Niejednokrotnie spotykamy się z pojęciem „cena pieniądza”, jednak nie każdy zdaje sobie sprawę, czym właściwie ona jest. Najprościej mówiąc, to oprocentowanie kredytów i pożyczek, udzielanych przez banki. Przykładowo, pożyczając od 10 tys. zł, będziemy musieli zwrócić po upływie określonego czasu kwotę powiększoną o konkretny procent, np. 10. W rezultacie bank otrzymuje od nas 11 tys. zł. Ceną pieniądza jest w tym przykładzie 10 proc. pożyczonej kwoty, czyli 1 tys. zł. To właśnie na cenę pieniądza zwracają uwagę kredytobiorcy. Organem decydującym o niej jest Narodowy Bank Polski, który przez określenie swoich stóp procentowych pośrednio wpływa na stopy WIBID/WIBOR, obowiązujące na rynku międzynarodowym. Benchmarkiem dla rynkowych stóp procentowych WIBOR jest stopa referencyjna NBP. W praktyce oznacza to, że jeśli bank podnosi swoje stopy, to oprocentowanie kredytów hipotecznych rośnie i kredytobiorca płaci wyższe raty. W przypadku obniżek stóp jest odwrotnie — spada wartość spłacanych przez kredytobiorców rat. Osoba, która np. w styczniu 2009 r. wzięła 30-letni kredyt hipoteczny w kwocie 300 tys. zł, zapłaciła 2165,85 zł pierwszej raty. Wówczas stopa referencyjna NBP była dość wysoka i wynosiła 5 proc. Porównując to do 2015 r., można zauważyć, że przez prawie 7 lat potencjalny kredytobiorca płacił niższe raty niż w pierwszym miesiącu spłaty zobowiązania. Dzięki temu udało mu się zaoszczędzić aż 28 717,26 zł, czyli prawie 10 proc. pożyczonego kapitału. Oczywiście te oszczędności były możliwe, jeśli kredytobiorca skrupulatnie odkładał różnice między ratami, a nie przeznaczał ich na bieżącą konsumpcję. Niskie stopy procentowe powodują zmniejszenie miesięcznych rat kredytu, a także są ważne dla całego rynku kredytowego, ponieważ to od nich zależą całkowite koszty obsługi nie tylko zobowiązań mieszkaniowych, ale też konsumpcyjnych. Niskie stopy procentowe są szansą dla kredytobiorców, gdyż mogą je wykorzystać do budowania rezerwy finansowej, którą będzie można wykorzystać w czasie gorszych warunków kredytowych, czyli podwyżki stóp. Jak widać, nie zawsze kredytobiorca jest przegrany. © Ⓟ
JACEK KASPERCZYK, analityk Comperia.pl