Jeśli jest jakaś kraina bohaterów między Londynem a Los Angeles, to na pewno znajduje się nad Wisłą. Kulminacyjny punkt długiej walki Zachodu z islamskimi zdobywcami miał miejsce wieczorem, 12 września 1683 r. podczas oblężenia Wiednia przez Turków. Wtedy to właśnie nieliczni polscy husarzy — najlepsi kawalerzyści w historii Europy — uderzyli na nieprzebrane zastępy otomańskie. Zuchwały król Jan III Sobieski przybył ratować Wiedeń, gdy inni europejscy monarchowie wybrali ciszę i spokój swoich dworów. Francuzi — o zgrozo! — paktowali nawet z sułtanem.
Jak odwdzięczono się Polakom? Sto lat później ich kraj został niczym tort podzielony między niewdzięcznych austriackich Habsburgów, pruskich Hohenzollernów i rosyjskich Romanowów. Po I wojnie światowej Polska znów pojawiła się na mapie Europy. Co zrobili Polacy? Uratowali zachodnią cywilizację po raz drugi. W zapomnianym dziś cudzie nad Wisłą zatrzymali sowieckie hordy zmierzające na Berlin. W błyskotliwej kampanii wojennej uratowali Niemcy przed widmem komunizmu...
Jak im podziękowano? Straszliwą rzezią podczas II wojny i sowiecką okupacją po jej zakończeniu. Jednak uparci Polacy po 1989 r. znów wywalczyli niezależność. Dziś znów bronią wolności. W Iraku. Posłali tam 2,5 tys. najlepszych żołnierzy, sprzęt wart miliony dolarów. Polski generał dowodzi 12 tys. żołnierzy z 22 krajów. Jest odpowiedzialny za sektor, którego wcześniej pilnowało dwa razy więcej marines. Nagroda? Niestety! To Turcja, która wbiła nam rdzawy nóż w plecy, w przededniu operacji „Iracka Wolność”, otrzyma z Waszyngtonu co najmniej 2, a może i 5 mld dolarów. Pakistan, który nie może zmobilizować się do walki z Al-Kaidą, otrzyma miliardy. Podobnie jak represyjny reżim egipski. A Polska? Przyznaliśmy jej standardowy pakiet pomocy w ramach programów NATO: 12 mln dolarów. Podobnie jak Czechom, którzy wysłali do Zatoki Perskiej kilku medyków, a potem, kiedy zrobiło się gorąco, wycofali ich w panice. Polacy zgłosili niedawno jedna prośbę — niewielką. Poprosili o 47 mln dolarów na modernizację sześciu samolotów transportowych i zakup amerykańskich samochodów terenowych Humvee. Co odpowiedział Waszyngton? Niestety, to niemożliwe. Ostatni grosik poszedł na naszych ulubionych dyktatorów. Błędem jest idealizowanie jakiegokolwiek narodu. Ale... Nasi polscy sojusznicy chcą być odbierani jako pewny partner Waszyngtonu na tym zdradzieckim padole. Dobrze by było, gdybyśmy w zamian przynajmniej traktowali ich z należnym szacunkiem.
Fragmenty komentarza Ralpha Petersa z „New York Post”