Barierą rozwoju energetyki rozproszonej w Polsce jest nadwyżka mocy produkcyjnych w wielkich elektrowniach. Mimo to rynek rośnie.
Energetyka (generacja) rozproszona od kilkunastu lat dynamicznie rozwija się w krajach Unii Europejskiej. Do 2010 r. wspólnota zamierza podwoić udział energii elektrycznej produkowanej w skojarzeniu z 9 proc. do 18 proc. W Polsce, w założeniach polityki energetycznej do 2020 r. przewidziane jest, że udział generacji rozproszonej w produkcji energii elektrycznej, w rozważanych scenariuszach rozwojowych, będzie... wzrastać.
Specjaliści są zdania, że w ciągu 10 lat w polską energetykę trzeba zainwestować 10-15 mld USD (39,5- -59,2 mld zł), żeby osiągnąć standardy efektywności, bezpieczeństwa i ochrony środowiska obowiązujące w UE. Oszacowano, że na rynkach lokalnych w sektorze elektrociepłowni dla dużych i średnich zakładów przemysłowych oraz dla gmin i osiedli mieszkaniowych nakłady wyniosą 5-8 mld USD (19,7- -31,6 mld zł). W Polsce istnieje możliwość budowy co najmniej 600 małych elektrociepłowni o średniej mocy około 500 kW i kilkudziesięciu obiektów o większych mocach.
W wariantach polityki energetycznej Polski przewiduje się stosowanie nowych technologii, wykorzystujących małe źródła — turbiny gazowe (5 MW) i silniki wysokoprężne (3 i 0,5 MW). Źródła wytwórcze małej i średniej mocy sukcesywnie powstają (np. zakończone inwestycje w Nowogardzie Szczecińskim, Kamieniu Pomorskim czy Między- zdrojach). Za ich tworzeniem przemawiają ważne argumenty.
— Stosowanie generacji rozproszonej pozwala uniknąć istotnych zewnętrznych kosztów, charakterystycznych dla energetyki tradycyjnej. Związane są one z dywersyfikacją paliw, wymaganą ze względu bezpieczeństwa energetycznego, ograniczeniem kosztów sieciowych przesyłu i dystrybucji oraz klimatycznymi i zdrowotnymi konsekwencjami emisji przemysłu energetycznego — twierdzi Igor Lange z departamentu bezpieczeństwa energetycznego Ministerstwa Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej.
Zasady działania sektora energetycznego w UE regulują dyrektywy: Energetyczna 96/92/EC oraz Gazowa 98/30/EC. W Polsce zasady działania branży reguluje ustawa Prawo energetyczne z 10 kwietnia 1997 r. W ustawie tej znajduje się wiele rozwiązań, które powinny wywrzeć pozytywny wpływ na rozwój całej gospodarki, a w szczególności przedsiębiorstw energetycznych, w tym pracujących w skojarzeniu, m.in. dostęp strony trzeciej, regulacje działania niezależnych producentów, obowiązek zakupu energii elektrycznej ze źródeł niekonwencjonalnych i odnawialnych oraz wytwarzanej w skojarzeniu.
Rozwój energetyki rozproszonej zarówno w Polsce, jak i w krajach Unii Europejskiej natrafił jednak na istotne bariery. Ich istotą jest problem współpracy nowej klasy źródeł z istniejącymi systemami energetycznymi. Niezbędne jest też przygotowanie gruntu dla przyszłej infrastruktury wytwarzania i przesyłu energii.
Jak twierdzi Arkadiusz Węglarz, ekspert oraz koordynator projektów Krajowej Agencji Poszanowania Energii, w Polsce są ramy prawne zapewniające promowanie skojarzonej produkcji energii elektrycznej i cieplnej.
— Przeszkodą rynkową dla rozwoju tego sektora są wciąż niskie ceny energii elektrycznej. Ponadto nadwyżka mocy produkcyjnych w wielkich elektrowniach. Konkurencyjny rynek energii elektrycznej dopiero się rozwija. Ustawa Prawo energetyczne tworzy warunki do stopniowego wprowadzania mechanizmów rynkowych. Obejmują one rozwój konkurencji w wytwarzaniu i dostawach energii elektrycznej przy założeniu, że przejście od konkurencji na rynku hurtowym do konkurencji na rynku detalicznym nastąpi do 2005 r. — wyjaśnia Arkadiusz Węglarz.
Efektywność ekonomiczna małych źródeł wytwarzania energii zależy od kilku czynników. Najważniejsze to: przebieg zamienności zapotrzebowania na ciepło i energię elektryczną, ceny paliwa, ciepła i energii elektrycznej, charakterystyka techniczna urządzeń (m.in. moc, sprawność, wskaźnik skojarzenia), tryb pracy systemu, możliwość współpracy z siecią energetyczną.
Zdaniem Dariusza Sałacińskiego z Energotech 2, firmy zajmującej się produkcją i eksploatacją własnych małych źródeł energii, w Europie i Polsce rozpoczął się zmierzch dużych dystrybutorów energii.
— Dobrym przykładem są Niemcy, gdzie praktycznie każdy budynek ma własną bezobsługową kotłownię, zaopatrującą w ciepło i energię. Takie małe źródła są niezwykle korzystne — elastyczne, same sterują zapotrzebowaniem na ciepło, i o wiele tańsze, ponieważ odpadają koszty przesyłu energii. Wybudowanie małej kotłowni na potrzeby np. 20 mieszkań to wydatek rzędu 1,5 tys. zł. Energetyka rozproszona natrafia jednak na bariery. Duże spółki dystrybucyjne zawyżają koszty przesyłu energii, zmniejszając jednocześnie koszty wytwarzania. A przedsiębiorstwa ciepłownicze godzą się wybudować węzeł ciepłowniczy za 25 proc. kosztów. Warunek — zostają jego właścicielami — mówi Dariusz Sałaciński.