Kosmetyki walczą o miejsce na plaży

  • Alina Treptow
opublikowano: 14-07-2016, 22:00

Polacy urlopują, a producenci kosmetyków toczą zacięty bój o wart 100 mln zł rynek produktów do opalania. Przoduje Kolastyna

Kolastyna, marka, która słynie z kosmetyków do opalania, znowu jest królową polskich plaż. Jej właściciel, grupa Sarantis, która w 2012 r. kupiła ją od giełdowej spółki kosmetycznej Miraculum, informuje, że brand od ubiegłego roku jest liderem swojego segmentu — zarówno pod względem ilościowym, jak i wartościowym.

KOLEJKA ZAINTERESOWANYCH:
KOLEJKA ZAINTERESOWANYCH:
Chętnych nie brakuje nie tylko do smarowania ciał, ale też do zdobycia udziałów w rynku produktów do opalania. Oprócz Kolastyny w tym segmencie działa również Soraya, Dax oraz Nivea. Mogą pochwalić się udziałami na poziomie 9-12 proc.
Fotolia

— Możemy pochwalić się około 15-procentowym udziałem w rynku — wartościowo i 18-procentowym — ilościowo. Z naszych obserwacji wynika, że rynek wrócił na ścieżkę niewielkiego, kilkuprocentowego wzrostu, m.in. dzięki innowacjom, głównie w obszarze sposobu aplikacji. Konsumenci szukają produktów, które są łatwiejsze w użyciu. Na wzrost może też liczyć kategoria przyśpieszaczy do opalania, a także produkty 2w1, które zapewniają szybsze efekty opalania, ale mające też w składzie filtry ochronne. Dzięki coraz większej świadomości zdrowotnej Polaków zwiększa się też sprzedaż emulsji do opalania z wyższymi filtrami — mówi Michał Czajka, dyrektor zarządzający Sarantis Polska. Sarantisowi pozycja lidera na rynku wartym około 100 mln zł nie wystarczy — zamierza zwiększać udziały. Liderem jest nie tylko w Polsce.

— W Grecji, gdzie rynek — ze względu na dłuższy sezon wakacyjny — jest kilkakrotnie większy niż polski, również jesteśmy liderem, z marką Carroten. Na nowe rynki najczęściej wchodzimy, kupując markę, która jest już na nim obecna i może pochwalić się dużymi udziałami. Tak też zrobiliśmy w Polsce. Ta strategia wiąże się również z tym, że skład kosmetyków na różnych rynkach jest różny — wyjaśnia Michał Czajka.

Monika Nowakowska, prezes Miraculum, która kilka lat temu podjęła decyzję o sprzedaży Kolastyny, przyznaje, że to dość trudny segment rynku.

— Po pierwsze, to bardzo kapitałochłonna kategoria. Inwestuje się pod koniec roku, by na wiosnę produkty trafiły do dystrybutorów, którzy zapłacą za nie dopiero po wakacjach. Po drugie, w tym segmencie funkcjonuje niekorzystna dla producentów sprzedaż komisowa [sklepy pod koniec sezonu zwracają niesprzedany towar — red.]. Po trzecie, sprzedaż — zwłaszcza w Polsce — jest uzależniona od warunków pogodowych,a po czwarte, mimo ryzyka, na rynku produktów do opalania panuje duża konkurencja — twierdzi Monika Nowakowska. Na pogodę zwraca uwagę lider rynku drogeryjnego — Rossmann.

— Aura ma kluczowy wpływ na sprzedaż. W tym roku ze względu na upały klienci chętnie kupują tego typu produkty. Zwiększone zainteresowanie obserwujemy od maja do sierpnia. Klienci najczęściej sięgają po mleczka i olejki do opalania, ale coraz częściej kupują też produkty po opalaniu. Najwięcej innowacyjnych produktów pojawia się właśnie w tym segmencie.

Są to np. ampułki z witaminami czy balsamy łagodzące oparzenia słoneczne. Coraz częściej producenci wprowadzają kosmetyki przygotowane specjalnie dla małych dzieci, a także preparaty dla alergików, jak nasza marka własna Sunozon Med. Nowością są też kosmetyki dla osób z tatuażami — mówi Agata Nowakowska, rzecznik prasowy Rossmanna. Marki własne, zdaniem ekspertów rynku, są groźną konkurencją dla markowych producentów.

— Nie jest łatwo konkurować z Rossmannem, który ma w Polsce ponad tysiąc drogerii, czy takimi sklepami jak Lidl — mówi ekspert branży kosmetycznej, chcący zachować anonimowość. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane