Ponad 9 mln zł kar nałożyła prezes UOKiK na Erę, Aster i Vobis. Firmy zapowiadają odwołania.
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) prowadził w zeszłym roku 20 postępowań w sprawie reklam. Kilka z nich już zakończyło się decyzjami o karach. Najwięcej musi zapłacić Era. Za reklamę o treści "Najszybszy Internet w komórce. Bez limitu. Za 5 zł" ma zapłacić ponad 8,7 mln zł. Mniejsze kary dostały kablówka Aster — ponad 390 tys. zł (za reklamy promujące usługi telefoniczne, telewizji oraz internetu) i Vobis — 177 tys. zł (za hasło "Notebook z modemem iPlus za 1 zł").
— Reklama Ery była nadawana w 2008 roku, reklama Aster — na przełomie 2005 i 2006 roku, a reklama Vobis — w 2007 roku — mówi Katarzyna Bereza z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Dlaczego kary nałożono dopiero teraz?
— Wydanie decyzji to złożony proces. Najpierw trwa tzw. postępowanie wyjaśniające w sprawie. Po postawieniu zarzutów rozpoczyna się postępowanie właściwe — wyjaśnia Katarzyna Bereza.
Era, która zamierza odwołać się od decyzji urzędu, napisała w stanowisku, że za swoją reklamę została ukarana 10-krotnie wyższą karą niż inni operatorzy infrastrukturalni w ostatnim czasie i kilkadziesiąt razy wyższą niż inni uczestnicy rynku telekomunikacyjnego. "Tak wygórowana kara może być traktowana jedynie w kategoriach próby opodatkowywania firmy, która radzi sobie na rynku" — napisała PTC w komunikacie.
— Kara stanowi procent od przychodów — wyjaśnia Katarzyna Bereza.
W przypadku Ery to nie był maksymalny wymiar kary, która może wynieść do 10 proc. przychodów. Dodaje, że kara ma charakter dyscyplinujący przedsiębiorcę. Reklama była emitowana w wielu środkach masowego przekazu, przez określony czas i docierała do wielu klientów.
— W ten sposób wielu konsumentów mogło zostać wprowadzonych w błąd — wyjaśnia przedstawicielka UOKiK.
Przedstawiciele Ery bronią się, że do operatora nie wpłynęła od klientów żadna skarga ani reklamacja dotycząca oferty.
Odwoływać się będzie także Aster.
— W kampanii reklamowej — wbrew temu, co mówi urząd — nie użyliśmy żadnego stwierdzenia wprowadzającego w błąd. Przeciwnie, wiele umów z klientami było zawieranych na dokładnie takich samych warunkach, jakie były prezentowane w reklamie. Przejrzyste były również zasady naszej promocji — były one zresztą szczegółowo opisane w regulaminie doręczanym abonentom przed zawarciem umowy — mówi Joanna Pasynkiewicz, wiceprezes Aster.
Vobis także odwoła się od decyzji UOKiK. Twierdzi, że był tylko agentem Polkomtela, który ustalił treść hasła reklamowego. Postępowanie przeciwko Polkomtelowi w tej sprawie wszczęto już wcześniej.