Kot taki jak my

Adam Sofuł
13-06-2008, 00:00

Uwielbia jeść i wylegiwać się przed telewizorem. Trudno o nudniejszą postać. Ale jest najpopularniejszym bohaterem komiksów.

Uwielbia jeść i wylegiwać się przed telewizorem. Trudno o nudniejszą postać. Ale jest najpopularniejszym bohaterem komiksów.

Pomarańczowy, gruby kot Garfield stale bawi 270 mln czytelników na całym świecie. Jim Davis (na zdjęciu u góry) zapewne nie podejrzewał, że saga o jedzeniu, oglądaniu telewizji i kpinach ze szczeniaka Odie potrwa 30 lat. Właściwie nie wiadomo, dlaczego. Patrząc obiektywnie, trudno go uznać za sympatyczne zwierzę.

Plebejskie pochodzenie

Złośliwy i żarłoczny Garfield zadebiutował na łamach prasy 19 czerwca 1978 roku. Jego twórca Jim Davis mógł mówić o sukcesie — nareszcie udało mu się sprzedać swo- je historyjki syndykatowi i pierwszy komiks o Garfieldzie ukazał się w 41 gazetach. Z poprzednimi jego bohaterami nie było tak prosto.

Komiks „Gnorm Gnat” ukazywał się przez pięć lat na łamach lokalnego „The Pendelton Times” w Indianie. Gdy rysownik chciał sprzedać tę historyjkę syndykatowi, słyszał — fabuła OK, dowcipy znakomite, ale kto zechce się identyfikować z insektem. Bo Gnorm Gnat i jego przyjaciele to — nie owijając w bawełnę — robaki. Było tylko jedno wyjście. W ostatnim odcinku komiksu spadająca z nieba olbrzymia stopa kończyła żywot Gnorma, jego przyjaciół i całej komiksowej serii.

Davis zaczął myśleć o następnym bohaterze. Wybór padł na kota, bo rysownik zauważył, że powstaje zadziwiająco mało komiksów o nich. Egoistyczny i złośliwy kot okazał się dla prasowych syndykatów atrakcyjniejszy niż robale i Garfield triumfalnie wkroczył na łamy.

Świat grubasa

Już w pierwszym odcinku pojawił się właściciel Garfielda, rysownik komiksów Jon Arbuckle (przypadkiem spędził dzieciństwo na farmie), życiowa fajtłapa, nieszczęśliwie zakochany w pięknej pani weterynarz Liz. Po kilku odcinkach pojawił się też szczeniak Odie, który wprawdzie irytuje Garfielda swoim niepohamowanym entuzjazmem (objawiającym się w oślinianiu wszystkiego na swojej drodze), ale też dostarcza mu rozrywki, gdy kocurowi udaje się zakpić ze szczeniaka. A że nie jest to zbyt trudne, życie Garfielda jest całkiem znośne.

Pomarańczowy tłuścioch ma też wrogów — poza pająkami jest nim listonosz, dla którego dostarczanie poczty do rezydencji Jona Arbu- ckle’a stanowi zawsze walkę o życie. Cichym, ale zajadłym wrogiem Garfielda jest również waga łazienkowa. Dlatego, że notorycznie kłamie. Garfield zawsze podkreśla, że nie ma nadwagi, jest tylko trochę za niski.

Droga do sławy

Trudno o bardziej leniwego kocura niż Garfield, ale trzeba przyznać, że potrafi pilnować swoich interesów. Albo przynajmniej przymusić do tego Jima Davisa. Już w 1981 r. Davis stworzył firmę Pawn, której jedynym celem jest zarządzanie imperium Garfielda — oprócz publikacji komiksów w 2,5 tys. tytułów prasowych, również kilkadziesiąt książek, serial telewizyjny, dwa pełnometrażowe filmy z gwiazdorską obsadą (głosu Garfieldowi użyczył Bill Murray) i gry komputerowe.

Prowadzenie biznesu na taką skalę wymaga żelaznej kondycji i stalowych nerwów. A Garfield w ogóle o tym nie myśli, tylko pałaszuje kolejną porcję lasagne i zmienia kanał w telewizji.

Siedem grzechów

Davis twierdzi, że wielki pomarańczowy kot jest człowiekiem w kociej skórze. Jakie ludzkie cechy ma Garfield? Niemal wszystkie — złośliwość, egoizm, lenistwo, obżarstwo. Można powiedzieć, że reprezentuje siedem ludzkich i kocich grzechów głównych.

Jakże ludzka jest historia kotów według Garfielda. Wynika z niej m.in., że nie Kolumb odkrył Amerykę, lecz jego kot Wytrzeszcz, bo pierwszy wypatrzył piaszczystą plażę, a i to tylko dlate- go, że na Santa Marii nie było kuwety.

Garfield jest taki jak my, żaden superbohater ze spiżu, tylko tłusty kocur o pomarańczowej sierści. Dlatego mimo wszystkich wad kochamy go, ale życzeń urodzinowych mu raczej nie składajmy, bo nie cierpi, gdy przypomina mu się ile ma lat (któż z nas to lubi). Lepiej zapamiętajmy jedną z jego najważniejszych porad: Nigdy nie ufaj uśmiechniętym kotom — przestrzega pomarańczowy tłuścioch. I uśmiecha się, jak tylko on potrafi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Kot taki jak my