Książęca bez wsparcia z zewnątrz

Open Finance
15-02-2011, 08:40

Dziś wrażeń nie powinno zabraknąć. Przynajmniej jeśli chodzi o dane makroekonomiczne. Ale pewności, że przełożą się one na zachowanie inwestorów mieć nie można. Trudno liczyć na radykalną zmianę obrazu rynku. Obecne trendy wydają się zbyt silne, by łatwo zmienić kierunek.

Słabość warszawskiego parkietu jest dość widoczna na tle bardzo dobrze radzących sobie ostatnio rynków rozwiniętych. Na tle rynków wschodzących wyglądamy już nienajgorzej. Na tę słabość należy więc patrzeć w odpowiednim kontekście. Najwyraźniej jest ona względna. I niezawiniona. Jesteśmy wciąż traktowani przez globalny kapitał jako przedstawiciel emerging markets. A tego typu rynki nie są obecnie w modzie i nic na to nie poradzimy. O tym, że zostaliśmy osieroceni przez zagranicę świadczy obserwacja obrotów. Ich wolumen zmniejszał się już w listopadzie, zaś od grudnia jest bardzo niski. I od tego czasu datuje się uporczywy ruch w bok, szczególnie widoczny w przypadku indeksu naszych blue chipów. Rynki wschodzące miały swoje dziesięć minut, teraz swoje pięć mają rozwinięte. Nie ma na to rady. I nie ma co narzekać, bo WIG20 rekordów nie bije, ale ma do nich zaledwie 100 punktów, czyli 3,6 proc.

Rekordy biły w poniedziałek Paryż, Frankfurt i Londyn, choć utrzymać do końca dnia ich nie zdołały. Udało się to na Wall Street, ale tylko częściowo, bo Dow Jones symbolicznie zniżkował. S&P500 odważniej szedł w górę i zyskał 0,24 proc., choć też nie bez kłopotów, bo w pierwszych minutach sesji przewaga byków stała pod sporym znakiem zapytania. Patrząc z nieco dłuższej perspektywy znaków zapytania zbyt wielu nie ma. Właściwie tylko dwa. Ile jeszcze może potrwać ten marsz w górę i co mogłoby spowodować jego definitywne zatrzymanie lub odwrócenie. Zamiast szukać odpowiedzi, lepiej patrzeć na rynek. Jak sytuacja się zacznie zmieniać, będzie widać. Na razie nie widać.

W Chinach wszystko jest dynamiczne. Także inflacja, która wyniosła 4,9 proc. Obawiano się że sięgnie 5,3-5,4 proc. Ceny producentów poszły w górę o 6,6 proc. Dane te są umiarkowanie korzystne dla rynków, gdyż zmniejszają presję na zacieśnianie polityki pieniężnej. I rynki ucieszyły się umiarkowanie. Shanghai B-Share spadł o 0,2 proc., a Shanghai Composite wzrósł o 0,02 proc. Nikkei zyskał zaledwie 0,2 proc. po publikacji lepszych niż się spodziewano danych o produkcji przemysłowej w grudniu. Była ona wyższa o 3,3 proc. niż w listopadzie i o 4,9 proc. w porównaniu do grudnia ubiegłego roku.

Niewielka to pociecha po poniedziałkowej informacji o spadku PKB w czwartym kwartale. Dane z Azji to jedynie przygrywka do całej serii danych, jakie dziś napłyną. Poznamy dynamikę gospodarki strefy euro, indeks nastroju inwestorów ZEW oraz wysokość inflacji w Wielkiej Brytanii i list szefa tamtejszego banku centralnego w tej kwestii do Kanclerza Skarbu. Może być ciekawy. Później poznamy dynamikę sprzedaży detalicznej za oceanem, wskaźnik stanu gospodarki w okolicach Nowego Jorku, indeks cen nieruchomości oraz zapasy niesprzedanych towarów. Ta dawka wydaje się zbyt duża, by ruszyć rynkiem bardziej zdecydowanie.

Roman Przasnyski, Open Finance

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Open Finance

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Świat / Książęca bez wsparcia z zewnątrz