia. Wykorzystanie zasobów ludzkich — podobnie jak wykorzystanie mocy produkcyjnych — nadal jest relatywnie niskie — twierdzi Marta Petka-Zagajewska, ekonomistka Raiffeisen Banku.

Bank prognozuje, że w przyszłym roku średnie zatrudnienie w firmach będzie rosło w tempie 2 proc.