Krosno wydrukuje miliard akcji

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2016-05-04 22:00

W tym szaleństwie jest metoda. Huta szkła robi pierwszy krok w kierunku zmiany likwidacji na układ i powrotu na giełdę.

NWZA Krośnieńskich Hut Szkła Krosno właśnie zdecydowało o emisji akcji. Obecnie kapitał dzieli się na 37,9 mln papierów — w praktyce bezwartościowych, bo od marca 2009 r. spółka jest w upadłości likwidacyjnej. Po gigantycznej emisji ma się to zmienić. Akcji może być łącznie nawet… 1,2 mld.

— Zakładam, że po zmianie likwidacji na układ wartość jednej akcji osiągnie 19-20 groszy — mówi Czesław Piotrowicz, od wczoraj członek rady nadzorczej Krosna, jednocześnie prezes spółki Invictus.

Invictus to wehikuł inwestycyjny, któremu wczorajsze NWZA przyznało prawo powoływania i odwoływania członka zarządu odpowiedzialnego za finanse. Ma objąć gros nowych akcji, choć dla dotychczasowych akcjonariuszy też przewidziano pulę. Równocześnie NWZA powołało do rady nadzorczej pięć nowych osób, odwołując trzy z dotychczasowego składu. Czesław Piotrowicz zakłada, że pod nowymi rządami układ uprawomocni się w styczniu 2017 r. To otworzy spółce drogę do powrotu na giełdę.

— Szacuję, że będzie to możliwe w ciągu 12 miesięcy od uprawomocnienia się układu. Kancelarie prawne twierdzą, że może to potrwać nawet dwa lata, chyba że spróbujemy przez NewConnect. Myślę jednak, że spółka jest zbyt duża, żeby korzystać z bocznych dróg — zaznacza Czesław Piotrowicz.

Krosno było jedną z pięciu spółek, które zapoczątkowały historię GPW. Upadłość i ponad 300 mln zł długów to konsekwencja opcji walutowych. Zakład jednak działa i zatrudnia 2 tys. pracowników. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie wypracowywał zysku z bieżącej działalności. Z ostatniego dostępnego sprawozdania finansowego wynika, że na koniec 2014 r. nadzorowana przez syndyka spółka zgromadziła w kasie 73,3 mln zł.

Pod koniec 2015 r. syndyk sprzedał jednak za 20,5 mln zł dwie spółki zależne. W 2015 r. Krosno też wypracowało zysk, ale to wciąż za mało, żeby pokryć długi, a wypłatę komplikują dodatkowo tarcia między wierzycielami, z powodu których syndyk nie ma ich ostatecznej listy. Zmiana likwidacji na układ oznacza redukcję długów, ale też realne terminy wypłat. Nie wymaga także jednomyślności wierzycieli. Gdy nieformalnie zgodzą się na to najwięksi, okaże się, kto stoi za Invictusem.

— Do tego czasu nie mam upoważnienia, żeby informować, kto zainwestuje w Krosno — zaznacza Czesław Piotrowicz. Pewne sugestie w tej kwestii płyną z Ministerstwa Skarbu Państwa (MSP). Przedstawicielka MSP jako jedyna głosowała przeciw uchwałom o emisji nowych akcji i przyznaniu Invictusowi prawa powoływania członka zarządu odpowiedzialnego za finanse, a w sprawie zmian w radzie nadzorczej wstrzymała się od głosu. Nie zgłosiła jednak sprzeciwu do żadnej uchwały, a bez tego nie można blokować zmian w sądzie.

Oficjalnego komentarza MSP nie udało nam się uzyskać. Z naszych informacji wynika jednak, że przesłany MSP przed NWZA plan restrukturyzacji został w resorcie uznany za niewystarczający do podjęcia decyzji. Stąd głosowanie przeciw kluczowym uchwałom. Z drugiej strony, MSP przychyla się do opcji pozostawienia spółki w polskich rękach, co owocowało brakiem sprzeciwów do uchwał.

Można się więc domyślać, że za Invictusem stoi polski kapitał. Pytanie: jak zasobny. Nowe akcje przyniosą spółce około 10 mln zł. Czesław Piotrowicz przyznaje, że może to być za mało na układ, ale dalsze inwestycje zależą od rozmów z wierzycielami. Chodzi m.in. o to, ile pieniędzy będzie potrzebne natychmiast, a ile płatności wierzyciele zgodzą się rozłożyć na raty.