Krociowe zarobki na odzieży i butach

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 2007-07-04 00:00

Idą tłuste lata dla branży odzieżowej i obuwniczej. Do 2009 r. rynek ma rosnąć o 7-9 proc. rocznie.

Idą tłuste lata dla branży odzieżowej i obuwniczej. Do 2009 r. rynek ma rosnąć o 7-9 proc. rocznie.

Po kilku latach stagnacji rynek odzieży i obuwia przeżywa renesans. Według analityków z firmy badawczej PMR, w 2006 r. jego wartość wzrosła o 10 proc., do 28 mld zł. A hossa w branży ma potrwać co najmniej kilka lat.

— W tym roku wzrost sprzedaży odzieży i obuwia będzie podobny do zanotowanego w 2006 r., natomiast wartość całej sprzedaży detalicznej może wzrosnąć nawet o ponad 16 proc. — twierdzi Marcin Szaleniec, analityk handlu detalicznego w firmie PMR.

Wolniejszy wzrost wartości sprzedaży odzieży i obuwia na tle sprzedaży detalicznej spowodowany jest malejącymi cenami produktów. Ale mimo wszystko producenci i dystrybutorzy odzieży oraz obuwia nie mają prawa narzekać. Według analityków PMR, wartość sprzedaży tego sektora będzie rosnąć od 7,4 do 9,5 proc. rocznie w latach 2007-09 (patrz wykres) i przekroczy 35 mld zł.

Nic dziwnego, że tempa nabiera konsolidacja na mocno rozdrobnionym rynku.

— Gino Rossi oraz Vistula & Wólczanka poszukują kolejnych celów do przejęcia, a ostatnie nabytki integrują z posiadanymi sieciami. Konsolidacja odzieżowego i obuwniczego sektora handlu detalicznego dopiero się rozpoczyna — uważa Marcin Szaleniec.

Analitycy podkreślają, że firmy będą się rozwijać nie tylko przez przejęcia, ale także tworząc nowe marki.

W 2007 r. kolejną markę handlową, Rogate 180 st., chce wylansować Artman, właściciel sieci House. Portfolio rozbudowują też firmy obuwnicze: Gino Rossi (sieć Vanita) i NG2 (Quazi i Boti).

— Posiadanie wielu marek ułatwia firmom sprzedającym towar ze średniego i wyższego segmentu cenowego negocjacje z operatorami centrów handlowych. Możliwość jednoczesnego otwarcia kilku atrakcyjnych sklepów wzmacnia ich pozycję przetargową — twierdzi Marcin Szaleniec.