Spółka Forte ma duże szanse na otrzymanie od władz miasta olbrzymiego odszkodowania za wymówienie dzierżawy hotelu Krak.
Pozew przeciwko Krakowowi o 410 mln zł odszkodowania złożył w sądzie Wacław Stechnij, prezes krakowskiej spółki Forte (spółka nie ma nic wspólnego z producentem mebli o tej nazwie). To konsekwencja przegranego przez miasto procesu o wypowiedzenie umowy na 40-letnią dzierżawę hotelu Krak wraz z 6,7-ha działką. Spółka zamierzała zbudować tam duże centrum hotelowo-konferencyjne.
— Według orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego można domagać się odszkodowania za utracone korzyści — podkreśla Wacław Stechnij.
Dodaje, że wpłacił już 100 tys. zł opłat sądowych.
— Trudno nam się odnieść do roszczeń, bo nie otrzymaliśmy pozwu. Nie wiem, na jakiej podstawie Forte wyliczyło straty — mówi prof. Andrzej Oklejak, pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. prawnych.
Przyznaje, że sprawa Forte nie jest jedyną przeciwko Krakowowi. W sądach na miasto czekają podobne pozwy (m.in. BP, Leclerca) na łączną sumę 450 mln zł.
Konflikt między Krakowem a Forte trwa od 1999 r., kiedy miasto jednostronnie zerwało umowę. Spółka skierowała sprawę do sądu. Do czasu jej rozstrzygnięcia nie wyprowadziła się z Kraka, ale nie mogła tam inwestować. Wygrywała kolejne procesy, miasto ostatecznie przegrało w 2003 r.
Wacław Stechnij zażądał wtedy przywrócenia umowy dzierżawy i zgody na inwestycję (zmienił też plany — zaproponował hotel turystyczny z centrum rekreacyjno-handlowym za 160 mln zł).
— Miasto nie podjęło jednak żadnej próby porozumienia — mówi prezes Forte.
Według Andrzeja Oklejaka, Kraków chciał porozumienia, ale Forte obiecało wycofanie roszczeń pod warunkiem wydania pozwolenia na budowę.
— Prezydent miasta nie mógł jego obiecać, bo obowiązuje go procedura — dodaje Andrzej Oklejak.
Forte jest spółką powołaną do inwestowania na terenach należących do motelu Krak. Udziałowcami jej są Teresa Bularz (50 proc.) i Wacław Stechnij (50 proc.).