Krążek wciąż kręci

Agnieszka Rodowicz
opublikowano: 26-09-2019, 22:00

Muzyczne mody pojawiają się i znikają, a czarne krążki z zaklętą w nich muzyką wciąż się kręcą. Kręcą też audiofilów, artystów i ich fanów. W warszawskiej tłoczni płyt WMFono dbają o to, by były najwyższej jakości.

Doradztwo i produkcja. Weronika Gąsior, członek zarządu WMFono odpowiedzialna za zarządzanie produkcją, sprzedażą i marketingiem (z lewej), i Katarzyna Widz, dyrektorka działu marketingu, podkreślają, że firma nie tylko tłoczy winyle, lecz także stara się wnieść twórczy wkład w powstawanie płyty.
Wyświetl galerię [1/9]

Doradztwo i produkcja. Weronika Gąsior, członek zarządu WMFono odpowiedzialna za zarządzanie produkcją, sprzedażą i marketingiem (z lewej), i Katarzyna Widz, dyrektorka działu marketingu, podkreślają, że firma nie tylko tłoczy winyle, lecz także stara się wnieść twórczy wkład w powstawanie płyty. Fot. Marek Wiśniewski

Mogą być w różnych kolorach, choć najbardziej znane są czarne. Zapisywać na nich można tylko dźwięki, ale za to w świetnej jakości. Płyty gramofonowe mogą grać latami. Dlatego były podstawowym nośnikiem dźwięku od końca XIX w., kiedy zostały wynalezione, mniej więcej do lat 80. XX w. W Polsce produkowano je głównie wtedy. Z czasem zaczęły być wypierane przez taśmy szpulowe, kasety magnetofonowe, potem płyty CD, a w końcu pliki cyfrowe i streaming — zakup i odtwarzanie muzyki online. Lata 90. i początek XXI w. to rozwój GM Records z Warszawy, jednego z głównych w Polsce producentów kaset, a potem płyt muzycznych i DVD. Mniej więcej w połowie lat 2000 rynek zaczął się załamywać, co spowodowało kłopoty firmy.

Winyl na nowo

Jej pracownicy cztery lata temu rzucili hasło: „Róbmy winyle!”. Niby proste, ale nie za bardzo było wiadomo, jak i na czym. Nikt się na tym nie znał, choć wszyscy wiedzieli, że winyle świetnie brzmią. Wielu pracowników, zapalonych audiofilów, miało w swoich prywatnych kolekcjach dziesiątki takich płyt.

— Byłem w tym czasie kierownikiem tłoczni CD i DVD. Postanowiliśmy poszukać maszyn do winyli. Ze dwa lata to trwało. Większość urządzeń, których używano w Polsce do tłoczenia „czarnych krążków”, po 1989 r. sprzedano, głównie za wschodnią granicę. Tam między innymi ich szukaliśmy — wspomina Andrzej Konowrocki, z wykształcenia elektroenergetyk, specjalista od wysokich napięć, w branży od 20 lat.

Jako że pod latarnią najciemniej, znaleźli je w lipcu 2015 r. w stodole pod Płockiem. Stały nieużywane od 20 lat. Ważące niemal dwie tony każda, amerykańskie Hamiltony i Lenedy, prasy manualne z lat 50-60. XX w., kultowe wśród producentów płyt. Trzeba je było przywieźć do Warszawy, oczyścić, naprawić, dobudować systemy ogrzewania, zasilania, uruchomić, zrozumieć, jak działają, i nauczyć się obsługi.

— Znaleźliśmy osobę, która kiedyś nadzorowała pracę tych maszyn. Przyjeżdżała co drugi dzień, przywoziła swoje zapiski, podpowiadała, jak maszyny obsługiwać. Pięć miesięcy zajęło nam uruchomienie trzech z dziewięciu — mówi Andrzej Konowrocki.

W grudniu 2015 r. przy ulicy Heliotropów w Warszawie wytłoczona została pierwsza w Polsce po 25 latach płyta winylowa. Był to pożegnalny koncert zespołu Budka Suflera zarejestrowany na festiwalu Przystanek Woodstock. Dwa lata później firma zmieniła właściciela, kierownictwo i nazwę na WMFono.

— Nowi właściciele, a zwłaszcza jeden z nich, pasjonat muzyki, postanowili odbudować renomę wytwórni, która swego czasu należała do najlepszych w Polsce. To było trudne zadanie, ponieważ sprzedaż płyt CD i DVD z roku na rok spadała. Stąd pomysł, by w części postawić na winyle i nasza decyzja o kontynuacji działań podjętych w tej sprawie przez załogę wytwórni, której historia liczy już prawie trzy dekady — mówi Weronika Gąsior, członek zarządu WMFono odpowiedzialna za zarządzanie produkcją, sprzedażą i marketingiem.

I choć WMFono produkuje też płyty CD i DVD, oferuje nadruki i opakowania do wszystkich swoich produktów, druk cyfrowy i inserty do czasopism, to winyle są oczkiem w głowie nowych właścicieli i załogi.

— Muszę przyznać, że 90 proc. naszego sukcesu to załoga. Ludzie, którzy przetrwali zmiany, zaufali nam i dzielą się doświadczeniem. Są oddani, pomocni i zdecydowani pracować na nowy, wspólny sukces — podkreśla Weronika Gąsior.

Magiczna jakość dźwięku

Dziś osiem Hamiltonów pracuje pełną parą dosłownie i w przenośni, bo podgrzewane są gorącą parą. Mają wydajność około 1200 płyt na dobę. WMFono jest jedną z dwóch największych w Polsce tłoczni winyli.

— Wyróżnia nas to, że pracujemy manualnie, a każdy etap produkcji jest kontrolowany pod względem jakości. Staramy się też wnieść twórczy wkład w powstawanie płyty — podkreśla Katarzyna Widz, od dwóch lat dyrektorka działu marketingu WMFono.

Zaczyna się od spotkania artysty lub wydawcy ze specjalistami z WMFono. Materiał w postaci plików cyfrowych jest odsłuchiwany i na życzenie klientów pracownicy tłoczni doradzają, czy wymaga korekty. Inaczej przygotowuje się bowiem pliki do utrwalenia na płycie CD niż na winylu. Potem trzeba zdecydować, w jakiej technologii i na jakim surowcu utrwalić muzykę — od jej rodzaju zależy wybór materiału, z którego będzie tłoczona płyta matka i winyl. W zależności od technologii, jaką wybierze klient, firma partnerska nacina dźwięk w acetacie (krążek z aluminium pokryty mikrocelulozą) lub dmm (krążek miedziany), tworząc muzyczny „pozytyw”.

— Następnie tworzymy test pressa [próbny album w celu sprawdzenia jakości dźwięku — red.]. Wykonawcy lub wydawcy odsłuchują go i decydują, czy im odpowiada i czy możemy puszczać cały nakład. Klient może też zobaczyć, jak wyglądają płyty z efektami wizualnymi — trzeba wziąć przy tym pod uwagę, że niektóre, bardziej skomplikowane mogą delikatnie obniżać jakość winyla. Pilnujemy, by klient był świadomy, co wybiera. Niektórzy żądają od nas takiej samej jakości dźwięku jak na CD. To niemożliwe. Winyl i CD to zupełnie inne technologie. Delikatne trzaski na winylu wpisane są w jego charakter. Staramy się wykonać jak najlepiej swoją robotę — podkreśla Weronika Gąsior.

Z acetatu lub dmm tworzone są w procesie galwaniki dwie matryce niklowe — „negatywy” zapisu muzycznego dwóch stron płyty. Zamiast rowków mają wypukłości. Obie matryce umieszczane są w jednej z maszyn do tłoczenia. Wsypuje się do niej polichlorek winylu, od którego płyty wzięły zresztą nazwę. Pod wpływem temperatury 200-250 st. C granulki polichlorku topią się, tworząc plastyczną masę. Ekstruder wyciska odpowiednią jej ilość w kształcie piramidki, którą pracownik umieszcza w prasie między dwiema matrycami.

Na wierzchu i spodzie masy polichlorku kładzie labele — papierowe etykietki zawierające zazwyczaj nazwę wydawnictwa, dane artysty, tytuł płyty i utworów. Prasa ściska polichlorek. Pod wpływem potężnego ciśnienia (160-200 barów, 1 bar to 1 kg nacisku na 1 cm kw.) i temperatury (około 180 st. C) w kilkanaście sekund formowana jest płyta. Osoba obsługująca maszynę wyjmuje płytę, ogląda ją, sprawdza, czy nie ma żadnych uszkodzeń, rys, i odkłada na stojak. Co pięćdziesiątą świeżo wyprodukowaną płytę odsłuchuje specjalista, by sprawdzić, czy dźwięk nie odbiega jakością od oryginału. Ostatni etap kontroli jakości ma miejsce przed zapakowaniem płyt do kopert i okładek, które WMFono także produkuje, biorąc twórczy udział w opracowywaniu ich koncepcji i produkcji. Najpopularniejsze są winyle w czarnym kolorze, stąd ich nazwa „czarne krążki”.

1646e18c-8c31-11e9-bc42-526af7764f64
Puls Biznesu po godzinach
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE
Puls Biznesu po godzinach
autor: Marcin Goralewski
Wysyłany raz w tygodniu
Marcin Goralewski
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— Naturalny kolor polichlorku winylu to półprzezroczysty, cielisty odcień zwany naturelem — mówi Katarzyna Widz.

— Żeby otrzymać krążek czarny, barwi się go… sadzą — dodaje Andrzej Konowrocki.

Zajmują się tym producenci polichlorków winylu. WMFono sprowadza je w różnych kolorach: żółte, czerwone, fioletowe, niebieskie, zielone…

— Płyta może być w całości w jednym odcieniu, w dwóch albo mieć efekty specjalne, np. splattery — biegnące w poprzek płyty rozbryzgi w innym odcieniu lub wzory przypominające marmurki. Takie płyty nigdy nie są identyczne, co dodatkowo podkreśla ich unikatowość. Kolorowe płyty są efektowne, trzeba jednak podkreślić, że im więcej dodatków kolorystycznych, tym większe ryzyko, że dźwięk będzie mniej czysty — wyjaśnia Katarzyna Widz.

Najlepszą jakość gwarantują płyty w kolorze naturalnym. Z powodów praktycznych rozpowszechniły się jednak winyle czarne. Ponieważ najłatwiej uzyskać taki kolor, są też najtańsze.

— Korzystamy z dwóch odcieni czarnego od dwóch producentów, bo są różne rodzaje muzyki. Klasyczna, fortepianowa wymaga zastosowania innego tworzywa niż jazzowa. Każde tworzywo ma nieco inne właściwości. Ja tych subtelności nie usłyszę, ale audiofil tak — twierdzi Andrzej Konowrocki.

— Wprawni audiofile usłyszą także różne rodzaje szumów i trzasków pojawiających się na płycie. Słyszy to również nasz kontroler jakości, Bartek Nowowiejski, który eliminuje wadliwe egzemplarze — dodaje Katarzyna Widz.

W WMFono można zamówić płyty w rozmiarach 7, 10 i 12 cali. Najmniejsze zamówienie to 100 sztuk, najbardziej opłacalne od 500 wzwyż.

Ekopłyty i...

— Stawiamy na jakość, kierujemy ofertę do klientów, dla których ważne jest ręczne rzemiosło i indywidualna opieka nad winylem. Nie jest to możliwe w przypadku tłoczni automatycznych — podkreśla Weronika Gąsior.

Ostatnim wspólnym osiągnięciem WMFono i wydawnictwa Kayax jest płyta Natalii Przybysz „Jak malować ogień”. Ekologiczna. Artystka, dla której troska o środowisko jest bardzo ważna, chciała produkcją płyty jak najmniej mu zaszkodzić. W WMFono zastanawiali się, jak to zrobić.

— Zdecydowaliśmy się wspólnie na produkcję płyty z odpadów. Podczas „wyciskania” winyla powstają resztki potocznie zwane „obwarzankami”. Sprzedajemy je firmie recyklingowej. Tym razem zebraliśmy dużą ich ilość i zmieliliśmy do regranulatu, z którego powstał ekowinyl — mówi Katarzyna Widz.

