Kosztowne kwalifikacje

RFA
opublikowano: 2012-01-05 13:01

Uzyskanie certyfikatu nie jest tanie, ale w zamian zyskuje się wiedzę i nowe możliwości na rynku pracy

Certyfikaty, które świadczą o zdobytej wiedzy, mogą być dobrym sposobem na zwiększenie szans na rynku pracy.

Uzyskanie takiego dokumentu wiąże się z koniecznością odbycia często bardzo drogiego szkolenia i zdania wielu trudnych egzaminów. Ale jest on mile widziany — a niekiedy nawet konieczny — na wysokich stanowiskach w międzynarodowych firmach albo spółkach giełdowych.

— Pracodawcy często wymagają posiadania od kandydatów do pracy kwalifikacji ACCA. Dzięki niej nie muszą już sprawdzać wiedzy pracownika. Od firm rekrutacyjnych z kolei wiemy, że jeśli jest kilku zbliżonych kandydatów na dane stanowisko, to większe szanse mają osoby z ACCA lub choćby z częścią zdanych egzaminów — twierdzi Magdalena Hernandez, dyrektor zarządzająca ACCA Polska.

Zdaniem Jakuba Bejnarowicza, dyrektora krajowego CIMA Polska, coraz większe wymagania rynku pracy sprawiają, że kierunkowe wykształcenie już nie wystarcza, by osiągnąć sukces, szczególnie w branży finansowej. Pracodawcy wręcz wymagają, by pracownicy się dokształcali. Jest tu pewna zależność: im wyższa pozycja pracownika, tym silniejsza presja przełożonych na ciągłe podnoszenie kwalifikacji. Dlatego rośnie popularność międzynarodowych kwalifikacji zawodowych z zakresu finansów.

Co i dla kogo

Wśród najbardziej prestiżowych, międzynarodowych kwalifikacji są ACCA, CIMA, CIM, CFA i CIA. Szkolenie ACCA rozwija kompetencje zawodowe księgowych, audytorów i finansistów nie tylko w dziedzinie zarządzania finansami, ale również z zakresu podatków i prawa. CIMA dotyczy podobnej tematyki, ale większy nacisk kładzie na rachunkowość zarządczą.

— Certyfikat CIMA jest dowodem, że ma się określone kwalifikacje i jest się przygotowanym do pracy w międzynarodowym środowisku biznesowym. Celem tej kwalifikacji jest spełnianie rzeczywistych potrzeb biznesu. Dlatego konsultujemy się z pracodawcami, wsłuchując się w ich sugestie i opinie — opowiada Jakub Bejnarowicz.

Dodaje, że kwalifikacja CIMA jest dostępna dla wszystkich — niezależnie od wykształcenia i doświadczenia zawodowego. Podstawowe kryteria to znajomość matematyki i angielskiego. CIM może się przydać tym, którzy planują pracę w marketingu lub już zajmują wysokie stanowiska w tej specjalizacji. Dla osób, które chcą robić karieręw doradztwie inwestycyjnym, dobrym wyjściem jest CFA — certyfikat przyznawany przez amerykańskie stowarzyszenie Chartered Financial Analyst Institute. Z kolei CIA to certyfikat dla tych, którzy chcą poszerzyć wiedzę o audycie wewnętrznym.

Dokument kosztuje

Ceny za szkolenia, które pozwalają uzyskać takie certyfikaty, wynoszą od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Przykładowo: w przypadku ACCA najwyższa cena szkolenia to około 30 tys. zł. Zależnie od certyfikatu i jego poziomu nauka trwa od roku do trzech lat. Jak mówi Magdalena Hernanadez, część kosztów związanych z kursem w profesjonalnej firmie szkoleniowej pokrywają czasem pracodawcy. Jeżeli ktoś sam finansuje naukę, może to zrobić taniej.

— Aby ukończyć kwalifikację ACCA, niekoniecznie trzeba uczęszczać na szkolenia. Równie dobrze można się uczyć z książek lub na kursach e-learningowych, a wtedy koszt kwalifikacji spada do około 7 tys. zł. Trzeba jednak pamiętać, że uzyskanie ACCA oznacza konieczność zdania 14 egzaminów, które obejmują szeroki zakres wiedzy. Ponadto nie można podchodzić do więcej niż czterech egzaminów w jednej sesji, bo mało kto byłby w stanie odpowiednio się do nich przygotować — tłumaczy Magdalena Hernandez.

Jakub Bejnarowicz opowiada, że koszty zdobycia certyfikatu CIMA zależą od tempa i trybu nauki. Aby ją rozpocząć, trzeba uiścić opłatę rejestracyjną, a następnie co roku odnowić subskrypcję. Osoby, które zarejestrują się w CIMA do 2012 r., mogą być zwolnione z pierwszej subskrypcji rocznej.

— Koszty uzyskania kwalifikacji CIMA wahają się od parunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Coraz więcej pracodawców pomaga pracownikom, m.in. udzielając wsparcia finansowego i oferując specjalne urlopy naukowe — twierdzi Jakub Bejnarowicz.

Możesz zainteresować się również: