Królowa nauk nie taka straszna

  • Marta Bellon
10-02-2016, 22:00

Badacze z Torunia chcą pomóc dzieciakom przełamać pierwsze lody w nauce matematyki. I widzą w tym biznesowy potencjał

Na co dzień badają mózg osób starszych za pomocą rezonansu magnetycznego i mechanizm uczenia się u dzieci. Karolina Finc i Łukasz Goraczewski, dwoje pracowników naukowych toruńskiego Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika marzą jednak o tym, by efekty ich prac nie miały jedynie formy naukowej publikacji, ale stały się komercyjnym produktem. Wyjątkowym, bo wspomagającym naukę matematyki u dzieci, które mają z nią problemy. Już na wczesnym etapie.

BIZNES Z MISJĄ:
Zobacz więcej

BIZNES Z MISJĄ:

Dzieci świetnie poruszają się po cyfrowym świecie już od najmłodszych lat. Łukasz Goraczewski, Mirek Manelski i Karolina Finc (od lewej) z Neurodio chcą to wykorzystać i zaproponować im ciekawą i angażującą grę, ułatwiającą naukę matematyki. WOJCIECH SZABLEWSKI

Pomoc na wczesnym etapie

Torunianie stworzyli pomoc edukacyjną dla dzieci w formie wyjątkowej gry. Dla tych, które dopiero zaczynają uczyć się matematyki, oraz dzieci nieco starszych, które mają zdiagnozowane problemy w uczeniu się matematyki, określane jako dyskalkulia. To zaburzenia zdolności arytmetycznych i kłopoty z rozumieniem problemów matematycznych. Rozpoznawane są, gdy występują różnice pomiędzy zdolnościami matematycznymi dziecka a tymi, które są odpowiednie dla jego wieku. Prace nad grą rozpoczęli na studiach. Po ich zakończeniu kontynuowali prace nad projektem pod okiem specjalistów w laboratorium Interdyscyplinarnego Centrum Nowoczesnych Technologii przy Uniwersytecie Mikołaja Kopernika.

— Okazało się, że część mechanizmów uczenia się matematyki może przybrać formę z jednej strony edukacyjnej, a z drugiej rozrywkowej gry. Pierwszy prototyp gry stworzyliśmy zaraz po studiach. Wtedy też postanowiliśmy założyć z uczelnią spółkę spin off Neurodio, by w przyszłości móc komercjalizować efekty naszych prac — mówi Mirek Manelski, trzeci członek zespołu odpowiedzialny za biznesową stronę przedsięwzięcia. Karolina Finc i Łukasz Goraczewski są pracownikami UMK. Pracują pod okiem prof. Włodzisława Ducha, fizyka i kognitywisty, wspomaga ich zespół programistów.

Czas na sprawdzian

Za zespołem Neurodio są już pierwsze, wstępne testy grywalności przeprowadzone w trakcie warsztatów organizowanych przy okazji festiwalu nauki oraz testy skuteczności. — Te testy, choć bardzo wstępne, dodały nam skrzydeł — przyznaje Łukasz Goraczewski. Przed nimi badania efektywności na zdecydowanie większą skalę. W drugiej połowie lutego rozpoczną testy w 20 toruńskich szkołach. Zamierzają przebadać co najmniej 100 dzieci.

Gra ciekawsza niż test

Dziecko, które uczy się matematyki, musi powiązać symboliczną reprezentację liczby z jej reprezentacją mentalną. Musi połączyć pięć jabłek na rysunku i cyfrę „5”. Często już na tym etapie pojawiają się problemy. Inne pojawiają się, kiedy uczy się matematyki — większość dzieci jest w stanie automatycznie powiedzieć, że coś jest niższe, a coś większe. To tzw. relacje liczbowo-przestrzenne. Ale nie wszystkim idzie to jak z płatka. Wstępne testy Neurodio pokazały, że gra ułatwia dzieciakom połączenie początkowo abstrakcyjnych symboli z realnymi obiektami i relacjami przestrzennymi. A przy okazji relaksuje i bawi.

— Gracz leci przez różne krainy statkiem kosmicznym, a sterowanie nim wymaga od dziecka rozumienia relacji liczbowo-przestrzennych. Trzeba pokonać przeszkody poprzez ustawienie statku na odpowiednim pułapie. Ten poziom jest zgodny z mózgową reprezentacją wartości liczbowych. Do gry wprowadziliśmy też trochę akcji — przeszkody można eliminować, trafiając w nie laserem, któremu towarzyszą dźwięki. To ma natomiast za zadanie wzmocnić relację dźwiękowo- -przestrzenną, przez co pośrednio wpłynąć na relację liczbowo-przestrzenną. Zależało nam na tym, by była to gra, a nie zdigitalizowany test psychologiczny — tłumaczy Łukasz Goraczewski.

Gra opracowana przez torunian nie uczy rozwiązywania konkretnych zadań, dzięki niej dziecko nabywa możliwości uczenia się matematyki.

— W sieci jest dużo treningów poznawczych, które są obrazkową formą testów. Nie jesteśmy przekonani, że treningi, które są bardzo proste lub wręcz prymitywne, są w stanie zachęcić ludzi do kontynuowania ćwiczeń i szlifowania umiejętności — uważa Karolina Finc.

Z poszukiwaniem zewnętrznego kapitału wstrzymują się do momentu sprawdzenia skuteczności aktualnego prototypu.

— Później będziemy chcieli pozyskać kapitał na to, by przekuć go w produkt, na który mamy już model biznesowy. Jesteśmy naukowcami i czujemy się zobowiązani do tego, by wypuścić dobry jakościowo produkt — mówi Mirek Manelski. Neurodio zamierza wypuścić na rynek grę w wersji podstawowej, która będzie darmowa. Płatna będzie wersja premium z planem treningowym, dzięki któremu będzie można monitorować postępy. — Zamierzamy też udostępniać dane z naszych badań, by mógł skorzystać z nich każdy naukowiec na świecie. Także po to, by sprawdzić efektywność naszych produktów — zapowiada zespół Neurodio. Jeszcze w tym roku torunianie chcą zakończyć prace nad prototypem zwalczającym inne deficyty poznawcze, czyli trudności w uczeniu się dzieci. W przyszłości planują też rozszerzyć współpracę z uczelniami, a obok gier tworzyć też strategiczne treningi poznawcze.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Bellon

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Królowa nauk nie taka straszna