Wykorzystane zostały także drugie strony labeli wyprodukowanych do innych tytułów. Artystka będzie się na nich podpisywać. W przypadku CD ilość aluminium została zredukowana do niezbędnego minimum potrzebnego do zapisu danych. W związku z tym album jest półprzezroczysty. Zrezygnowano też z zadrukowania płyty, co wyeliminowało użycie kolejnych substancji chemicznych. Papier do produkcji obu opakowań jest biodegradowalny i w 100 proc. z recyklingu.

— Produkcja ekowinyla Natalii Przybysz to dla nas rodzaj testu. Artystka była zadowolona z rezultatu, czekamy, jak środowisko artystów i audiofilów przyjmie ekowinyl. Jeśli oceny będą pozytywne, pójdziemy dalej tą drogą — zapowiada Weronika Gąsior.

Dzięki temu firma nie będzie produkowała odpadów, a każdy ekowinyl będzie inny.

— Mimo że rynek nośników fizycznych maleje, sprzedaż płyt winylowych od kilku lat rośnie. To jedyny nośnik, który przetrwał wszystkie zawirowania i nadal zajmuje ważne miejsce w sercach fanów i artystów. Ci ostatni często decydują się na wydanie edycji limitowanych, z efektami, które współgrają z okładką, albumem i przede wszystkim treścią, którą chcą przekazać — mówi Katarzyna Widz.

— Na razie winyle przeżywają renesans, ale pewnie zdarzy się to też płytom CD. Już się pojawiają informacje, że dźwięki odbierane przez streaming mają gorszą jakość niż te z CD czy winyla — dodaje Weronika Gąsior.

W WMFono są na to gotowi. Nie tyko produkują winyle i płyty CD, lecz także są otwarci na idee artystów. A ci prześcigają się w pomysłach, jak zaskoczyć fanów. Nośniki fizyczne dają im taką możliwość.

— Nie tak dawno do hiphopowej produkcji dodawaliśmy na przykład saszetkę z herbatą z konopi. Płyty winylowe same w sobie są atrakcją. Tym większą, jeśli mają efekty specjalne — uważa Katarzyna Widz.

...picture dyski

— Ciągle testujemy nowe rozwiązania, szukamy nowych metod produkcji i propozycji dla klientów. Stąd nie tylko czarne winyle, lecz także kolorowe z efektami specjalnymi włącznie. Pracujemy też nad produkcją picture dysków. To płyty grające z wtłoczonym zdjęciem, obrazkiem. Nie są tak popularne w Europie, w Polsce nie robi tego nikt. Opanowaliśmy już produkcję 7-calowych, pracujemy nad dwunastkami. W Europie jest wiele tłoczni winyli. My wkładamy także dużo serca w ręczną produkcję. Pracują u nas ludzie z pasją, którzy chcą dostarczyć produkt, który zadowoli wymagające, audiofilskie ucho — podkreśla Weronika Gąsior.

WMFono jest fabryką, lecz chce się twórczo włączać w promocję płyt, które produkuje. Dlatego klienci mogą np. przyjść i sami wytłoczyć pierwszą płytę. Tak zrobił Marek Biliński, który w WMFono wydał swoją płytę z materiałem sprzed 36 lat. Inny artysta ma wytłoczyć pierwszy krążek razem z wybranym fanem, który dostanie ją w prezencie.

— W użyciu są płyty przedwojenne. I choć trzeszczą i falują, wciąż można ich słuchać. Współczesne nie szumią i są proste. Ale podobnie jak te sprzed 100 lat delikatnie się ścierają, ponieważ igła szura po rowkach — wyjaśnia Andrzej Konowrocki.

— Dlatego zapaleni audiofile kupują dwie płyty. Nasza w tym głowa, by były to krążki z WMFono — konkluduje Katarzyna Widz.

AGNIESZKA RODOWICZ

Dziennikarka, fotografka, reporterka. Opisuje i fotografuje ciekawych ludzi, miejsca, zjawiska. Jej materiały ukazują się m.in. w „Polityce”, „Pulsie Biznesu Weekend”, „Podróżach”. Interesuje się sprawami społecznymi, kwestiami emancypacji kobiet, sytuacją uchodźców w Polsce, ekologią.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Rodowicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu