Wraz ze złymi długami rosną obroty firm, które specjalizują się w ich odzyskiwaniu
Kryzys odmienił rynek i sposoby działania specjalistów od odzyskiwania długów.
Tylko w 2010 r. do firm specjalizujących się w odzyskiwaniu długów trafiły niespłacone należności na blisko 3 mld zł. By rozprawić się z taką liczbą zleceń, windykatorzy zatrudniają nowych ludzi. Zapaść światowej gospodarki wywołała nowe tendencje na rynku usług windykacyjnych.
— Kryzys wpłynął otrzeźwiająco na większość firm na rynku. Przedsiębiorcy nie są tak lekkomyślni jak jeszcze kilka lat temu. Z większą rozwagą podchodzą do zarządzania należnościami. Mają świadomość, że dopuszczanie do narastania kwoty przeterminowanych faktur i brak kontaktu z dłużnikami prowadzi wprost do poważnych problemów z własną płynnością finansową. Coraz częściej zlecają sprawy do windykacji już w kilka tygodni, a nawet dni po terminie wymagalności — tłumaczy Krzysztof Matela, prezes Polskiego Związku Windykacji.
To przekłada się na liczbę zleceń.
Większe obroty
— Nasze obroty zwiększyły się o niemal 70 proc. W całej branży również można mówić o wzroście obrotów. Jego skala jest jednak mniejsza niż mogłoby to wynikać ze wzrostu kwot przekazanych zleceń windykacji. Wzrost liczby zleceń windykacji jest istotny i będzie się przekładał na rosnące obroty najsilniejszych firm z tej branży w kolejnych latach. Zwiększona wartość zleceń przy jednoczesnym zmniejszeniu obrotów przez przedsiębiorstwa z wielu branż wskazuje na to, że w dobie kryzysu znacznie zwiększyła się potrzeba outsourcingu zarządzania wierzytelnościami. Biorąc pod uwagę fakt, iż wiele firm z branży wierzytelności b2b jest przygotowanych do świadczenia usług znacznie szerszych niż doraźna windykacja, można założyć, że ta tendencja się utrzyma również w kolejnych latach — przyznaje Tomasz Boduszek, prezes spółki Pragma Inkaso.
Słuszność tej opinii potwierdzają wyniki największego gracza na rynku windykacji, czyli wrocławskiej grupy Kruk.
— W pierwszych trzech miesiącach 2010 r. przyjęliśmy do windykacji prawie 310 tys. spraw, których wartość przekroczyła 870 mln zł. W porównaniu z tym samym okresem poprzedniego roku oznacza to wzrost ilościowy o 3 proc. przy jednoczesnym wzroście wartości o ponad 100 proc. — wylicza Piotr Krupa, prezes Kruka.
Taki stan rzeczy wynika z faktu, że do windykacji trafiają długi o innym charakterze niż jeszcze rok temu.
Zmieniona struktura
Dotąd dominowały zlecenia monitoringu i windykacji stosunkowo nowych spraw o niskich saldach: rat kredytowych czy niezapłaconych faktur, zwykle kilka dni po terminie płatności. W tym roku coraz więcej spraw dotyczy kredytów hipotecznych, wierzytelności mieszkaniowych, zaległych kredytów samochodowych, na rozwój firm, kredytów konsolidacyjnych.
Pojawiają się kolejne branże, które dotychczas nie były specjalnie aktywne jako klienci firm windykacyjnych. Przykładem mogą być towarzystwa ubezpieczeniowe, a także wyspecjalizowane banki.
— O ile wcześniej dominującym przedmiotem transakcji na rynku były wierzytelności z tytułu np. nieopłaconych składek bądź regresów, to obecnie przedmiotem pilotażowych transakcji są wierzytelności dotyczące kredytów hipotecznych. W ciągu najbliższych dwóch lat należy się spodziewać znaczącego wzrostu liczby trafiających na rynek portfeli kredytów zabezpieczonych nieruchomościami — prognozuje Krzysztof Matela.
