Dwa dni po podpisaniu przez rząd porozumienia ze związkami zawodowymi zarząd Kompanii Węglowej został drastycznie odchudzony. Oficjalnie — czterech wiceprezesów podało się do dymisji, z własnej inicjatywy.

Nieoficjalnie — już wcześniej było uzgodnione, że stracą stanowiska. Punkt o zmianach w zarządzie był już wcześniej wpisany w porządek obrad wczorajszego posiedzenia rady nadzorczej.
— Tak to ustalono z prezesem Krzysztofem Sędzikowskim. Po zaakceptowaniu planu naprawczego miał dostać możliwość stworzenia sobie teamu w zarządzie firmy — tłumaczy chcący zachować anonimowość menedżer zbliżony do rady nadzorczej KW.
Krzysztof Sędzikowski został powołany na stanowisko prezesa KW 12 grudnia, obejmując wakat po zdymisjonowanym Mirosławie Tarasie. Innych zmian w zarządzie wówczas nie było. W zarządzie KW, po czterech dymisjach, pracują tylko Krzysztof Sędzikowski i Michał Sobel, wiceprezes odpowiedzialny za sprzedaż i marketing. W najbliższych dniach ma zostać ogłoszony konkurs, ale tylko na trzy stanowiska. Przedstawiciele rady nadzorczej podkreślają, że kluczowe będą kompetencje kandydatów w obszarze restrukturyzacji.
Nowa ekipa Sędzikowskiego będzie zarządzać firmą, która po 11 miesiącach 2014 r. ma 1,18 mld zł straty, na każdej tonie sprzedanego węgla traci 66 zł, a jej zadłużenie sięga 4,2 mld zł. I w każdej chwili może stracić płynność. Choć prezes zapewnia, że ma pomysł, jak tego uniknąć.
— Na wypłaty mamy pieniądze, a czternastki chcemy rozłożyć na raty. Poza tym liczymy na wpływ gotówki ze sprzedaży części kopalni do tzw. Nowej Kompanii Węglowej — mówił na wczorajszej konferencji Krzysztof Sędzikowski.
Nowa KW to filar rządowego planu naprawczego dla KW. W spółce ma się znaleźć 11 kopalni, a jej udziałowcem ma być najpierw państwowy Węglokoks, a potem dołączyłaby do niego energetyka. Teoretycznie w grę wchodzi zaangażowanie czterech pań stwowych firm, czyli PGE Tauronu, Enei i Energi, ale w praktyce rynek spodziewa się, że ciężar ratowania węgla spadnie głównie na PGE i Tauron. To największe firmy w branży, ponadto mają już w strukturach kopalnie węgla.
Drugim filarem planu dla KW jest ochrona miejsc pracy. W wyniku weekendowych negocjacji ze związkami rząd zrezygnował z likwidacji czterech najsłabszych kopalni a pracownikom trzech z nich zagwarantował zatrudnienie na pięć lat. Poza tym zrezygnował ze zwolnień pracowników dołowych, a administracji i pracownikom przeróbki podwyższył odprawy. Koszt zmienionego programu naprawczego ma być o kilkanaście procent wyższy od pierwotnie przewidzianej kwoty 2,3 mld zł.