Kroczek w dobrą stronę

Jacek Zalewski
opublikowano: 28-11-2007, 00:00

Dobra nowina premiera Donalda Tuska o warunkowym otwarciu przez Polskę furtki dla kilku państw — w tym dla Rosji — do Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, czyli OECD (Organization for Economic Cooperation and Development) wywołała pewną konsternację. Statystyczny obywatel nie ma nawet pojęcia, że Polska do czegoś takiego należy, ba, że OECD w ogóle istnieje. Tymczasem wśród organizacji międzynarodowych ma ona dobrą markę, korzeniami sięga zaś do 1948 r., gdy jej poprzedniczka OEEC koordynowała plan Marshalla.

OECD skupia obecnie trzydziestkę wysoko rozwiniętych i demokratycznych państw z całego świata. Polska została przyjęta w 1996 r., czyli na wiele lat przed akcesją do Unii Europejskiej, a głównym wprowadzającym był wicepremier Grzegorz Kołodko, za co dostał od Aleksandra Kwaśniewskiego order. Z drugiej strony — znaczenia OECD nie wypada przeceniać, bo realnie jest to klub o dziwnych kryteriach członkowskich, skoro od dawna należą Turcja czy Meksyk, a w poczekalni stoją Słowenia czy Izrael. Ponieważ jednak OECD powiązana jest funkcjonalnie ze Światową Organizacją Handlu (WTO), nagle okazało się, że Polska ma w ręku dodatkową kartę w rozgrywce z Rosją. Nie jest to żaden tam as czy choćby figura, co najwyżej dziesiątka — ale atutowa.

Z tego punktu widzenia wypada docenić polityczny, czy może raczej PR-owski, chwyt premiera. Nie spowoduje on przełomu w kultowych już konfliktach z Rosją o rurę gazową po dnie Bałtyku czy o eksport mięsa — ale jest kroczkiem w dobrą stronę.

Jacek Zalewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane