Krajowe ścieki pod lupą Brukseli

Komisja Europejska ma wątpliwości dotyczące wdrożenia przez Polskę przepisów dyrektywy ściekowej.

Rząd próbuje wdrożyć przepisy polskiego prawa wodnego i unijnej dyrektywy azotanowej, by nie narazić się na ryzyko zapłacenia kar Brukseli. Mamy już trzy lata opóźnienia. Jeszcze nie uporaliśmy się z tym problemem, a urzędnicy już muszą mierzyć się z kolejnym. Komisja Europejska (KE) przysłała do rządu pismo dotyczące niewykonania przez Polskę dyrektywy ściekowej.

— W wyniku kontroli zgodności polskiego prawa z obowiązkami wynikającymi z dyrektywy Komisja Europejska wskazała aglomeracje, które nie spełniają jej wymogów ze względu na: niezapewnienie odpowiedniego wyposażenia w systemy zbierania ścieków komunalnych lub indywidualnych, brak wtórnego oczyszczania ścieków komunalnych odprowadzanych do systemów lub niezapewnienie bardziej rygorystycznego ich oczyszczania — poinformowało „PB” biuro prasowe Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, odpowiadające za gospodarkę wodno-ściekową.

Resort twierdzi, że analizuje „wykaz niezgodności” wskazanych przez Brukselę i prześle KE wyjaśnienia. Tadeusz Rzepecki, przewodniczący rady Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie, obawia się sankcji, przypominając, że za niewypełnienie obowiązków wynikających z dyrektywy ściekowej nakładano kary na inne kraje — przykładem jest kara dla Grecji. Jego zdaniem, w obecnej wersji Krajowego Programu Oczyszczania Ścieków Komunalnych (KPOŚ) z lipca 2017 r. sami przyznaliśmy się do niewykonania unijnych zobowiązań.

— Dyrektywę mieliśmy wdrożyć do końca 2015 r. Po tej dacie można było zamknąć program i zaprezentować KE wykaz wykonanych prac — uważa Tadeusz Rzepecki. Wówczas zobowiązania dyrektywy także mogły być uznane przez Brukselę za niewykonane, ale być może zakres niezgodności byłby mniejszy, niż wynikający z obecnej wersji KPOŚ. W 2014 r. „PB” pisał na przykład, że po interwencji Brukseli ówczesny rząd zdecydował o podwyższeniu norm ściekowych, co do 2023 r. miało kosztować 10,5 mld zł. W najnowszej wersji programuokreślono natomiast wykaz inwestycji do wykonania w latach 2016-21, wycenionych aż na 27,8 mld zł.

— Zmieniono bowiem zasady określania aglomeracji i dołączono do KPOŚ kolejne inwestycje, niezależnie od tego, czy ich realizacja była konieczna do wypełnienia zobowiązań wynikających z unijnych przepisów — twierdzi Tadeusz Rzepecki.

Samorządy zgłaszały wiele projektów, bo ich wpisanie w KPOŚ zwiększało szansę uzyskania finansowania. Zmieniono m.in. wskaźniki realizacji inwestycji kanalizacyjnych, ustalając możliwość ich wykonania, jeśli na kilometrsieci przypada 90 osób (wcześniej 120). Tadeusz Rzepecki obawia się, że czyniąc to, wpadliśmy we własną pułapkę, narażając się na sankcje KE związane z niewykonaniem zapisów tego programu. Przedstawiciele kolejnych rządów zapewniali natomiast w ostatnich latach, że zmiana zasad określania aglomeracji wynikała z zaleceń Brukseli, a jej celem było wypełnienie unijnych zobowiązań. Jak oceni je KE — zależy od tego, czy przyjmie przygotowywane przez resort gospodarki morskiej wyjaśnienia. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Krajowe ścieki pod lupą Brukseli