KSIĘGARNIE INTERNETOWE NIE MAJĄ RACJI BYTU

Marcin Bołtryk
opublikowano: 2000-02-10 00:00

KSIĘGARNIE INTERNETOWE NIE MAJĄ RACJI BYTU

Zakupy książek za pośrednictwem Internetu stanowią niewielki procent sprzedaży

Wydawcy i księgarze posiadający strony internetowe, za pośrednictwem których można zamówić książki, zgodnie twierdzą, że z tego rodzaju oferty korzysta niewielu klientów. Koszt rozpoczęcia sprzedaży przez Internet nie musi być wielki. Jednak mocno zakorzeniona kultura słowa drukowanego i mentalność polskich klientów utrudnia rozwój elektronicznego handlu.

Wydawcy, którzy rozpoczęli już sprzedaż własnych publikacji przez Internet, twierdzą, że taka działalność nie przynosi znaczącego wzrostu dochodów. Zakupów za pośrednictwem sieci dokonują głównie klienci indywidualni, a i takie sytuacje są raczej sporadyczne.

— Sprzedaż książek drogą internetową w rzeczywistości stanowi znikomy procent dochodów. Klienci najczęściej korzystają z naszych stron po to, aby przyjrzeć się ofercie, a zamówienie i tak wolą zrealizować osobiście — zapewnia Maria Adamska, redaktor naczelny wydawnictwa Centrum Doradztwa i Informacji Difin.

Obecnie rozszerzenie działalności o usługi przez Internet nie musi wiązać się z wielkimi wydatkami.

— Nie odnotowujemy praktycznie żadnych kosztów. Amerykańska księgarnia Amazon.com zaczynała podobnie. Nie brakuje oczywiście pasjonatów, którzy nie skąpią środków i wydają na tworzenie swoich internetowych wizytówek równowartość 1 mln zł — przekonuje Tomasz Zaród, właściciel księgarni internetowej Kraina Książek.

Tylko hobby

Księgarze, którzy zdecydowali się na uruchomienie witryn internetowych, twierdzą, że światowy rynek sprzedaży drogą elektroniczną (nie tylko książek) można podzielić na Stany Zjednoczone i Europę. Od kilku lat jednak zauważalny jest w Polsce wzrost świadomości internetowej, dzięki temu, praktycznie bez reklamowania, witryny księgarskie odnotowują zwiększającą się liczbę odwiedzających. Jest to też skutek coraz łatwiejszego dostępu do sieci.

— Między rynkiem amerykańskim a europejskim jest ogromna przepaść. Nie wątpię, że w przyszłości zainteresowanie elektronicznymi zakupami na Starym Kontynencie wzrośnie. Dlatego też staram się nie pomijać tej formy usług w swojej działalności. Jednak na razie traktuję ją na zasadzie hobby — opowiada Tomasz Zaród.

Z jego zdaniem zgadzają się także inni przedstawiciele branży wydawniczej, twierdząc, że internetowa działalność firm wydających i sprzedających książki często jest jedynie marginalną usługą.

— Nie traktujemy naszej internetowej strony jako księgarni. Jest to po prostu jeden z elementów rozszerzających ofertę. W pewnym stopniu zastępuje ona katalogi oraz uzupełnia niektóre aspekty działalności marketingowej, a ponadto jest kilka razy tańsza. Samo powstanie witryny w jakimś stopniu wywodziło się z hobby. Wiele rzeczy zrobiliśmy sami, jedynie bardzo wyrafinowane narzędzia programistyczne zakupiliśmy od informatyków. W ten sposób udało się nam ograniczyć koszty tego przedsięwzięcia — twierdzi Sławomir Szczerba, dyrektor warszawskiej Księgarni Bankowej.

— Pojawienie się w sieci zarówno wydawców, jak i księgarzy wywołane jest w pewnym stopniu modą. Choćby z tego powodu nie wypada nie mieć możliwości pochwalenia się własną witryną — dodaje Grzegorz Balnis, dyrektor ds. systemów informacyjnych w Polskich Wydawnictwach Profesjonalnych.

Bez uzasadnienia

W Polsce nie ma księgarni na miarę amerykańskiej Amazon. I jak zauważają niektórzy przedstawiciele wydawnictw i księgarni nie ma ekonomicznego uzasadnienia dla powoływania takiej instytucji do życia.

— Amazon to w zasadzie nie jest księgarnia. Jest to olbrzymia instytucja finansowa nastawiona na czerpanie korzyści ze wzrostu wartości własnych akcji i ich ewentualnej sprzedaży. Działa ona na zupełnie odmiennych zasadach niż zwykły sklep internetowy, inaczej nie miałaby ekonomicznej racji bytu — zapewnia Sławomir Szczerba.

