Kredobank, ukraińska spółka córka PKO BP, nigdy nie osiągał wielkich zysków, natomiast stratę wypracował imponującą. Ubiegłoroczny wynik netto wyniósł minus 196 293 tys. zł. Jak na niewielki bank o regionalnym zasięgu — strata jest potężna.
Właściciel oszacował wartość godziwą Kredobanku na bliską 0 (słownie: zero) i dlatego musiał zrobić odpisy na poziomie 76 mln zł, obejmujących 100 proc. wartości banku. Do tego doszło ponad 260 mln zł rezerw na należności w ukraińskiej spółce. Jerzy Pruski, prezes PKO BP, prezentując wyniki za 2008 r. prognozował, że odpisów na Kredobank w przyszłości nie będzie, choć wszystko uzależnił od sytuacji ekonomicznej na Ukrainie.
Od tamtego czasu u naszego wschodniego sąsiada dzieje się coraz gorzej. Lepiej za to radzi sobie Kredobank. Z naszych informacji wynika, że jeszcze styczeń zamknął stratą, ale w lutym i marcu był już na plusie.
— W całym pierwszym kwartale będzie jeszcze minus, jednak sytuacja powoli się stabilizuje. Przybywa klientów zarówno detalicznych, jak i firm. Udało się też odwrócić spadkowy trend na depozytach — mówi anonimowo pracownik Kredobanku.
Więcej w piątkowym "Pulsie Biznesu".
Kierowanie firmą w czasie kryzysu nie musi być trudne. Przeczytaj rady ekspertów. Zobacz, jak w trudnych chwilach radzą sobie inni. Szukaj rad, inspiracji i prostych rozwiązań w „Pulsie Biznesu" i na stronie kryzysk.pb.pl