Kryzys spłoszył private equity

Magdalena Graniszewska
opublikowano: 2011-11-16 00:00

Z ankiety wśród zarządzających bije pesymizm. Ale ci, którzy mają pieniądze, bedą przejmować

Nastroje w sektorze private equity nagle się załamały — wynika z ankiety, którą Deloitte przeprowadza wśród zarządzających. Indeks opisujący nastroje spadł ze 153 do 70 pkt. Gorzej było tylko w październiku 2008 r. Większość przedstawicieli branży spodziewała się pogorszenia sytuacji ekonomicznej i zmniejszenia dostępności finansowania.

— Ostatnie obawy przed możliwym drugim dnem kryzysu i rozpadem strefy euro, w połączeniu ze spowolnieniem wzrostu gospodarczego w Polsce, Czechach i na Słowacji, spowodowały spadek nastrojów do prawie najniższego poziomu w historii badania — wyjaśnia Oliver Murphy, partner w dziale doradztwa finansowego Deloitte.

Czeka nas długi kryzys…

Zarządzający uważają, że już jest źle.

— Sytuacja makroekonomiczna jest coraz gorsza. Ponadto już widać mniejszą dostępność długu. Banki są bardziej selektywne, choć wciąż chętnie finansują dobre projekty — komentuje Andrzej Bartos, partner zarządzający w Innova Capital.

— Pogorszenie jest widoczne w ostatnich tygodniach. Nie jest to jednak trend uniwersalny. Spowolnienie gospodarcze będzie zróżnicowane geograficznie i sektorowo — uważa Piotr Czapski, szef polskiego biura EQT Partners.

Jego zdaniem obecny kryzys będzie inny niż poprzedni. Ale wcale nie lepszy.

— Poprzedni kryzys był związany z sytuacją w prywatnym sektorze bankowym, a obecny — z finansami państw. Ponieważ rządy są zazwyczaj mniej aktywne w podejmowaniu działań naprawczych, przewiduje się, że obecny kryzys nie będzie tak drastyczny jak poprzedni, ale może być dłuższy — tłumaczy Piotr Czapski.

…ale będą nowe projekty…

Pogorszenie nastrojów przekłada się na mniejszą skłonność do angażowania się w nowe projekty. Mniej zarządzających zamierza szukać spółek do kupienia. Zdaniem Piotra Czapskiego, jeśli obecna sytuacja potrwa dłużej niż kilka miesięcy, w branży dojdzie do polaryzacji.

— Fundusze, które obecnie będą musiały zebrać kapitał,mogą nie być w stanie inwestować przez dość długi okres. Z drugiej strony firmy i właściciele poszukujący finansowania mają mniej możliwości pozyskania kapitału z giełdy lub z banków. To stwarza interesujące możliwości dla tych funduszy, które mają kapitał i dobrze rozumieją lokalne rynki — zauważa Piotr Czapski. W takiej roli widzi się EQT.

— W pierwszej połowie 2011 r. koncentrowaliśmy się na wyjściach z inwestycji i tworzeniu nowego funduszu, do którego niedawno zdobyliśmy 4,75 mld EUR (20,9 mld zł). W najbliższym czasie skoncentrujemy się na pracy ze spółkami portfelowymi i poszukiwaniem nowych inwestycji w niecyklicznych branżach — deklaruje Piotr Czapski.

…bo wielu ma pieniądze

Podobne plany ma również kilka innych funduszy.

— Dopiero zaczęliśmy inwestycje w ramach uruchomionego w zeszłym roku funduszu Innova 5. Mamy jeszcze do wydania około 300 mln EUR, więc siłą rzeczy wiele czasu poświęcamy właśnie nowym projektom — zapowiada Andrzej Bartos.

Dużą aktywność zapowiada również Advent International.

— Tylko w tym roku zrobiliśmy cztery inwestycje w regionie. Spodziewam sie, że nadal pozostaniemy aktywni — mówi Monika Morali- -Efinowicz, dyrektor zarządzająca Advent International.

Ambitne plany snuje także czeska Penta Investments. W 2012 r. będzie w stanie przeprowadzić w regionie dwie do pięciu transakcji.

— Niezależnie od panującej sytuacji rynkowej — podkreśla Jozef Janov, dyrektor inwestycyjny Penty.

Mniejsze fundusze nie zamierzają pozostać w tyle.

— Wobec całego naszego portfela zakładamy możliwość dokupienia spółek w ramach procesów konsolidacyjnych — zaznacza Ryszard Wojtkowski, prezes Resource Partners.