Jego zdaniem, polski rynek jest zbyt mały, aby taka firma miała możliwość utrzymania się.

— Należy pamiętać, że Amazon sprzedaje książki na całym świecie. Natomiast nie wydaje mi się, żeby znalazło się wielu chętnych na zakup polskich publikacji za granicą. Czasami nasuwa mi się, refleksja, czy sprzedaż książek przez Internet w ogóle ma sens — dywaguje Sławomir Szczerba.

Rozwój elektronicznej sprzedaży utrudniają także problemy z bezgotówkowym rozliczaniem i koszty wysyłki, które są za wysokie nawet według samych sprzedających.

— Przy cenie książki 25 zł, koszt wysyłki wynoszący 7,5 zł stanowi 30 proc. wartości książki. Proszę zauważyć, że ze Stanów Zjednoczonych można wysłać książkę już za 6 USD, co przy cenie 50 USD stanowi niewiele ponad 10 proc. jej wartości — podlicza Tomasz Zaród.

— Zorganizowanie profesjonalnej księgarni internetowej, współpracującej z kilkoma wydawnictwami, wiąże się z olbrzymimi kosztami. Przypuszczam, że chyba w tej chwili żadnej ze znanych mi firm księgarskich nie stać na taki wydatek — szacuje Grzegorz Balnis.

Książki górą

Twierdzenie, że z rynku znikną klasyczne, drukowane książki, jest wedle wydawców zbyt daleko posuniętą i nierealną wizją. Nawet klienci nabywający produkty w formie elektronicznej często zaopatrują się również w ich wersje papierowe. CD-ROM-y wykorzystywane są do odszukiwania konkretnych informacji. Natomiast do samego czytania czy studiowania tekstu najczęściej używany jest tradycyjny druk.

— Książki mają szansę przetrwać dopóki komputery nie staną się bardziej interaktywne. Kolejnym warunkiem jest zmiana przyzwyczajeń i mentalności czytelników, chyba że wcześniej zabraknie drzew — śmieje się Grzegorz Balnis

Jednak dodaje, iż możliwości Internetu mogą wpłynąć na diametralną zmianę w sposobie sprzedaży i dystrybucji książek. Wówczas, być może trzeba będzie zastanowić się nad zamknięciem tradycyjnych księgarni.

— Internet jeszcze bardzo rzadko służy w firmach do dokonywania zakupu. Książki i katalogi są ciągle najbardziej popularnym sposobem zarówno przeszukiwania ofert, jak i zdobywania konkretnych informacji. Wielu naszych klientów kupując wydawnictwa na płytach CD prosi o odpowiednik w formie książkowej — przyznaje Anna Filipiak, szef działu sprzedaży w Ośrodku Doradztwa i Doskonalenia Kadr.

Ze znakiem zapytania

Pojawiają się jednak głosy przewidujące, że kres książki jest możliwy.

— Gdyby jeszcze kilkanaście lat temu, ktoś powiedział mi, że płytę winylową wyprze CD, to prawdopodobnie wyśmiałbym go. Dziś pojawiły się już doskonalsze nośniki. Podobnie może być z książką. Sieć już wypiera czysto informacyjne pozycje papierowe. Jest po prostu szybsza — przekonuje Sławomir Szczerba.

Jednak, jego zdaniem, dopóki istnieje książka w formie drukowanej, Internet na pewno nie wyprze z rynku księgarni.

— Zakup książki to ceremonia. W Internecie możemy obejrzeć tylko okładkę i znaleźć kilka słów informacji. Tymczasem okazuje się, że istotny jest sposób wydania i możliwość krótkiej konsultacji. Ludzie wolą książkę dotknąć, przekartkować a dopiero potem kupić — opowiada Sławomir Szczerba.

Marcin Bołtryk

NIEBEZPIECZNA ZACHĘTA: Omówienia książek dostępnych w ofercie internetowych księgarni czasami przekoloryzowują ich rzeczywiste walory. Osobiste przeglądanie konkretnych pozycji zapewnia nabycie publikacji zawierającaj pożądane treści — przekonuje Grzegorz Balnis, dyrektor ds. systemów informacyjnych w Polskich Wydawnictwach Profesjonalnych. fot. Grzegorz Kawecki

PODCZAS SPACERU: Zakup książek przez Internet ma, przynajmniej w założeniu, pozwolić na zaoszczędzenie czasu. Tymczasem krajowe księgarnie bardzo często dopiero po uzyskaniu zamówienia szukają danej pozycji w hurtowniach lub u wydawców. Dlatego nadal mniej czasochłonna jest wizyta w księgarni — twierdzi Sławomir Szczerba, dyrektor Księgarni Bankowej. fot. Grzegorz Kawecki