Wieczerzak już siedzi — kto będzie następny? — pytaliśmy w komentarzu z 19 lipca 2001 roku, po aresztowaniu Grzegorza Wieczerzaka, byłego prezesa PZU Życie. A ponieważ przez długie lata mówiło się Wieczerzak — myślało Jamoroży, mówiło Jamroży — myślało Wieczerzak, pytanie było jasne i nie pozostawiało żadnych wątpliwości, że chodzi o „lekarzy bez granic“. Zresztą na najbardziej jednoznaczną odpowiedź doczekaliśmy się niebawem. Ale później byli następni i następni. A po nich przyjdą kolejni...
Polska, w rankingu krajów wolnych od korupcji, sporządzanym co roku przez Transparency International, zajmuje coraz odleglejszą pozycję lokując się w połowie pierwszej setki. Z pewnością nie jest to powód do dumy. Przyczynom tego stanu rzeczy poświęcono już wiele sążnistych ekspertyz i opracowań, esejów, ale bardzo jednoznacznie wyrazili swoją opinię internauci: polskie życie gospodarcze jest skorumpowane i dotyczy to wszystkich, którzy mają dostęp do publicznej kasy — takiej odpowiedzi udzieliło ponad 90 proc. ankietowanych. I chociaż stwierdzenie, że dotyczy to wszystkich jest może nieco zbyt kategoryczne, ale coś w tym widocznie musi być.
Będąc więc jak najdalszym od bagatelizowania poszczególnych przypadków i objawów, warto może choć przez chwilę zastanowić się nad tym, czy ta dokuczliwa opryszczka jest rzeczywiście przypadkowa, czy też jest wynikiem trwałej choroby całego organizmu i jakie lekarstwo można by zastosować dla skutecznej kuracji. Już tylko pobieżna analiza konkretnych przypadków wskazuje, że wspólną ich cechą jest miejsce powstawania. Pojawią się tam, gdzie towarzyszy im słabość instytucji bądź ludzi, słabość mechanizmów kontrolnych, a przede wszystkim słabość systemowa w postaci zbyt wielkich płaszczyzn nakładania się wpływów państwa i biznesu. Biznesu prywatnego oczywiście (bo biznes państwowy sam w sobie jest korupcją, gdyż zawiera wewnętrzną sprzeczność). I nie jest to tylko nasza, polska specjalność.
Tak więc jedyna możliwość, by skuteczniej usunąć przyczyny, nie skutki, którymi zajmują się prokuratorzy, to prywatyzacja z jednej strony, a z drugiej — wypracowanie jasnych i prostych metod kontaktu tych dwóch sfer. I nie trzeba się zniechęca faktem, że jeszcze nikomu na świecie, tak do końca, się to nie udało.