Kraków: stolica innowacji

Kamil Kosiński
opublikowano: 2008-11-12 00:00

Warszawa i Kraków ścigają się o miano polskiej stolicy centrów usług. Kto wygrywa? Zależy, jak patrzeć.

Warszawa duża i mało twórcza

Warszawa i Kraków ścigają się o miano polskiej stolicy centrów usług. Kto wygrywa? Zależy, jak patrzeć.

Wiele firm wybrało w ostatnich latach Polskę jako miejsce do ulokowania swoich centrów usług. Są to jednostki organizacyjne, które dzięki specjalizacji dostarczają wewnętrznym lub zewnętrznym klientom usługi na wysokim poziomie, po przystępnych cenach. Z październikowego raportu firmy analitycznej DiS wynika, że z 300 takich ośrodków ulokowanych w Polsce przez krajowe i zagraniczne podmioty, ponad połowa powstała po 2001 r., a dwie trzecie po roku 1999. Pracuje w nich łącznie, prawie 50 tys. osób.

Równe 70 proc. centrów to ośrodki pracujące dla klientów zewnętrznych. Choć jako typowe centra BPO (business process outsourcing) DiS sklasyfikował zaledwie 27 proc. ogółu centrów usługowych. W pozostałych 43 proc. przypadków uznał, że świadczą usługi od zlecenia do zlecenia, czyli zbyt doraźnie, aby sklasyfikować je jako typowe BPO. Z drugiej strony, nie są to jednak ośrodki typu SSC (shared services center), pracujące na rzecz własnej korporacji.

Właścicielem prawie co drugiego centrum usług jest firma z branży TMT (technologie, media, telekomunikacja). Informatyka to nie tylko czołowa dziedzina, jeśli chodzi o sektor macierzysty centrów, ale też, jeśli chodzi o ich specjalizację. Wśród 300 badanych centrów usług około 160 specjalizuje się w informatyce. Działalność tę rozwijają nie tylko firmy z branży, ale i te, dla których jest to narzędzie wspomagające zasadniczy biznes. Ośrodki badawczo-rozwojowe działają zwykle w trybie SSC, ale w dziedzinach wymagających szczególnie dużych nakładów powstają też jednostki działające na rzecz konkurujących ze sobą korporacji — przykładem wspólna inwestycja Siemensa i Nokii we Wrocławiu. Ogółem działalność badawczo-rozwojową prowadzi około 40 proc. centrów usług.

Rywalizacja stolic

Przeciętne centrum umiejscowione jest, dużym mieście. Pod względem liczby zatrudnionych przoduje Warszawa. Centra współczesnej stolicy zatrudniają trzykrotnie więcej osób niż te z historycznej i pięciokrotnie więcej niż te z Wrocławia. Z innego tegorocznego raportu DiS wynika jednak, że jeśli wziąć pod uwagę tylko ośrodki badawczo-rozwojowe, to liderem pod względem liczby zatrudnionych zostaje Kraków, a przewaga stolicy nad Wrocławiem też znacznie maleje.

— W Warszawie nie ma dominującego podmiotu nabijającego statystykę, tak jak Motorola i Comarch w Krakowie czy Siemens we Wrocławiu — podkreśla Andrzej Dyżewski, właściciel firmy DiS.

Zwraca też uwagę, że centra usług zaczynają rozpraszać się na kilka lokalizacji. W ten sposób dywersyfikują koszty, politykę zatrudnienia i zagrożenia związane z infrastrukturą. Problemy z tą ostatnią sprawiają, że niekiedy trafiają do całkiem małych miejscowości. Tak było np. z firmą Itelligence, która w 1999 r. w szczerym polu zaczęła budowę swojego ośrodka komputerowego w graniczącym z Poznaniem Tarnowie Podgórnym.

— Zależało nam na lokalizacji gdzieś między Warszawą, Wrocławiem i Gdańskiem. Dość długo szukaliśmy nieruchomości w samym Poznaniu, ale nie było żadnych rozsądnych cenowo i z odpowiednią infrastrukturą techniczną. Będący wtedy wójtem w Tarnowie Podgórnym Waldy Dzikowski potrafił zaś zorganizować za akceptowalne pieniądze działkę zarówno ze światłowodem telekomunikacyjnym, jak i odpowiednim kablem elektrycznym — wyjaśnia Arnold Nowak, prezes Itelligence.

Czas na rozbudowę

Z analiz DiS wynika, że rekordowy pod względem przyrostu liczby centrów usług był rok 2007. Powstało ich wtedy 37. W 2007 r. — 26, a w trzech kwartałach 2008 r. — 16. DiS podkreśla jednak, że obecnie powstają nie tylko nowe centra, ale rozbudowują się już istniejące.

— Google miało u nas zatrudnić kilkanaście osób. Dzisiaj jest ich prawie 30 — informuje Monika Piątkowska, dyrektor ds. strategii rozwoju Urzędu Miejskiego w Krakowie.

Zapewne z bólem, ale dostrzegli to również specjaliści z mających wiele takich centrów Indii. W opublikowanym w październiku raporcie tamtejsza firma konsultingowa Tholons uznała Kraków za jedno z 50 najatrakcyjniejszych miast na świecie pod inwestycje outsourcingowe. W tegorocznej edycji tego rankingu podwawelski gród uległ jedynie miastom z Filipin, Chin i Wietnamu.

— Mamy ponad 100 państwowych jednostek naukowo-badawczych i 22 szkoły wyższe wypuszczające ponad 180 tys. absolwentów rocznie. Ten potencjał chcemy promować — twierdzi Monika Piątkowska.

Przyciągając inwestycje, Kraków korzysta przy tym nie tylko z własnego potencjału.

— Pozyskujemy nowych pracowników z całej Polski, ale najczęściej z południowych województw. Jedna trzecia to absolwenci szkół wyższych, przede wszystkim krakowskich — Akademii Górniczo-Hutniczej i Uniwersytetu Jagiellońskiego — a także gliwickiej Politechniki Śląskiej. Przygotowanie merytoryczne informatyków kończących studia na tych uczelniach oceniamy jako bardzo dobre — zapewnia Paweł Molenda, dyrektor krakowskiego laboratorium oprogramowania IBM.