Kryzys zmiata małe firmy obuwnicze

  • Anna Pronińska
09-11-2012, 00:00

Silna konkurencja, stagnacja popytu i zła strategia – to przyczyny kłopotów branży obuwniczej w Polsce. Zyskują najwięksi

Obuwnicza branża przeżywa czystkę.

— Jeszcze kilka lat temu na rozdrobnionym polskim rynku obuwniczym branża szacowała, że działa 4,2 tys. sklepów. Po 2012 r. ich liczba skurczy się o połowę — uważa Piotr Nowjalis, dyrektor finansowy giełdowego NG2 (m.in. marka CCC), który ma ponad 700 sklepów w Polsce i na rynkach ościennych.

Galerie dobijają

Jego zdaniem, najmniejsze sklepy nie mają szansy na przeżycie.

— Jednym z powodów jest otwieranie galerii handlowych w miejscowościach od 30 do 50 tys. mieszkańców. Kto by pomyślał, że w takim Kutnie będzie kiedyś galeria handlowa — tłumaczy Piotr Nowjalis.

Nieco lepiej jest wśród producentów, ale również tu nie jest różowo.

— Nie uważam, by z rynku zniknęła połowa producentów butów, ale faktycznie jest tendencja, że najmniejsze firmy, które nie mogą się dostosować do wymogów dystrybucji, przeżywają dziś trudności i stopniowo się zamykają. Nie da się nie zauważyć, że jest coraz mniej małych lokalnych sklepów. Nie sprzyja im koncentracja w galeriach handlowych — mówi Mariusz Babral z zarządu Polskiej Izby Przemysłu Skórzanego.

— Na rynku obuwniczo-odzieżowym małe firmy zanikają, bo mają problemy z wejściem do galerii, gdzie obecnie koncentruje się sprzedaż. Drugim czynnikiem jest malejąca konsumpcja. Duże firmy mają większe pole manewru w wydłużaniu spłaty należności czy pozyskiwaniu finansowania. Duzi będą się więc umacniać, a dla nielicznych małych graczy ratunkiem może być znalezienie niszy na rynku — mówi Renata Miś z firmy doradczej Infinity 8.

Duzi mogą dokładać

Zdaniem Wojciecha Normanda, wiceprezesa Deichmanna, który w Polsce ma 218 sklepów, pozostaje pytanie o tempo znikania małych firm.

— Rynek będzie w tym znaczeniu się spłaszczał, ale nie w tak szybkim czasie. Pozostaną na nim firmy sieciowe i duże korporacje — silne międzynarodowe firmy z doświadczeniem. Wyraźną tendencją jest też to, że wymierają dawne ulice handlowe, bo sprzedaż przenosi się do obiektów handlowych. Pojawiają się też nowe marki — uważa Wojciech Normand.

Niedawno w Polsce rozpoczęły ekspansję rosyjskie firmy Kari i Centro.

— Dobrze odnajdujemy się w Polsce. Nasze wejście nie spowodowało wymierania mniejszych graczy. Faktem jest, że większa sieć może sobie pozwolić na dokładanie do sklepów, które akurat mają problemy. Mali gracze nie mają tej możliwości. Poza tym społeczeństwo stało się wygodniejsze i woli mieć wszystko w jednym miejscu, np. w galerii handlowej. Ulice niegdyś handlowe stają się usługowymi — mówi Krzysztof Barański, dyrektor Kari Poland. Kari zakłada, że w ciągu trzech lat będzie mieć w Polsce 150 sklepów. Do końca roku będzie mieć 30. Problemy dotykają też większych graczy. W czerwcu pisaliśmy o czeskiej Bacie i austriackim Humanicu, które przeżywały problemy.

— Przeszliśmy restrukturyzację i mamy mniej sklepów, ale nie mamy planów wycofywania się z Polski. Przeciwnie — mówi Jan Szczurko z Bata Poland.

Kari przejęło cztery lokale Baty. — O Bata nie można powiedzieć, że jest małym graczem. To duża i znana firma. Zawsze na końcu równań, kto zostanie na rynku, a kto nowy się pojawi, jest kolekcja i pytanie, czy jest ładna i ciekawa. Jeśli okaże się nietrafiona choćby w jednym sezonie to później decyzje są już lawinowe — mówi Krzysztof Barański. Tomasz Malicki, prezes giełdowego Gino Rossi, od dłuższego czasu obserwuje trend znikania małych sklepów.

— Odpowiadają za to centra handlowe, które powstają nawet w małych miastach, jak Słupsk, Łomża czy Koszalin. Lokalne sklepy tracą na ważności. Handel przenosi się do galerii, ulice będą dedykowane dla ekskluzywnych butików — uważa Tomasz Malicki.

Jego zdaniem, ratunkiem dla kupców jest wchodzenie do galerii, ale ze sklepami multibrandowymi, gdzie będą oferować produkty kilku znanych marek i własne.

— Dużym graczom nie opłaca się wchodzić ze sklepami do galerii w miastach poniżej 100 tys. mieszkańców, bo wciąż siła nabywcza Polaków jest zbyt niska, by taki sklep się utrzymał — mówi prezes Gino Rossi.

Zarząd NG2 jest przekonany, że polski rynek, który rośnie w tempie inflacji 3-4 proc., w 2013 r. będzie przeżywał trudności. Te jednak mają ominąć największych graczy.

— Rośniemy zabierając udziały mniejszym firmom — mówi dyrektor w NG2, które szacuje udział w rynku na 17-18 proc. wobec 16 proc. w 2011 r. W przyszłym roku spółka liczy na 20 proc., w czym pomóc ma otwarcie 40 sklepów. Prognozuje, że do ściany dojdzie w 2014 r. — wówczas z 450 sklepami (1 na 90 tys. mieszkańców) zakończy ekspansję.

— Podobnie oceniamy potencjał rynku, w Polsce jest miejsce na 400 sklepów Deichmanna. Rocznie otwieramy 20, ale może trochę przyspieszymy — mówi Wojciech Normand.

OKIEM EKSPERTA

Zakupy? Tylko w galeriach

AGNIESZKA GÓRNICKA

prezes firmy badawczej Inquiry

Coraz więcej czasu spędzamy w galeriach handlowych, to nowa moda. Oznacza, że w weekend idziemy z rodziną do centrum handlowego na zakupy, obiad, do kina. To nie jest specyfika Polski. Tak jest na świecie. Specyfiką Polski jest to, że nie alternatywy — dobrych ulic handlowych. Przykładem jest warszawska ulica Chmielna. Sprzedaż sklepów spadała i w końcu zostały pozamykane. Ulice handlowe w Polsce nie zdołały się wykształcić, bo nie miały na to czasu. Ich rozwój, po upadku komunizmu, szedł w parze z rozwojem centrów handlowych, a te bardzo szybko i łatwo odebrały klientów. Łatwej spacerować, gdy deszcz nie pada na głowę, zabrać ze sobą rodzinę i znaleźć wszystko w jednym miejscu. Takie spędzanie czasu stało się elementem życia. Jeśli kogoś nie stać na zakupy w centrum handlowym, to chodzi na bazar. Nie mamy też w zwyczaju spędzania czasu w mieście. Po pracy odbiera się dziecko z przedszkola i pędzi do domu na obiad. Ponadto w Polsce centra handlowe weszły do centrów miasta, a nie na obrzeża. Stało się tak, bo przestrzeń nie była zagospodarowana.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Kryzys zmiata małe firmy obuwnicze