Krynicki przejmie rywali, by zdobyć surowiec

Anna Pronińska
opublikowano: 2012-10-02 00:00

Po sfinalizowaniu dużej inwestycji spółka bierze się za akwizycje. Namierza śmieciowe firmy z dostępem do szkła.

Nie technologia, lecz dostęp do surowca — to kryterium przyświeca zarządowi Krynicki Recykling, firmy specjalizującej się w odzyskiwaniu stłuczki spółki, która chce konsolidować rynek.

— Nie interesują nas firmy posiadające technologię uzdatniania szkła. Chcemy przejąć od konkurentów dostęp do surowca. Rozmawiamy z trzema podmiotami o rocznych przychodach poniżej 10 mln zł każdy, które mają dostęp do kilkudziesięciu tysięcy ton szkła rocznie. To prywatne firmy zajmujące się odpadami lub należące do hut, które dawniej zainwestowały w przerób stłuczki szklanej, ale dziś nie mają odpowiedniej technologii przerobu — mówi Adam Krynicki, prezes Krynicki Recykling. Firma zamierza finansować przejęcia długiem.

Szklana selekcja

Dostęp do surowca dla firmy, która w 2011 r. przerobiła 93 tys. ton szkła, jest kluczową sprawą. Właśnie rozpoczyna pracę zakład uzdatniania stłuczki szklanej w Pełkiniach (podkarpackie). Inwestycja pochłonęła50 mln zł (z tego 19,5 mln zł dołożyła Unia Europejska). To trzeci, po Wiązownicy (woj. podkarpackie) i Wyszkowie (woj. mazowieckie), zakład Krynicki Recykling.

— W przyszłym roku będziemy w stanie przerabiać 200 tys. ton rocznie we wszystkich zakładach [w Wiązownicy będzie zamknięty — red.]. Osiągnięcie tego poziomu bez konsolidacji rynku nie jest możliwe. Moce nowego zakładu i tak nie będą wykorzystane w 100 proc., bo w Polsce nadal jest problem z dostępem do surowca — mówi prezes Krynicki Recykling.

Według oficjalnych danych resortu środowiska, rocznie do przerobu trafia 510 tys. ton czystego szkła.

— Szacujemy, że realnie przerabia się jedynie 300 tys. ton rocznie. Wygrywać będą firmy posiadające technologię, huty zaostrzają normy jakościowe i wolą kupować czyste szkło oraz mieć zapewnione stabilne dostawy. Dlatego na rynku pozostaną trzy-cztery podmioty z obecnych blisko dziesięciu — uważa Adam Krynicki. Ocenia, że dziś potrzeby hut w Polsce sięgają nawet 700 tys. ton szkła rocznie.

Pomogą samorządy

Zdaniem Dariusza Matlaka, prezesa Polskiej Izby Gospodarki Odpadami, dzięki tzw. ustawie śmieciowej zwiększy się strumień stłuczki szklanej.

— Nowe przepisy obligują gminy do selektywnej zbiórki odpadów. W przyszłych przetargach to będzie podstawowy warunek stawiany firmom: będą musiały wykazać potencjał do selektywnej zbiórki — uważa Dariusz Matlak.

Sprzedaż posortowanego szkła z nowego zakładu ma poprawić marże Krynickiego. Pierwsze efekty mają być widoczne już w czwartym kwartale. Adam Krynicki szacuje, że w tym roku dynamika zarówno przychodów, jak i zysku netto będzie dwucyfrowa. W 2011 r. spółka miała odpowiednio: 26,9 mln zł i 1,3 mln zł.

KLUCZOWY ATUT: Adam Krynicki, prezes Krynicki Recykling, wie, że kluczem do sukcesu w biznesie przetwarzania szkła jest technologia. Na to stawia też Unia Europejska, która na inwestycję dała 19,5 mln zł. [FOT. GK]