Krajowy rynek czeka na wzrost cen zbóż
Narasta niepokój wśród firm zajmujących się przerobem ziarna. Zakłady zbożowe oraz mieszalnie pasz obawiają się spodziewanych podwyżek cen ziarna.
— Wszyscy zastanawiają się, jakie będą skutki obecnych działań Agencji Rynku Rolnego. Przetwórców martwi przede wszystkim to, że po zakończeniu skupu interwencyjnego zmniejszy się podaż ziarna, a konsekwencją tego będzie wzrost cen — zaznacza Piotr Beśka, z gdańskiego Eternus Brokers.
CZĘŚĆ analityków już od dawno przepowiadała taki scenariusz wydarzeń. Dodatkowo, za wzrostem notowań zbóż przemawia tegoroczny spadek zbiorów oraz niski poziom zapasów.
— Okazuje się, że po głębszym przeanalizowaniu obecnej sytuacji, obawy przetwórców dotyczące koniunktury na rynku zbóż po 31 października nie są bezpodstawne. Wielu uczestników tego rynku jest przekonanych o mającym wkrótce nadejść wzroście cen — dodaje Piotr Beśka.
WEDŁUG niektórych specjalistów, agencja chcąc się przed tym ustrzec zwiększyła tempo skupu ziarna. Dla przykładu przedsiębiorstwa młynarskie potrafiły w pierwszych dniach października kupić blisko 3 razy więcej zbóż niż miało to miejsce wcześniej. W tych zakładach wzrosły również zapasy i pod koniec pierwszego tygodnia października były o 16 proc. wyższe niż przed rokiem.
TAKŻE wytwórnie pasz nie pozostają w tyle i starają się gromadzić jak najwięcej surowca. Z informacji maklerów wynika, że magazynują nie tylko żyto, pszenicę czy jęczmień, ale także pszenżyto oraz owies. W dodatku godzą się obecnie na ceny, które jeszcze kilka tygodni temu uznawano za niemożliwe do zaakceptowania.
— Niestety wzmożone obroty nie obejmują rynku giełdowego. Na razie przetwórcy szukają surowca u swoich tradycyjnych dostawców. Dopiero po wyczerpaniu się zapasów na rynku lokalnym pojawią się na giełdach i w firmach brokerskich — ocenia Piotr Beśka.
Z ROSNĄCYMI notowaniami mamy do czynienia na rynku soi. W tej chwili importerzy niezwykle ostrożnie podejmują decyzje o zakupie śruty sojowej. Handlowcy w obawie o rosnące ceny tego komponentu paszowego na rynkach zagranicznych oraz słabnącego złotego, zastanawiają się, czy w ogóle opłaci się sprowadzać do polski śrutę.
OBECNIE za sypką odmianę śruty sojowej o zawartości do 46 proc. białka należy zapłacić nawet 940 zł/t. Nieco tańsza jest śruta niskobiałkowa. Eksporterzy wyceniają ten rodzaj komponentu paszowego jeszcze poniżej 900 zł/t. Najbardziej poszukiwane są pelety, które kosztują tyle samo co śruta niskobiałkowa, lecz zawierają 3-4 proc. więcej białka.