Krzysztof Kilian wygrał konkurs

Przed nowym szefem PGE postawiono zadanie odpolitycznienia spółki. Na dobry początek...

Z naszych informacji wynika, że to Krzysztof Kilian, były wiceprezes Polkomtela, ostatecznie zasiądzie w fotelu prezesa Polskiej Grupy Energetycznej (PGE). Rada nadzorcza państwowego giganta, który ma 40 proc. udziałów w rynku wytwarzania i 26 proc. w rynku dystrybucji energii elektrycznej, jeszcze w tym tygodniu powinna oficjalnie ogłosić wyniki konkursu.

— Krzysztof Kilian ma wyczyścić spółkę z sieci politycznych działaczy, ich krewnych i znajomych. PGE ma być grupą przejrzystą, zarządzaną przez uznanych na rynku fachowców — mówi pragnąca zachować anonimowość osoba zbliżona do kancelarii premiera.

Polityczne sprzątanie

Na początek nowy prezes ma otrzymać wyniki analiz przeprowadzonych w ostatnich tygodniach w PGE, dotyczących m.in. procedur zatrudniania pracowników i sprawdzania ich kompetencji, ale też procedur przetargowych i podpisanych ostatnio umów. „Puls Biznesu” ujawnił jesienią ubiegłego roku, że w samych radach nadzorczych i zarządach spółek z grupy energetycznego giganta znalazło zajęcie około 40 działaczy Platformy Obywatelskiej (w większości wciąż czynnych).

Posady według partyjnego klucza miały być rozdawane również na niższych stanowiskach, więc takich osób może być w grupie znacznie więcej.

Dlaczego więc wybór padł na Krzysztofa Kiliana, który przez świat biznesu od lat jest kojarzony z Donaldem Tuskiem? — Do takiego zadania trzeba było wybrać kogoś zaufanego, a Kilian sprawdził się też jako dobry menedżer. Jest dla resortu skarbu gwarantem, że spółka zostanie sprawnie uporządkowana — twierdzi nasz rozmówca.

Kluczowy rok

Analitycy wskazują cele biznesowe dla nowego szefa PGE.

— Z politycznego punktu widzenia wyzwaniem dla nowego prezesa będzie sprawne przeprowadzenie inwestycji energetycznych, w tym projektu atomowego. Z punktu widzenia akcjonariuszy istotne jest, by inwestycje te były prowadzone rozważnie, czyli tak, by nie zmniejszyły wartości firmy. Niebezpieczeństwo polega na tym, że opłacalność części nowych bloków wymaga wzrostu cen energii elektrycznej w Polsce, a nie wiadomo, czy i kiedy on nastąpi. Energetyka jest też branżą, która wciąż ma duży potencjał restrukturyzacyjny i tu jest pole do budowy wartości spółki — mówi Tomasz Krukowski, analityk z Deutsche Banku.

Restrukturyzację zatrudnienia PGE założyła w ogłoszonym na początku 2012 r. programie poprawy efektywności.

— Ten rok będzie kluczowy, jeśli chodzi o powodzenie planów redukcji zatrudnienia w spółce, a sukces zależy od tego, jak sprawnie przebiegnie program dobrowolnych odejść. Jest to też ostatni rok darmowych uprawnień do emisji CO 2, później PGE będzie musiała kupować je na aukcjach. Dlatego oszczędności, jakie wygeneruje— m.in. zmniejszając zatrudnienie — będą mogły wypełnić te luki — mówi Kamil Kliszcz, analityk DI BRE Banku. Tuż przed wyborem nowego szefa PGE przyjęła też nową strategię obowiązującą do 2035 r.

— Wyzwaniem dla nowego prezesa będzie osiągnięcie założonych w strategii wyników. Będzie to o tyle trudne, że w dużej mierze niezależne od PGE, lecz od warunków zewnętrznych, m.in. cen uprawnień do emisji CO 2 czy sytuacji gospodarczej w Europie. A jeśli strategia nie zostanie zrealizowana, to będzie się z tego tłumaczył właśnie prezes, który jej nie współtworzył — mówi Paweł Puchalski, analityk Domu Maklerskiego BZ WBK.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane