Duży może więcej — to porzekadło idealnie pasuje do opisu sytuacji największych firm z branży stolarki budowlanej. Czasy zwalniającej gospodarki wykorzystują one do inwestycji. Prym wiodą Drutex i Oknoplast Kraków. Ostatnia firma niedawno przejęła majątek po upadłych Oknach Rąbień (należących wcześniej do czeskiego funduszu Penta).
— Na tej bazie stworzyliśmy firmę WnD, która będzie się specjalizować w produkcji okien PVC. Wyroby będą trafiać głównie na eksport — mówi Mikołaj Placek, prezes Oknoplastu.
Nie ujawnia wartości transakcji. Dzięki przejęciu moce krakowskiej firmy wzrosną o 50 proc. do 1,5 mln jednostek okiennych rocznie. Tegoroczna prognoza firmy zakłada zwiększenie przychodów — z 320 mln zł w 2011 r. do 380 mln zł w tym. Na wyniki nie narzeka też Drutex z Bytowa, największy krajowy producent stolarki.
— Bez obaw patrzę na kolejne miesiące i lata, a rok 2013 oceniam bardzo optymistycznie. Dla Druteksu będzie to czas intensyfikacji działań inwestycyjnych związanych z budową Europejskiego Centrum Stolarki. W tym roku zakupiliśmy około 40 ha gruntów pod dalszą rozbudowę. Będziemy w stanie zwiększyć wielkość sprzedaży w kraju i za granicą — mówi Leszek Gierszewski.
Inwestycja finansowana z kredytu i własnych pieniędzy pochłonie 200 mln zł. — Słaba koniunktura to dobry moment na rozwijanie firmy, pod warunkiem że jest ona niezależna i stabilna finansowo lub ma inwestora — uważa prezes Druteksu.
Uważa, że czasy spowolnienia przetrwają jedynie najsilniejsze firmy z branży. Według Roberta Klosa, eksperta z Centrum Analiz Branżowych (CAB), kłopoty mają głównie firmy bez pomysłu i strategii.
— Nie wiedzą, jak się wyróżnić na rynku i nie eksportują. Zanotowaliśmy już przypadki upadłości i prawdopodobnie w 2013 r. splajtują kolejne firmy — mówi Robert Klos. Według CAB, nie ma przesłanek, by w 2013 r. poprawiła się sytuacja na krajowym rynku budowlanym.W tej sytuacji sprzedaż stolarki budowlanej może być niższa.
— Trzeba się do takiej sytuacji przyzwyczaić — kwituje Marcin Łachecki, dyrektor handlowy i członek zarządu Stolbud Włoszczowa. Jego zdaniem, kluczową kwestią jest optymalizacja kosztów produkcji.
— To nowa polityka zakupowa, która pozwoliła nam obniżyć koszty materiałowe, sprawia, że mimo niekorzystnych prognoz rynkowych pozostajemy optymistami. Nasze wyroby będą tańsze, a co za tym idzie bardziej konkurencyjne — przekonuje Marcin Łachecki. Mniej optymizmu wykazuje Marek Trzciński, prezes giełdowego Budvar Centrum.
— Rośnie pesymizm wśród konsumentów. Będzie też odczuwalna walka cenowa w kraju i za granicą. Dlatego nie widzę przyszłego roku w jasnych barwach — mówi Marek Trzciński.
— W ostatnich latach polscy przedsiębiorcy rozbudowali potencjał produkcyjny, a jest on wykorzystany w 60-70 proc. Są duże rezerwy produkcyjne i firmy muszą wytwarzać za wszelką, a więc niską, cenę — tłumaczy ekspert CAB. Ratunkiem może być eksport.
— Mimo to wciąż mamy ogromne i niewykorzystane rezerwy eksportowe. Jeżeli branża będzie umiała je spożytkować, nasze moce mogą się okazać nawet za małe — pociesza Robert Klos.