Kradną z ciężarówek 8 mld EUR

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2015-10-28 22:00

Firmy słupy, fałszywe strony internetowe — coraz częściej zdarzają się wyłudzenia towarów wartych nawet miliony euro

Tradycyjne metody kradzieży ładunków odchodzą do lamusa. Poszukiwacze szybkiego zysku coraz częściej korzystają z nowych technologii — już w świecie wirtualnym starają się przechwycić transport. Szacunki mówią, że ofiarami fałszywych przewoźników na giełdach transportowych padła przez pięć lat niemal połowa firm. I choć metoda jest już dobrze znana, nadal jest skuteczna.

NIEBEZPIECZNY PRECEDER:
NIEBEZPIECZNY PRECEDER:
Najczęściej złodzieje kradną z ciężarówek towary, które można najłatwiej sprzedać, czyli sprzęt RTV/AGD i telekomunikacyjny. Ich łupem padają także papierosy, alkohol, obuwie i markowa odzież.
Grzegorz Kawecki

— Rozwój internetu jako narzędzia szybkiego przepływu informacji, postępująca globalizacja rynku i powstanie giełd transportowych sprzyjają zorganizowanym grupom przestępczym — potwierdza Monika Burzyńska, szefowa bezpieczeństwa łańcucha dostaw w DB Schenker Logistics.

Bez pomocy

Roczne straty z powodu kradzieży towarów z ciężarówek szacuje się w Europie na ponad 8 mld euro. A proceder jest tak sprytny, że przewoźnik często nie może liczyć na pomoc policji. Przestępcy nie zrezygnowali całkowicie z tradycyjnego działania. Nadal europejskiefirmy transportowe tracą rocznie miliardy euro w wyniku napadów na kierowców samochodów ciężarowych i na przewożone przez nich ładunki.

Często życie i zdrowie kierowców wystawione jest na poważne niebezpieczeństwo. Z danych Międzynarodowej Unii Transportu Drogowego wynika, że przez pięć ostatnich lat co szósty kierowca przynajmniej raz padł ofiarą ataku, a jedna trzecia z tej grupy była atakowana więcej niż dwukrotnie. Głównym celem były pojazdy i przewożony ładunek (60 proc.), w pozostałych przypadkach chodziło o samych kierowców i ich rzeczy osobiste.

Ponad 40 proc. ataków miało miejsce na parkingach dla ciężarówek. Najczęściej złodzieje kradną to, co można najłatwiej sprzedać, czyli sprzęt RTV/ AGD i telekomunikacyjny. Ich łupem padają także papierosy, alkohol, obuwie i markowa odzież. Rekordową stratę poniósł przewoźnik we Francji, któremu w marcu 2015 r. na autostradzie A6 skradziono ładunek diamentów, biżuterii i dzieł sztuki wartych około 9 mln euro. Krajami, w których najczęściej dochodzi do przestępstw przeciw towarowemu transportowi drogowemu, są Niemcy, Wielka Brytania, Francja, Włochy i Hiszpania.

— Polska jest dość bezpieczna, jeśli chodzi o kradzież z ciężarówek. Natomiast prawdziwą plagą są u nas wyłudzenia towarów — mówi Andrzej Szymański, dyrektor zarządzający Dartomu. Polega to na tym, że oszuści podszywają się pod legalnie działającą firmę, podstawiają swojego tira, na który ładuje się towar z magazynu, samochód odjeżdża i znika.

— Mieliśmy kilka prób takich wyłudzeń, ale na szczęście dzięki naszym procedurom udało się uniknąć utraty towaru. Najgorsze, że policja nie była zainteresowana podjęciem działań, bo — jak twierdzili jej funkcjonariusze — towar jeszcze nie zginął. Zaproponowali, abyśmy pozwolili załadować oszustom ich ciężarówkę i śledzili ją, by zobaczyć, dokąd pojedzie.

Wobec takiej postawy nic dziwnego, że przestępcy czują się bezkarni — opowiada Andrzej Szymański.

Wzmożona ostrożność

Firmy „słupy”, z których korzystają złodzieje, często mają profesjonalnie wyglądające strony internetowe, a nawet licencje. Większość zdarzeń wygląda tak samo: podstawiony przewoźnik zabiera transport, który gdzieś się rozmywa, a ślad kończy się na magazynie wynajętym na kilka dni. Jak się przed tym bronić? Odpowiednimi zabezpieczeniami i procedurami.

— Dla transportów o wysokim ryzyku kradzieży korzystamy ze zintegrowanych systemów bezpieczeństwa, począwszy od plomb elektronicznych zabezpieczających przestrzeń ładunkową naczepy, przez czujniki RFID monitorujące każde otwarcie drzwi naczepy, po zaawansowane modemy GPS rejestrujące wiele parametrów. Wnętrze naczepy jest monitorowane za pomocą systemu wideo z obrazem w trybie on-line — informuje Monika Burzyńska.

Stosuje się też tzw. geofencing, czyli system wirtualnych korytarzy transportowych zsynchronizowany z systemami alarmowymi. W razie zjazdu ciężarówki z określonej trasy lub zatrzymania się w niewłaściwym miejscu operator centrum monitoringu kontaktuje się z kierowcą i ustala przyczynę.

— Reaguje też na sygnał alarmowy nadawany przy próbie otworzenia drzwi naczepy, brak kontaktu z kierowcą lub użycie przez niego przycisku antynapadowego. Kontakt z operatorem to komfort dla kierowców, którzy są również szkoleni z bezpieczeństwa — dodaje Monika Burzyńska. Zabezpieczenia mechaniczne i elektroniczne jednak nie wystarczą. Zlecający przewóz ładunku i przewoźnicy muszą także sprawdzać firmy, z którymi mają współpracować. — Korzystamy z zaawansowanych rozwiązań telematycznych, ale współpracujemy także z profesjonalnymi firmami konsultingowymi w sprawach bezpieczeństwa biznesu — mówi Monika Burzyńska.