Firmy turystyczne chcą znaleźć inwestora, który pomoże im rozkręcić towarzystwo. Na razie pomocną dłoń wyciągnął Signal Iduna.
Branża turystyczna kolejny rok zmaga się z firmami ubezpieczeniowymi. Po kilku spektakularnych plajtach organizatorów wypoczynku kręcą one nosem na taką klientelę i już w ubiegłym roku podniosły składki nawet o kilkaset procent. A jest się o kogo starać, bo rocznie firmy turystyczne wydają na ubezpieczenia 20 mln zł — jak wynika z badań Polskiej Izby Turystyki (PIT). Już rok temu izba odgrażała się, że branża stworzy towarzystwo ubezpieczeń wzajemnych. Ale tak się nie stało.
— Jako samorząd gospodarczy możemy być tylko inicjatorem takich przedsięwzięć — mówi Jan Korsak, szef PIT.
Kto chce, kto chce?
Sprawa rozbija się o pieniądze. Prezes PIT zapewnia, że trwają intensywne poszukiwania inwestora, który — jego zdaniem — musiałby wyłożyć około 10 mln zł.
— Minimalne wymogi kapitałowe dla TUW wynoszą zgodnie z obowiązującymi przepisami około 1,5-2,25 mln EUR — potwierdza Anna Wawrzeniecka, zastępca dyrektora departamentu nadzoru ubezpieczeń w KNUiFE.
O ile jednak prezes PIT ma nadzieję na znalezienie inwestora spoza branży, o tyle eksperci z branży ubezpieczeniowej w to wątpią.
— To inwestycja długoterminowa i znalezienie inwestora finansowego może być trudne. Poza tym stworzenie TUW leży przecież w interesie branży turystycznej — mówi chcący zachować anonimowość eskpert.
W Polsce TUW branżowe nie są popularne. Poza branżą deweloperską, na razie żadna się o to nie pokusiła.
Frontem do klienta
Jednak nie wszyscy ubezpieczyciele odwrócili się od firm turystycznych. Przykładem jest Signal Iduna Polska, kierowana przez Alojzego Chodę, byłego prezesa Gerlinga, który specjalizował się w ubezpieczeniach turystycznych.
— W 2004 r. podjęliśmy współpracę z blisko 700 biurami podróży, co zaowocowało większym niż planowaliśmy przypisem składki. Szacujemy, że osiągnęliśmy 30- -proc. udział w rynku — mówi Alojzy Choda.
W tym roku będzie jeszcze lepiej, bo PIT wynegocjowała w Signal Iduna zniżki dla swoich członków. Podobno stawki są nawet o 30-40 proc. niższe niż u konkurencji.