Przedsiębiorcy, którzy chcieliby zainwestować w nowe technologie, mogą skorzystać z ulgi technologicznej — przypomina Tax Care. Jest ona skierowana wyłącznie do firm opodatkowanych według skali podatkowej (stawka 18 proc. do dochodów nieprzekraczających 85 528 zł oraz 32 proc. do nadwyżki). Polega na odliczeniu od podstawy opodatkowania 50 proc. wydatków na ten cel. Jeśli zatem koszt nowej technologii wynosi 100 tys. zł, podatnik odliczy od dochodu 50 tys. zł.
Daje to oszczędność w podatku dochodowym rzędu 9 tys. przy opodatkowaniu niższą stawką 18 proc. lub 16 tys. zł, w przypadku opodatkowania według stawki 32 proc. Przedsiębiorcy prowadzący działalność gospodarczą w formie spółki kapitałowej (spółka z o.o. lub akcyjna) zmniejszą swoje zobowiązanie wobec fiskusa o 9,5 tys. zł.
Przedsiębiorca, który myśli o inwestycji w nową technologię, powinien jednak zwrócić uwagę na jej definicję. Nie obejmuje ona rozwiązań stosowanych na świecie dłużej niż 5 lat. Nową technologią mogą być licencje na używanie programów komputerowych, prawa do wynalazków, patentów, znaków towarowych, know-how itp.
— Niezbędne jest uzyskanie potwierdzenia, które stanowi opinia niezależnej od przedsiębiorcy jednostki naukowej. Może to być opinia np. podstawowej jednostki organizacyjnej uczelni wyższych, jednostki naukowej Polskiej Akademii Nauk, instytutu badawczego, centrum badawczo-rozwojowego — tłumaczy Katarzyna Rola-Stężycka z Tax Care.
Trzeba też pamiętać, że z ulgi nie skorzystają podatnicy rozliczający podatek na zasadach ogólnych, ale uzyskujący przychody z innych źródeł, np. z działalności wykonywanej osobiście, ani przedsiębiorcy, którzy wybrali inną formę opodatkowania, np. podatkiem liniowym (stawka 19 proc.), ani tacy, którzy prowadzą działalność na terenie specjalnej strefy ekonomicznej na podstawie zezwolenia.