Po co kupować auto za swoje? Tacy nabywcy są zresztą w mniejszości. Bo od lat — i coraz chętniej — za nasze samochody „płacą” banki...
Jeszcze parę lat temu trzeba się było nachodzić, by dostać kredyt. Dziś to banki zabiegają o klientów. Według ankiety przeprowadzonej przez Narodowy Bank Polski popyt na kredyty konsumpcyjne spada — przy samochodowych jest to szczególnie widoczne. Po akcesji Polacy niemal rzucili się kupować auta, z tym, że używane. Finansowali je z własnej kieszeni, ewentualnie... pożyczek gotówkowych.
Niewiele formalności
Jakie warunki trzeba spełniać, by uzyskać kredyt samochodowy? Przede wszystkim należy być osobą fizyczną. Można przy tym pracować na etacie, prowadzić działalność gospodarczą albo wykonywać wolny zawód. Dziś banki akceptują różne źródła dochodów — umowa o pracę, umowa o dzieło, umowa–zlecenie, kontrakty menedżerskie, wynagrodzenie z tytułu zatrudnienia za granicą, wspomniana działalność gospodarcza czy wykonywanie wolnego zawodu, renta, emerytura, dochód z wynajmu. Ważne, aby te dochody były stałe i możliwe do udokumentowania. O tym, że konieczny jest dowód osobisty lub paszport i karta pobytu — nie trzeba przypominać. W przypadku zaś osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą czy wykonujących wolny zawód — dokumenty potwierdzające terminowe regulowanie zobowiązań finansowych i brak zaległości w ZUS. I najważniejsze — by uzyskać kredyt samochodowy, trzeba mieć zdolność kredytową, a tę określa bank na podstawie przedstawionych dokumentów. Potem wystarczy już tylko zatroszczyć się o wymagane przez bank zabezpieczenie i czekać na decyzję.
— Z naszych obserwacji wynika, że klient, który sporo czasu poświęca na wybór auta, chciałby, by formalności związane z finansowaniem ograniczały się do minimum. Tym kierowaliśmy się, tworząc ofertę i sieć dystrybucji kredytów samochodowych. Klient może zaciągnąć kredyt w salonie, a nawet w dowolnym wskazanym przez siebie miejscu, i to w bardzo krótkim czasie — zapewnia Maciej Kostkowski, członek zarządu Santander Consumer Bank.
Mocny złoty
Część banków zrezygnowała z opłat za wydanie decyzji kredytowej, ale nie oznacza to, że kredyt nie kosztuje. Oprocentowanie, prowizja — różne w różnych bankach — na ogół sięgają kilku procent. Poza tym kredytobiorca ponosi koszty związane z ubezpieczeniem i zarejestrowaniem pojazdu. Waluta? Amatorzy czterech kółek najchętniej decydują się na złote. Kredytodawcy też nie mają wątpliwości w jakiej walucie należy zaciągać pożyczki na zakup aut.
— Tylko 20 proc. kredytów samochodowych udzielanych jest w innych walutach, w tym głównie we frankach szwajcarskich. Tendencja ta dotyczy również podmiotów gospodarczych — twierdzi Przemysław Łaszczewski, dyrektor departamentu sprzedaży kredytów samochodowych w GE Money Bank.
Dlaczego? Bo kredyty w złotych, mimo że droższe od tych w walutach obcych, pozbawione są ryzyka kursowego.
— Do tego dochodzą niskie stopy procentowe w Polsce oraz wciąż rosnące w Unii Europejskiej oraz Szwajcarii — przekonuje Marzena Farion, dyrektor departamentu marketingu w Dominet Bank.
Wartość dodana
Do czego zmusiły banki konkurencja i nieustanne zabiegi o klienta?
— Konkurować można nie tylko ceną, ale także warunkami umowy, np. szerokim zakresem kredytowanych pojazdów, kredytem do 100 proc. wartości samochodu oraz możliwością nieprzedstawiania zaświadczenia o dochodach (tzw. uproszczona procedura). Istotne są również łatwość w załatwieniu formalności związanych z kredytem i szybkość podjęcia decyzji o jego przyznaniu. Banki mają przeważnie przewagę w docieraniu do tych klientów, którzy korzystają już z innych ich usług — tłumaczy Bogumiła Polak, menedżer produktu w Lukas Bank.
A klienci zaczynają zwracać nie tylko na ofertę, ale również na rynkową opinię banku. Zasięgają języka u znajomych, którzy zaciągnęli już kredyt, przeglądają fora internetowe. To dlatego tak ważna jest obsługa.
— Dla klienta, który kupuje samochód i finansuje go w całości lub części kredytem, liczy się czas — od chwili złożenia wniosku o kredyt do momentu odbioru wymarzonego auta. Tu można zauważyć znaczne różnice w jakości obsługi oraz zdolności operacyjnej poszczególnych banków. Krótko mówiąc, nie tylko koszt kredytu oraz wymogi formalne, ale również czas jego uruchomienia stanowią o atrakcyjności kredytu samochodowego — przekonuje Przemysław Łaszczewski.
— Na dzisiejszym rynku coraz większe znaczenie w walce o klienta mają tzw. czynniki miękkie: poziom obsługi klienta, profesjonalizm doradców kredytowych, umiejętność przeprowadzenia klienta przez procedury bankowe i — co najważniejsze — szybkość realizacji procesu kredytowego. Istotne są także mobilność i elastyczność czasowa doradców. Wielu klientów pracuje do późnych godzin wieczornych albo preferuje spotkania w wyznaczonym przez siebie miejscu. Elementem walki o nich jest także upraszczanie procedur bankowych. Wybrane grupy klientów mają możliwość uzyskania kredytu jedynie po podpisaniu oświadczenia — tłumaczy Marcin Łuczyński, menedżer ds. kredytów samochodowych emFinanse Doradcy Kredytowi.
Trochę optymizmu
Kredyty samochodowe są lustrzanym odbiciem ogólnej sytuacji na rynku motoryzacyjnym. Im lepiej będzie się miał ten rynek, tym większe będzie zapotrzebowanie na finansowanie.
— Popularność kredytów jest skorelowana ze wzrastającą sprzedażą nowych i używanych pojazdów. Obecnie 50-70 proc. samochodów sprzedawanych przez dilerów, salony i komisy samochodowe to pojazdy na kredyt. Istotne znaczenie ma także polityka dotycząca podatków związanych z użytkowaniem pojazdów i poziom stóp procentowych, które wpływają na ceny kredytów — twierdzi Marcin Łuczyński.
Mimo że sprzedaż nowych samochodów w Polsce ostatnio znacznie spadła, a auta używane staniały, bankowcy nie tracą dobrego humoru. Argumentują, że społeczeństwo nam się mimo wszystko bogaci, więc gromadzi coraz to nowe dobra.
— Polacy kupują coraz więcej samochodów, bo podnosi się ich poziom życia — tym samym wzrasta poziom konsumpcji. Coraz częściej rodziny decydują się na zakup drugiego, a nawet trzeciego samochodu. Wzrasta także wartość kupowanych pojazdów. Na naszych drogach przybywa aut luksusowych marek — dodaje Marcin Łuczyński.