Kowalski wygrywa bitwę z robotem

Polski pracodawca jeszcze długo będzie stawiać na pracownika z krwi i kości. Nie wie, jak się zabrać za mechanicznego, a poza tym go nie stać

Zbawienny dla rozwoju i wydajności gospodarki proces automatyzacji pracy w Polsce jest tak naprawdę w powijakach, ale dyskusja o tym, czy roboty zastąpią ludzką pracę, rozgorzała na dobre. Dla tych, którzy obawiają się, że stracą pracę, bo w oczach pracodawcy staną się mniej atrakcyjni od mechanicznego konkurenta, mamy dobrą wiadomość — ich obawy są przedwczesne.

Technologiczny dystans

Z badania Work Service’u „Postawy pracodawców wobec automatyzacji pracy” (przeprowadzonego wśród 105 przedsiębiorstw w okresie lipiec-sierpień 2017 r.) wynika, że blisko 60 proc. firm w Polsce nie planuje automatyzacji i zastąpienia części pracowników robotami/maszynami. Jeżeli dorzucić do tego 15 proc. niezdecydowanych respondentów, awersję do technologii mają aż trzy na cztery firmy. Takie poszerzenie grupy technologicznych sceptyków jest uzasadnione, bo na drugim biegunie znaleźli się m.in. respondenci planujący automatyzację „w odległej przyszłości”, czyli nie wcześniej niż za pięć lat. Można więc pokusić się o stwierdzenie, że „niezdecydowani” na razie w ogóle o tym nie myślą. W tym roku w automatyzację pracy zamierza natomiast zainwestować niespełna 7 proc. firm.

Brak pieniędzy i wiedzy

Awersji polskich firm do technologicznych nowinek potwierdzają wnioski z badania firmy EY „Robot w służbie księgowości” (wśród blisko 150 przedstawicieli zarządów, dyrektorów finansowych i głównych księgowych). Mimo że 67 proc. ankietowanych jest przekonana o rosnącej roli nowych technologii w firmie, zmianę formy prowadzenia księgowości w ciągu najbliższych 12 miesięcy planuje zaledwie 7 proc. Z ankiety EY wynika, że największą barierą dla wdrażania nowych rozwiązań jest brak budżetu (38 proc. wskazań). Na drugim miejscu jest brak informacji o istniejących rozwiązaniach (34 proc.), a na trzecim — konieczność zmian procesu księgowego (24 proc.) — więcej na grafice.

Końskie zdrowie

„Trapi nas nowa choroba, o której czytelnicy mogą jeszcze nie wiedzieć, ale wiele usłyszą w nadchodzących latach — technologiczne bezrobocie. Jest to bezrobocie wynikające z odkrycia środków ograniczających wykorzystanie siły roboczej, które robią to szybciej, niż my jesteśmy w stanie znaleźć nowe sposoby wykorzystania siły roboczej”. To słowa znanego ekonomisty Johna Maynarda Keynesa, datowane na rok 1930. Po 88 latach Polska wygląda na zupełnie zdrową, a pracownik może czuć się bezpiecznie. Jeżeli chodzi o rynek pracy, oznacza to, że problemy kadrowe, przynajmniej w najbliższym czasie, będziemy rozwiązywać raczej po staremu, czyli przyciągając kolejnych imigrantów zarobkowych, a nie zwiększając automatyzację. Taki scenariusz podkopuje wiarę w przyspieszenie inwestycji w odpowiedzi na braki kadrowe. Zwiększa także ryzyko, że technologiczne nowinki, którymi zachwyca się już sporo mieszkańców globalnej wioski, przejdą nam koło nosa.

— Niska skłonność do inwestycji w automatyzację pracy może opóźnić nadejście nowych trendów. Obecnie nie mamy zbyt wielu przykładów zastępowania pracy ludzkiej rozwiązaniami bazującymi na nowych technologiach. Wyjątki to kasy samoobsługowe w sklepach wielkopowierzchniowych czy wypieranie tradycyjnych placówek bankowych przez cyfrowe kanały bankowości — mówi Andrzej Kubisiak, dyrektor ds. analiz w Work Service’ie.

Na pocieszenie zostaje nam wiara, że nasilenie automatyzacji dopiero przed nami. Prognozy Boston Consulting Group, na które powołują się eksperci z Work Service’u, wskazują, że do 2025 r. wykorzystanie robotów do zadań produkcyjnych wzrośnie z obecnych 10 proc. nawet do 25 proc. Miejmy nadzieję, że Polska podepnie się pod ten trend.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Kowalski wygrywa bitwę z robotem