Kredyt hipoteczny to już luksus

Jacek Iskra
opublikowano: 24-02-2012, 00:00

Od stycznia trudniej o finansowanie. Banki w tym roku pożyczą na ten sam lokal znacznie mniej niż w grudniu

Od stycznia obowiązuje nowa rekomendacja Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), która nakłada na banki znacznie bardziej rygorystyczne zasady udzielania kredytów hipotecznych, niż obowiązywały jeszcze do końca ubiegłego roku. Zmiany dotyczą przede wszystkim sposobu wyliczania zdolności kredytowej klientów starających się w bankach o pieniądze na zakup mieszkania lub domu. Zapisy rekomendacji SII dotyczące przyznawania kredytów, które weszły w życie od stycznia 2012 r., zmusiły banki do zmiany zasad wyliczania zdolności kredytowej. Teraz liczy się ją maksymalnie na 25 lat, nawet gdy kredyt zaciągany jest na dłuższy okres. Zalecenia KNF wprowadziły również dodatkowy limit dla kredytów walutowych. Miesięczny limit wydatków, związanych z obsługą zobowiązań kredytowych, nie może przekroczyć 42 proc. dochodów netto kredytobiorcy. W nieco lepszej sytuacji są zarabiający więcej niż średnia krajowa (3665,37 zł), bo u nich rata będzie mogła stanowić 65 proc. dochodów netto.

— Spowodowało to znaczące obniżenie zdolności kredytowej klientów zainteresowanych zakupem mieszkania, a tym samym znaczne ograniczenie dostępnościkredytów — mówi Agata Chrzanowska z Banku Millennium.

Rynek spadnie o 30 procent

Mniejsza dostępność kredytów nie będzie zatem sprzyjała rozwojowi rynku nieruchomości i może wpłynąć na dynamikę sprzedaży nowych mieszkań. Zmiany odczuwalne będą także na rynku wtórnym. Kolejne miesiące 2012 r. mogą przynieść spadek akcji kredytowej.

— Szacuje się, że sprzedaż kredytów mieszkaniowych w 2012 r. nie przekroczy 200 tys. sztuk, a ich łączna wartość ze względu na niższe niż w 2011 r. kwoty w najlepszym przypadku sięgnie 40 mld zł — szacuje Agata Chrzanowska. Podobnie prognozy dla rynku kredytów hipotecznych stawiają też analitycy.

— Wejście w życie nowelizacji rekomendacji S oraz zmiany w programie „Rodzina na swoim” będą skutkować 25-30-procentowym spadkiem sprzedaży kredytów hipotecznych w 2012 r., do około 40 mld zł — prognozuje Iza Rokicka, analityk bankowy z DI BRE Banku.

Topór na waluty

Nowe, zaostrzone przepisy będą miały wpływ na zdolność kredytową ubiegających się o kredyt.

— Według danych Związku Banków Polskich, przeciętny kredyt udzielony w III kwartale 2011 r. miał wartość 215 tys. zł, podczas gdy przeciętna zdolność kredytowa rodziny zarabiającej podwójną średnią krajową wynosi obecnie 360 tys. zł w przypadku kredytów w naszej walucie.

Daje to bufor w kwocie 145 tys. zł — wylicza Bartosz Turek z firmy pośrednictwa w obrocie nieruchomościami Home Broker. Jego zdaniem, można zatem przyjąć, że rekomendacja SII dotknęła przede wszystkim osób, które do tej pory miały dużą możliwość zaciągnięcia kredytu w euro, a teraz nie spełniają wymogów dochodowych — zarabiają powyżej średniej, ale mniej niż kilkanaście tysięcy złotych. Druga grupa to osoby, które nie są zmuszone do zakupu nowego mieszkania i nie opłaca im się zaciągać droższego kredytu w złotych, w sytuacji gdy bank odmówi im finansowania w euro. Kolejną konsekwencją rekomendacji S jest fakt wymagania od banków, by te, obliczając zdolność kredytową, brały pod uwagę spadek dochodów w momencie przejścia kredytobiorcy na emeryturę. Oznacza to mniejszą zdolność kredytową dla osób po 40. roku życia.

Jedyna nadzieja w złotym

Zdaniem Pawła Majtkowskiego, analityka Expander.pl, rekomendacja spowodowała znaczny spadek zdolności kredytowej, przede wszystkim w przypadku kredytów w walutach obcych. W przypadku rodziny o dochodach 8 tys. zł netto jej przeciętna zdolność kredytowa spadła od grudnia do stycznia br. z 562 tys. do 382 tys. zł. W ciągu ostatnich 2 miesięcy możliwa do uzyskania kwota kredytu hipotecznego w złotych dla rodziny o dochodach 8 tys. zł spadła o 43 tys. zł, a w euro aż o 182 tys. zł. Rata kredytu w złotych będzie wyższa. W ten sposób można jednak uzyskać dużo wyższy kredyt.

Według Open Finance, firmy specjalizującej się w pośrednictwie kredytowym, decyzje KNF przynoszą już efekty. Kredyty walutowe błyskawicznie zeszły na margines. Na początku 2011 r. w Open Finance 80 proc. wniosków dotyczyło kredytów walutowych, a na koniec aż 81 proc. W styczniu tego roku na kredyty złotowe przypadało już ponad 91 proc. wniosków.

— Nowelizacja rekomendacji to jedno, ale bankom coraz bardziej we znaki zaczęły się dawać koszty uzyskania walut, a także wyższa waga ryzyka, jaką muszą liczyć w relacji do kapitałów, udzielając kredytów walutowych — mówi Halina Kochalska, analityk Open Finance. Finansowanie nieruchomości we frankach szwajcarskich pozostało jedynie w Nordei, i to dla osób z wynagrodzeniem netto co najmniej 15 tys. zł. Oferta euro w bankach w większości przypadków jest iluzoryczna — Getin Noble Bank, mBank i MultiBank mają marże w granicach 4 punktów procentowych. Nordea, Polbank, Alior Bank czy DB PBC czekają na klientów z dochodami co najmniej 10 tys. zł miesięcznie.

382 tys. zł Taka jest obecnie zdolność kredytowa w walutach rodziny z dochodami 8 tys. zł netto. W grudniu było to 562 tys. zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Iskra

Polecane