— Przyspieszyły także procesy sprzedaży należności. Może to oznaczać, że wierzyciele postanowili gruntownie oczyścić portfele i na masową skalę zlecają windykację kredytów wypowiedzianych. Podobne portfele trafiają również do sprzedaży — przyznaje Piotr Krupa.
Grupa Kruk zakupiła portfele wierzytelności o wartości prawie 135 mln zł (było to ponad 30 tys. spraw). W tym samym czasie na rynku sfinalizowano transakcje o wartości około 800 mln zł. Pochodziły głównie od operatorów telefonicznych i banków. By obsłużyć wszystkie zlecenia spółka Kruk zatrudniła dodatkowych pracowników. Rok temu pracowało w niej 791 osób, teraz już 916.
Z prognoz wynika, że w najbliższym czasie wierzyciele zlecą do obsługi sprawy o wartości 9-10 mld zł, z czego około 7 mld będą stanowiły należności sektora bankowego.
— W tym czasie do sprzedaży mogą trafić długi o wartości sięgającej 7,5 mld zł, a zdecydowaną większość (nawet 6,4 mld zł) mogą sprzedać instytucje finansowe. W roku 2010 rynek będzie odczuwał wzrost zainteresowania dużych wierzycieli współpracą w zakresie windykacji na zlecenie. Do windykatorów trafią zaległe wierzytelności powstałe w wyniku przekredytowania klientów bankowych. Stale pogarszające się wskaźniki kredytów zagrożonych zmuszają banki do intensywniejszej walki o utrzymywanie portfeli w dobrej kondycji — dodaje Piotr Krupa.
Banki, zwłaszcza w drugim półroczu, zaczną też intensyfikować sprzedaż portfeli wierzytelności. Będzie to spowodowane potrzebą oczyszczenia bilansów ze złych długów, koniecznością pozyskania finansowania i uwolnienia rezerw stworzonych na portfele kredytów zagrożonych.
9-10
mld zł Na tyle szacuje się wartość wierzytelności, które zostaną zlecone do windykacji w najbliższych miesiącach. Z tego około 7 mld będą stanowiły należności sektora bankowego.
Spowolnienie wpłynęło na zmianę metod działania
Joanna Syzdół, dyrektor biura windykacji w Coface Poland
Kryzys wymusił na firmach windykacyjnych rozszerzenie wachlarza nieszablonowych działań.
Aby zwiększyć efektywność szybciej rozpoczynają windykację terenową, prowadząc bezpośrednie negocjacje z dłużnikami.
Firma windykacyjna może też zaangażować się w szukanie dłużników dłużnika, aby w ten sposób pomóc mu w spłacie zobowiązań wobec wierzyciela, który przekazał jej zlecenie odzyskania należności. Może też wspierać się wywiadem detektywistycznym o poszczególnych składowych majątku dłużnika.
Windykator może ponadto zaproponować mniej standardowe warianty spłaty zaległych zobowiązań, na przykład tzw. rolowanie. Jest to forma rozłożenia spłaty na raty, umożliwiająca dalszą współpracę (poprzez zobowiązanie odbiorcy do dokonywania regularnie nowych zakupów) i jednoczesnie regulowaniu długu (poprzez każdorazowe powiększanie należności za nowy towar o ratę zaległego długu)
Innym niestandardowym wariantem jest tzw. odpracowanie. To forma spłaty zaległych zobowiązań poprzez sprzedaż towarów lub świadczenie usług przez dłużnika na rzecz wierzyciela. W ten sposób np. firma transportowa może bez pobierania zapłaty wykonywać usługi przewozowe dla wierzyciela, spłacając w ten sposób swój dług.
W okresie spowolnienia gospodarczego cały proces windykacyjny musiał przyspieszyć, to sprawia, że więcej spraw kieruje się do postępowania sądowego. Przyczynia się do tego także większa determinacja wierzycieli. Bardziej powszechne stało się także wspieranie usługi windykacyjnej informacją gospodarczą, klienci częściej chcą dodatkowo korzystać z wywiadowni czy Biur Informacji Gospodarczej. Częściej stosuje się także profesjonalnie prowadzone, ułatwiające rozwiązanie sporu z pominięciem drogi sądowej, mediacje windykacyjne pomiędzy stronami.