Trwająca od ponad miesiąca aprecjacja notowań katowickiego Stalexportu pozwoliła na wybicie kursu akcji spółki z historycznego dołka na poziomie zaledwie 1,15 zł. Obecna wycena walorów przedsiębiorstwa oscyluje wokół 2 zł, co w odniesieniu do kursu z początku tego roku oznacza ponad 85-proc. przecenę. W porównaniu z resztą rynku mierzonego zmianą wartości indeksu WIG, papiery śląskiej spółki zachowują się zdecydowanie gorzej. Na dodatek brakuje czynników, które w istotny sposób, a co najważniejsze — na trwałe, mogłyby zmienić ten niekorzystny trend.
Główną przyczyną tak głębokiej korekty są bez wątpienia narastające z każdym miesiącem problemy finansowe spółki. Dramatyczna wręcz sytuacja przedsiębiorstwa (stan zobowiązań na koniec września tego roku wynosił 690,6 mln zł, przy czym aż 99 proc. tej kwoty stanowiły zobowiązania krótkoterminowe) zmusiła zarząd spółki do zwołania NWZA, podczas którego udziałowcy podejmą decyzję co do dalszych losów spółki.
Po trzech kwartałach tego roku, Stalexport przy przychodach ze sprzedaży wysokości 874,4 mln zł poniósł stratę netto w kwocie12,3 mln zł. W porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku sprzedaż przedsiębiorstwa zmniejszyła się aż o 60 proc. Jeszcze gorzej przedstawia się sprawa na poziomie wyniku netto. Rok wcześniej spółka odnotowała bowiem zysk wysokości ponad 29 mln zł.
W przeciwieństwie do innych spółek, których akcjonariusze musieli zadecydować o celowości dalszego istnienia, Stalexport może pochwalić się w miarę rentowną działalnością bezpośrednią. W okresie styczeń-wrzesień 2001 r. katowicka firma wygenerowała zysk na działalności operacyjnej, który na koniec okresu obrachunkowego zamknął się kwotą 134,2 mln zł, podczas gdy 12 miesięcy wcześniej ta pozycja rachunku zysków i strat była o połowę niższa. Stalexport dobijają jednak koszty finansowe związane z obsługą zadłużenia. Analiza opublikowanych wyników pozwala zauważyć systematyczny spadek poziomu zobowiązań, a co za tym idzie, związanych z tym kosztów. O ile bowiem przed rokiem zadłużenie spółki wyniosło 949 mln zł, o tyle na koniec września było jednak niższe o niemal 30 proc. Udział zobowiązań krótkoterminowych wzrósł jednak w ciągu roku z około 85 do niemal 99 proc. Z kolei należności spółki spadły w tym samym czasie z blisko 795 mln do 451 mln zł. O wielkości kosztów obsługi zadłużenia przekonywać mogą pozycje z rachunku przepływów środków pieniężnych. Między innymi, spłata krótkoterminowych kredytów bankowych odchudziła po trzech kwartałach tego roku spółkę z kwoty niemal 890 mln zł (2,65 mld zł rok wcześniej). Z kolei wpływy z działalności finansowej wyniosły narastająco jedynie 815,3 mln zł wobec 3,14 mld zł rok wcześniej.
Przedsiębiorstwo w razie podjęcia przez akcjonariuszy pozytywnej decyzji co do dalszego funkcjonowania spółki zobligowane zostanie do zrestrukturyzowania zadłużenia. Wstępne propozycje zakładają redukcję zobowiązań o blisko 40 proc. Układem z wierzycielami miałyby zostać objęte zobowiązania o wartości ponad 600 mln zł.
Walory spółki nie cieszą się zbytnim zainteresowaniem giełdowych analityków. Ostatnie rekomendacje datowane są na maj tego roku. Nie jest chyba przy tym zaskoczeniem, że większość z nich radziła sprzedaż posiadanych papierów. Towarzyszące temu wyceny oceniały wartość akcji Stalexportu na poziomie 5-6 zł. W trakcie giełdowej historii spółki, która rozpoczęła się 26 października 1994 r. przy cenie 28 zł za walor, maksymalną wartość papiery Stalexportu osiągnęły 7 listopada 1996 r. na poziomie 59,5 zł. Amplituda (cena maksymalna — minimalna/cena maksymalna) w przypadku śląskiej spółki wynosi aż 98,7 proc.